Reklama

Reklama

Agnieszka Włodarczyk nagle trafiła do szpitala! Co dzieje się z ciężarną aktorką?

Agnieszka Włodarczyk niespodziewanie trafiła do szpitala. Aktorka, która na początku tego roku ogłosiła, że jest w ciąży, za pośrednictwem mediów społecznościowych wyjaśniła, co się stało. "Podłączono mnie pod KTG i klops" - opisuje.

Agnieszka Włodarczyk

40-letnia aktorka, która zyskała rozpoznawalność dzięki rolom w uznawanych dziś za kultowe produkcjach "Sara" czy "13 posterunek", w styczniu ogłosiła, że spodziewa się pierwszego dziecka. Ojcem dziecka jest triathlonista Robert Karaś, z którym Agnieszka związała się w ubiegłym rokuPara odwiedziła ostatnio Urząd Stanu Cywilnego. Wówczas pojawiły się spekulacje, że Włodarczyk i Karaś tuż przed narodzinami dziecka zdecydowali się zalegalizować swój związek. W odpowiedzi na podejrzenia fanów 40-latka wyjaśniła, że wybrali się tam, by dopełnić formalności w celu uznania ojcostwa. Dodała, że ślub wyobraża sobie nieco inaczej.

Reklama

Agnieszka Włodarczyk, od czasu podzielenia się ze światem radosną nowiną, aktywnie udziela się w sieci i co jakiś czas opowiada tam o przebiegu swojej ciąży. Kiedy fani dowiedzieli się, że aktorka nagle trafiła do szpitala, nieco się o nią zaniepokoili. By uspokoić obserwatorów, aktorka opublikowała na Instagramie swoje zdjęcie i wytłumaczyła, co się stało.

"Nie, nie urodziłam" - zaznaczyła na wstępie, by uprzedzić plotki.

W dalszej części swojego wpisu Włodarczyk wyjaśniła, że wybrała się do szpitala na rutynową kontrolę, jednak kiedy wykonano jej badanie KTG, lekarze zdecydowali, że musi zostać poddana kilkudniowej obserwacji.

"Wczoraj podjechałam do szpitala na chwilę porozmawiać z lekarzem prowadzącym i położną... Podłączono mnie pod KTG i klops" - skwitowała.

Aktorka dodała, że miała nadzieję, że będzie mogła wrócić do domu po wszelkie niezbędne rzeczy. Usłyszała jednak, że lekarze nie mogą jej już wypuścić. Na szczęście mogła liczyć na swojego ukochanego. Robert Karaś dostarczył ciężarnej partnerce wszystko, czego potrzebowała. Ona sama zwraca zaś uwagę na to, jak istotny w podobnych przypadkach jest dokument o uznaniu ojcostwa.

"Dobrze, że torbę miałam spakowaną, ogarnięty zestaw do pozyskania krwi pępowinowej (radzę takie rzeczy załatwiać wcześniej), no i uwaga - uznanie ojcostwa. Nie miałam ani takiej wiedzy, ani świadomości, co dzieje się lub co może się stać w przypadkach, kiedy jesteśmy bez ślubu, a tego papierka nie ma. Wrzucam wam parę przypadków, o których mi pisałyście na priv. Uczulam zatem i zwracam uwagę na ten, jak się okazuje, ważny temat" - podkreśla aktorka, publikując wiadomości od swoich obserwatorek.

Na koniec uspokoiła wszystkich, którzy martwili się o stan jej zdrowia: "U mnie wszystko ok, jestem porządnie zaopiekowana i dobrze nakarmiona, i uwaga - to nie jest szpital prywatny".

Maria Staroń

RMF
Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Włodarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje