Reklama

Reklama

Aleksandra Konieczna: Jak się ubiera w serialu "Na Wspólnej"?

Od kiedy w 2008 r. Aleksandra Konieczna zaczęła występować w serialu „Na Wspólnej”, jej znakiem rozpoznawczym stał się dyskusyjnej urody fioletowy beret. Do aktorki w sprawie tego nakrycia głowy co rusz zagajają fani popularnej telenoweli. „Zaczepiają mnie panie na ulicy i mówią +Jezu, niechże oni pani jakoś ubiorą w tej telewizji” – Konieczna pisze na Instagramie.

 Od kiedy w 2008 r. Aleksandra Konieczna zaczęła występować w serialu „Na Wspólnej”, jej znakiem rozpoznawczym stał się dyskusyjnej urody fioletowy beret. Do aktorki w sprawie tego nakrycia głowy co rusz zagajają fani popularnej telenoweli. „Zaczepiają mnie panie na ulicy i mówią +Jezu, niechże oni pani jakoś ubiorą w tej telewizji” – Konieczna pisze na Instagramie.
Aleksandra Konieczna na planie "Na Wspólnej" / Mieszko Piętka /AKPA

"Jest masakrycznie nietwarzowy, w kolorze, który podkreśla czerwony nos, rozwałkowany niedbale placek z wełny, głupio zwisa mi na plecy. Udaje się ten obrazek upiększyć jakimś lokiem wyciągniętym na czoło. Ale zazwyczaj jednak chowanym, bo zasłania oczy" - aktorka opisuje swój beret z "Na Wspólnej". Zaznacza, że prywatnie ma diametralnie inny gust niż postać, którą gra.

Temat beretu powraca jak bumerang podczas przypadkowych spotkań, jakie Konieczna ma z widzami serialu. "Zatem bywa, że zaczepiają mnie panie na ulicy i mówią 'Jezu, niechże oni pani jakoś ubiorą w tej telewizji, na żywo wygląda pani lepiej sto razy!' I tu ja nieśmiało, że to postać, którą gram, ma inny gust ode mnie, że jestem aktorką, nie modelką, że nawet tak nieatrakcyjne wolę, bo czuję, że więcej kobiet może się ze mną utożsamić. I widzę intensywne myślenia na twarzy, wręcz napięcie mięśniowe na niej i po chwili pada, ze wzrokiem nieprzytomnie wbitym w moją skroń 'No tak, tak'. Yes, yes, zostałam zrozumiana! Gdy dodaje, ta twarz uwolniona z napięcia 'Ale bez przesady!' I druga twarz dorzuca 'A ja uważam, że kto, co ma ładnego, powinien pokazywać raczej'. I mądrości aktorki poszły się paść" - opowiada o pogawędkach, jakie miewa.

Reklama

W reakcjach na ten beret Konieczna dostrzega paradoks, który tkwi głęboko w kobietach. "Z jednej strony mam być bliska poprzez możliwość utożsamienia się, czyli polska, czyli nijaka, czyli z sąsiedztwa, czyli taka, co nie zadziera nosa i niczego jej nie można zazdrościć. Niczego. Słownie. A z drugiej strony mam być ładniejsza, atrakcyjniejsza, bardziej glamour, niż ta bliska. To taka czy taka? Bo naraz nie dam rady. A swoją drogą, problem chyba nie dotyczy mężczyzn aktorów. Chyba. Choć to na inną opowieść. (...) Myślę, że ta sprzeczność, ten podział, ta niemożność, to pęknięcie jest w naszych kobiecych głowach. I trochę mi smutno" - gwiazda pozwala sobie na refleksję.

Konieczna zdobyła popularność dzięki występom w "Na Wspólnej". Ale nie boi się też trudniejszego repertuaru, co zresztą przyniosło jej wiele nagród. Jest laureatką Złotego Lwa za najlepszą rolę pierwszoplanową ("Ostatnia rodzina"). W Gdyni doceniano również jej role drugoplanowe ("Sweat", "Jak pies z kotem").

Poza planem filmowym ubiera się w stylu, który jest znacznie bardziej wyrafinowany i nieco awangardowy.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Aleksandra Konieczna | Na Wspólnej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL