Reklama

Apeluje do Netfliksa o możliwość dokończenia serialu

Nie milkną echa wycofania się przez Netflix z nakręcenia czwartego sezonu popularnego serialu "GLOW". Głos w tej sprawie zabrał Marc Maron, który w produkcji wciela się w postać szefa grupy zwariowanych wrestlerek. Domaga się od giganta streamingowego, by pozwolił na nakręcenie dwugodzinnego filmu, w którym zostaną dokończone wątki rozpoczęte w serialu.

Marc Maron w scenie z serialu "GLOW"

"Pozwólcie nam dokończyć serial dwugodzinnym filmem. Dajcie showrunnerom, obsadzie i scenarzystom szansę zakończyć tę historię. I to będzie właściwe. Nie będzie to tak wymagające finansowo, jak nakręcenie całego sezonu, a scenarzyści na pewno sobie poradzą. Jeśli kręci się film, ma się gotowy cały scenariusz i wtedy jest możliwość szukania oszczędności. Dałoby się to zrobić w terminie krótszym niż ten potrzebny na nakręcenie serialu" - powiedział Maron w trakcie relacji na żywo na Instagramie.

Reklama

Według nieoficjalnych informacji, głównym powodem decyzji o skasowaniu serialu była pandemia COVID-19, która zatrzymała produkcję w połowie marca. Gotowy był wtedy pilotowy odcinek nowego sezonu i właśnie zaczynano prace nad kolejnym. Opóźnienia związane z pandemią sprawiły, ze znacząco wzrosły jednak koszty realizacji czwartego sezonu. W końcu okazały się zbyt duże, żeby Netfliksowi się to opłaciło.

"Od showrunnerów dowiedziałem się, że powodem skasowania serialu były finanse. Netflix nie chciał już płacić za utrzymanie dekoracji. Wynajmowaliśmy dwa biura i dwa studia. Netflix musiałby za nie płacić jeszcze przez sześć-siedem miesięcy, zanim zdjęcia mogłyby zostać wznowione. Ale kto to może wiedzieć? Wiem, że wiele innych produkcji już wznowiło zdjęcia, z drugiej strony my mieliśmy bardzo dużą obsadę i ekipę" - przyznał Maron.

Trzy sezony "GLOW" można obejrzeć na Netfliksie. Serial jest oparty na faktach. Opowiada historię kobiecej ligi wrestlingu. W rolach głównych obok Marona wystąpiły w "GLOW" m.in. Alison Brie, Betty Gilpin, Britt Baron, Sydelle Noel, Sunita Mani i Kate Nash.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje