Reklama

Agnieszka Krukówna: Stracona kariera

Niełatwo było jej pogodzić oddanie sztuce z życiem. Drogo za to zapłaciła.

Przed laty mówiło się o niej z nadzieją: złote dziecko polskiego filmu. Agnieszka Krukówna (42 l.), jako nieprzeciętnie utalentowana i niezwykle przebojowa nastolatka, zdobyła role w ważnych filmach i serialach: "Panny" i "Urwisy z Doliny Młynów", potem "Janka" oraz "Klementynka i Klemens". Wielka kariera stała przed nią otworem.

Reklama

W teatrze zadebiutowała jeszcze rok przed skończeniem studiów w warszawskiej szkole teatralnej. Po dyplomie okrzyknięto ją najzdolniejszą aktorką młodego pokolenia. Była wtedy w grupie rówieśników chyba też najbardziej zapracowaną. Wystąpiła w wielu filmach, m.in. komedii "Fuks". Grała rolę za rolą. Wydawało się, że zawód daje jej poczucie spełnienia, ale też siłę. Że jest odporna na sławę i przeciwności losu, ale... nie była.

Po zagraniu głównej roli w serialu "Boża podszewka" niespodziewanie zniknęła z ekranów. Odmówiła udziału w drugiej serii. Wróciła po jakimś czasie, mocno poobijana przez los...

A życie prywatne nie układało jej się najlepiej. Po kilku mało znaczących flirtach zakochała się w operatorze Marianie Prokopowiczu. Planowali razem iść przez życie. Zamówili już ślub w Casablance. Ale pani Agnieszka zerwała zaręczyny. Ponoć miała żal, że jej wybranek nie potrafił do końca wycofać się ze swojego poprzedniego związku. Po tym rozstaniu dla pani Agnieszki zaczął się niezwykle trudny okres.

- Zawsze była nadwrażliwa, niespotykanie emocjonalna. Po rozstaniu z Marianem zupełnie się rozsypała. Wpadła w depresję i coraz bardziej oddalała się od rzeczywistości. Schudła, zrezygnowała z pracy w teatrze, wycofała się z życia. Poświęciła wszystko, była wrakiem człowieka... - opowiada jej znajoma.

Po jakimś czasie pani Agnieszka szczerze mówiła o tamtych dniach, że były jak zły sen. Przyznała też, że miała epizod związany z narkotykami i potrzebowała czasu, by wrócić do równowagi. Ale udało się. Po odtruciu i psychoterapii aktorka zaczęła drugie życie. Mówiła, że chce już być tylko sobą, uczciwie wykonywać zawód, który daje jej tyle radości. Ale chyba nie do końca była szczera...

Tym, czego potrzebowała wtedy najbardziej, była miłość. Tylko ona mogła pomóc jej zapomnieć o tym, co było i otworzyć się na przyszłość.

Początkowo mówiło się, że aktorka zakochała się w pewnym przystojnym Amerykaninie. Potem na jej drodze pojawił się Radosław Fleischmann. Był optykiem, człowiekiem spoza branży aktorsko-filmowej. Aktorka mówiła, że jest jej z nim dobrze, że czuje się bezpieczna i ma do niego wielkie zaufanie. Nie kryła radości, że wreszcie wokół niej zapanowała harmonia. W sylwestra 2003 roku para wzięła ślub. Zaledwie rok później potrafili ze sobą rozmawiać tylko o rozwodzie. Ponoć życie z nią okazało się zbyt burzliwe. Po tym rozwodzie aktorka nigdy już nie zbudowała sobie szczęścia. Owszem, widywano ją w towarzystwie mężczyzn, ale deklarowała, że już nie szuka nikogo na życie. Mówiono, że stała się jeszcze bardziej impulsywna, wręcz nieobliczalna.

Zawiodła nawet przyjaciółkę, Krystynę Jandę, która zawsze stawała po jej stronie. Ich relacje nieco się ostudziły, gdy pani Agnieszka tuż przed premierą zrezygnowała z udziału w spektaklu "Lament na Placu Konstytucji" w Teatrze Polonia. Na szybko roli uczyła się Maria Seweryn. Dziś pani Agnieszka żyje nieco w cieniu. Mówi, że jej ukochanym miejscem jest scena w Teatrze Powszechnym, że tam czuje się jak w domu. Niewiele gra w filmach. W telewizji wystąpiła w serialu "Rezydencja", który jednak wypadł z ramówki.

Podobno nie tęskni za wielkim światem i błyskiem fleszy. Występy w kameralnych przestrzeniach dla niewielkiej publiczności cieszą ją najbardziej. Nie pragnie niczego więcej...

Iza Wojdak

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Krukówna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje