Reklama

Anita Sokołowska jeszcze nas zaskoczy

Spokojna i wyważona Lena czy walcząca o swoje Zuza - Anita Sokołowska w każdej roli wypada przekonująco. Aktorka zdradza, jak godzi macierzyńskie obowiązki z pracą w teatrze oraz jakie ma plany na najbliższe miesiące.

W "Przyjaciółkach" gra pani od pierwszego sezonu. Zdarzyło się pani odczuwać zmęczenie tą postacią?

Reklama

Anita Sokołowska: - Teraz nagraliśmy trzeci sezon serialu, każdy z nich zawiera 13 odcinków, więc nie mam poczucia rutyny czy powtarzalności. Każdy odcinek to wiele nowych sytuacji, dialogów i emocji. Mam wrażenie, że Zuza dopiero się rozwija i myślę, że jeszcze nie raz zaskoczy widzów swoim zachowaniem.

Jak odnalazła się pani w kreacji bizneswoman? Zżyła się pani z władczą karierowiczką?

- Wszystkie postaci, które gramy, musimy polubić i "bronić" ich grając. Na tym polega cała frajda, by szukać cech postaci, z którymi można się zaprzyjaźnić. Zuzę gram z dużą przyjemnością, bo kreacje z rysem komediowym są mi bliskie.

Skoro mogłaby się pani zaprzyjaźnić ze swoją serialową bohaterką, czy jest jakaś cecha jej charakteru, która wydaje się pani szczególnie bliska?

- Zuza rozkwita z sezonu na sezon. Czytając nowe odcinki, sama odkrywam ją na nowo, a sytuacje, w których jest postawiona, są dla mnie zaskakujące. Bardzo się z tych wyzwań cieszę. Dla każdego aktora im więcej barw w postaci, tym lepiej, bo może więcej zagrać, pokazywać różne emocje, przez co postać staje się bardziej nieprzewidywalna. Nowy sezon zaskoczy Zuzę dwoma cudami... ale tyle na ten temat, bo chcę, by widzowie mieli przyjemność śledzenia kolejnych odcinków serialu!

Na czym polega fenomen serialu? Co jest głównym atutem "Przyjaciółek"?

- To po prostu dobrze zrobiony serial... dobrze napisany i zagrany, z ciekawymi charakterami i atrakcyjną fabułą. Cztery główne kobiece postaci są od siebie tak różne, że każdy widz może znaleźć swoją ulubioną bohaterkę i za nią podążać oglądając serial.

Jakie zabawne wydarzenie podczas kręcenia zdjęć najbardziej zapadło pani w pamięć?

- Z pewnością skok do zalewu w Zegrzu, kiedy kręciliśmy pilota serialu... Przypomnę, był początek kwietnia, a my wskakiwałyśmy ze statku do lodowatej wody! Trzeba było udawać, że wcale ta woda nie jest zimna... no, to było przeżycie (śmiech).

Ponoć wiele wydarzy się też w życiu Leny w "Na dobre i na złe". Zechce pani uchylić rąbka tajemnicy?

- Starska stoczy kolejną batalię o swoje małżeństwo i rodzinę. Jak zwykle u pary Lena-Witek, w grę wchodzą duże emocje... Myślę, że ich sympatycy będą mieli powód do zadowolenia.

Czy może pani o sobie powiedzieć: jestem wiecznie zabiegana, nie mam na nic czasu?

- Tak, zdecydowanie. Nie jest to proste zadanie, by pogodzić macierzyństwo z intensywną pracą na planie, tym bardziej że zaczęłam też już grać spektakle w teatrze. Ale za chwil parę czekają mnie trzy miesiące, gdy będę mogła wrzucić wolniejszy bieg.

Jednak teraz zajęta jest pani wieloma zawodowymi zobowiązaniami...

- Dwa seriale i spektakle to aż nadto dla młodej mamy, dlatego w najbliższym czasie nie planuję dodatkowych zajęć. Każdą wolną chwilę chcę poświęcić mojemu synowi i spędzić z nim więcej czasu.

Rozmawiał Artur Krasicki.

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Anita

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje