Wybór Andrzeja Grabowskiego na jurora w programie "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami" był jedną z najgłośniej komentowanych decyzji stacji Polsat w 2014 roku. Dziś, po sześciu latach, trudno sobie wyobrazić w fotelu jurora kogoś innego.
Andrzej Grabowski w programie "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami"BaranowskiAKPA
Choć sam aktor przyznaje, że nie zna się na tańcu, to w swoich ocenach stara się być sprawiedliwy, a jego poczucie humoru i życzliwość w stosunku do uczestników docenia zarówno produkcja show, jak i telewidzowie.
Trwa plebiscyt Telekamer "Tele Tygodnia", w którym widzowie mogą głosować na swoich ulubieńców. Nic dziwnego, że w kategorii juror - obok takich nazwisk, jak Joanna Krupa, Edyta Górniak, Katarzyna Skrzynecka, czy Cleo - znalazł się właśnie Andrzej Grabowski.
Czy aktor, który od ponad dwóch dekad wciela się w postać Ferdynanda Kiepskiego, a w swoim zawodowym portfolio ma dziesiątki ról w ważnych produkcjach, ma szansę zdobyć statuetkę? Okaże się już wkrótce.
Głosowanie w plebiscycie Telekamer "Tele Tygodnia" trwa do 21 lutego 2021 roku.
"Nie sposób nie zauważyć, że należysz do aktorów szczególnie uprzywilejowanych i zawodowo rozpieszczanych. Od ukończenia krakowskiej PWST nie schodzisz ze sceny. W twoim artystycznym niezwykle bogatym życiorysie znajduję długą listę przejmujących ról dramatycznych, choć w powszechnym odbiorze przypięto ci łatkę aktora komediowego, ale łatkę najwyższej klasy, bowiem komedia to jeden z trudniejszych gatunków scenicznych, o czym wie każdy, komu przyszło choć raz wykonać zadanie rozśmieszenia publiczności. Tylko rzemiosło o mocnych podstawach, zawodowa dyscyplina oraz profesjonalizm pozwalają wykonywać tę pracę perfekcyjnie, dając satysfakcję samemu zainteresowanemu, a publiczności niosąc radość" - prezes ZASP Olgierd Łukaszewicz napisał w 2014 roku do Andrzeja Grabowskiego z okazji 40-lecia kariery scenicznej aktora.Adam StephanReporter
Zagrał w ok. 150 filmach, serialach i spektaklach Teatru Telewizji. Od 1999 r. jest związany ze "Światem według Kiepskich". Do roli Ferdka, która przyniosła mu ogromną popularność, ma spory dystans - podobnie zresztą jak do siebie samego.
Aktor przyznaje, że jako nastolatek był podobny do pewnego znanego piosenkarza. "Nawet autografy jako Grechuta dawałem krótko po tym, jak zdawałem maturę w Chrzanowie. Dziewczyny wiedziały, że Grechutą nie jestem, ale autografy ode mnie i tak chciały... Choć dzisiaj jest to nie do uwierzenia, to byłem naprawdę do Grechuty podobny" - przyznał w rozmowie z Pap Life.Sebastian wolny / AGENCJA SEEast News
Od 2014 roku Grabowski jest jurorem w programie "Taniec z Gwiazdami". Aktor nie ukrywa, że na tańcu zupełnie się nie zna; w show Polsatu, zamiast oceniać taneczne umiejętności uczestników, koncentruje się na wymyślaniu częstochowskich rymowanek komentujących występy gwiazd.AKPA
Andrzej Grabowski ukończył PWST w Krakowie w 1974 roku, niedługo później rozpoczął pracę w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, z którym był związany przez wiele lat.
Przed kamerą zadebiutował jeszcze jako student w serialu Wojciecha Marczewskiego "Odejścia, powroty" (1972), jednak na pierwszą większą kinową rolę musiał czekać aż do 1989 roku, kiedy wystąpił w filmie Feliksa Falka "Kapitał, czyli jak zrobić pieniądze w Polsce".
W kolejnych latach oglądaliśmy go jeszcze w "Śmierci jak kromka chleba" Kazimierza Kutza (na zdjęciu), "Szabli od komendanta" Jana Jakuba Kolskiego czy "Kochaj i rób co chcesz" Roberta Glińskiego. East News/POLFILM
"Wybrałem ten zawód z głupoty i niedojrzałości. Wcale się nie napinałem, że zostanę aktorem, po prostu brałem życie takie, jakim było. W wieku 17 lat zdałem maturę, a ponieważ miałem starszego brata w szkole teatralnej, widziałem, jak wyglądają akademickie wieczory. Spodobało mi się takie życie, obecność starszych dziewczyn też imponowała" - Andrzej Grabowski mówił w jednym z wywiadów.
Szczególne miejsce wśród wszystkich teatralnych ról Grabowskiego zajmują dwie sztuki Bogusława Schaeffera: "Scenariusz dla trzech aktorów" i "Kwartet dla czterech aktorów" - obydwie w reżyserii jego brata, Mikołaja.
Tadeusz KoniarzReporter
- Rola Ferdynanda zmusiła mnie do pokazania w aktorstwie czegoś nowego, do radykalnej zmiany - również mentalności. Gdyby nie praca przy tym serialu, nigdy nie zagrałbym "Gebelsa" w "Pitbullu" tak, jak to zrobiłem. Jestem wdzięczny Patrykowi Vedze, że dostałem szansę pokazania się z innej strony - Grabowski pokazał nieznane wcześniej oblicze w kryminalnym filmie "Pitbull" (2005).
Rolę "Gebelsa" powtórzył w reaktywowanej ostatnio serii w filmach "Pitbull. Nowe porządki" oraz "Pitbull. Niebezpieczne kobiety". Piotr FotekReporter
Praca przy "Tańcu z Gwiazdami" oraz nieustanna obecność na planie "Świata według Kiepskich" nie przeszkadza Grabowskiemu w pojawianiu się na kinowym ekranie.
W ostatnich latach stworzył wyraziste drugoplanowe kreacje m.in. w "Pod Mocnym Aniołem" Wojtka Smarzowskiego (doktor Granada), "Demonie" Marcina Wrony (ojciec panny młodej), "Na granicy" Wojciecha Kasperskiego (Lechu, na zdjęciu) oraz "Pokocie" Agnieszki Holland (prezes Wolski).Kino Światmateriały dystrybutora
Kolejną ważną rolą Grabowskiego była kreacja Andrzeja Jurewicza w serialu "Boża podszewka"(1997) w reżyserii Izabelli Cywińskiej. Zagrał również w "Ogniem i mieczem" Jerzego Hoffmana (pijany szlachcic w obozie pod Pilawcami, na zdjęciu), "Jak narkotyk" Barbary Sass (wujek z Londynu) oraz "Superprodukcji" Juliusza Machulskiego (gangster Andrzej G.).
"Oddzielam życie prywatne od zawodowego. Nie bawi mnie strojenie min przed fotoreporterami, nie obchodzi, czy wyjdę na zdjęciach dobrze czy źle. Krytyką też się specjalnie nie przejmuję, chyba że ktoś rzeczywiście ma rację. Ale po to wychodzimy na scenę, aby nas oceniano. Każdy aktor ma coś z ekshibicjonisty" - mówił w rozmowie z "To i Owo". Zenon ZyburtowiczEast News
Szczególną popularność Grabowski zaskarbił sobie rolą Ferdynanda Kiepskiego w telewizyjnym serialu komediowym "Świat według Kiepskich" emitowanym na antenie Polsatu w latach 1999-2005. Po rocznej przerwie serial wrócił na antenę i po dziś dzień znajduje się w ramówce Polsatu.
"Zapewne niektórym trudno będzie w to uwierzyć, ale uważam ten sitcom za inteligentną produkcję, która świetnie pokazuje nasze przywary w kompletnie absurdalny sposób. Rozumiem jednak kogoś, kto sądzi, że to rozrywka na najniższym z możliwych poziomów" - Grabowski przyznawał w rozmowie z magazynem „To i Owo”.AKPA