Reklama

"Zaginione miasto": Poszukiwacze zaginionego miasta [recenzja]

Sandra Bullock i Channing Tatum w "Zaginionym mieście" /materiały prasowe

Lubicie "Miłość, szmaragd i krokodyl" Roberta Zemeckisa i "Poszukiwaczy zaginionej Arki" Stevena Spielberga? No to w "Zaginionym mieście" braci Aarona i Adama Nee dostaniecie najlepsze schematy obu filmów. Cała produkcja opiera się natomiast na zaraźliwej chemii dwójki bohaterów o twarzach Sandry Bullock i Channinga Tatuma.

Czasy są niełatwe. Wojna za granicami, miliony uchodźców, szalone ceny benzyny napędzające inflację - jednym słowem nie jest wesoło. Kino u swojego zarania było jarmarczną rozrywką, pomagającą uciec od paskudnej codzienności. "Zaginione miasto" w stu procentach spełnia więc to zadanie. Chcecie głupiutkiej, absurdalnej, zabawnej i nakręconej w pięknych okolicznościach dominikańskiej przyrody opowiastki? Kupcie popcorn, duży napój i dajcie się jej porwać.

Reklama

Loretta Sage (Sandra Bullock) jest wypaloną autorką kiczowatych romansideł. Odniosła komercyjny sukces, ale wciąż tęskni za wyzwaniem. Również intelektualnym. To dla niej szczególnie ważne, bo jej zmarły mąż był archeologiem. Okładki serii jej książek zdobi zdjęcie modela Alana (Channing Tatum), który wciela się w bohatera przygodowych romansów. Kobiety chcą go mieć, a mężczyźni chcą nim być. Loretta chce się go natomiast pozbyć.

Podczas spotkania autorskiego autorka zostaje porwana przez komiksowego i pasującego do serii "Austin Powers" bogacza Fairfaxa (Daniel Radcliffe). Fairfax uważa, że zaginione miasto z powieści Sage istnieje naprawdę i chce by autorka pomogła mu je odnaleźć. Świadkiem porwania jest Alan, który przypomina sobie, że na kursie medytacji poznał zabijakę ze służb specjalnych Jacka (Brad Pitt). Obaj jadą odbić pisarkę. Swoją misję ratunkową podejmuje też jej wyszczekana i bezczelna redaktorka Beth (Da'Vine Joy Randolph).

Wiemy, jak musi się to skończyć, choć cudownie parodystyczne cameo Brada Pitta pokazuje, że zdarzą się na ekranie rzeczy łamiące twarde schematy gatunku. Mordobicie (choć inne niż to na Oscarach w wykonaniu Willa Smitha), pościgi samochodowe, strzelaniny i eksplorowanie dżungli, skał i wodospadów - wszystko jest na miejscu, ale nie przesądza o sukcesie "Zaginionego miasta". Ten film ma to, co charakteryzowało przywołane powyżej klasyki Spielberga i Zemeckisa - chemię między głównymi bohaterami.

Ich relacja rozwija się oczywiście zgodnie z przysłowiami "kto się czubi, ten się lubi" oraz "nie oceniaj książki po okładce". Słowne przekomarzanie kapryśnej Bullock i gołębie serce niezdarnego mięśniaka Tatuma są urocze i zupełnie bezpretensjonalne. Ona jest inteligentną, ale zimną kobietą. On ma inteligencje emocjonalną, ale nie grzeszy wiedzą o świecie. Empatyczny przystojniak i silna, pewna siebie kobieta? W latach 80. to on byłby cynicznym i błyskotliwym twardzielem, a ona głupiutką, seksowną blondynką o wielkim sercu. Cóż, dziś jest na odwrót i nikogo ten schemat nie oburza.

Bullock przypomina o swoim komediowym talencie. Ma świetny timing i pozostała w niej naturalność zwykłej "dziewczyny z sąsiedztwa" wrzuconej w sam środek niezwykłych wydarzeń (seria "Speed"). Aktorka wyznała, że chce poświęcić się teraz wychowaniu dzieci i robi sobie przerwę od Hollywood. Jeżeli to prawda, to pożegnanie z fabryką snów jest czysto hollywoodzkie. Kapitalnie obsadzony jest też Tatum, który jest bardzo świadomy swojego ciała. Od pierwszej do ostatniej sceny wyśmiewa własny wizerunek, grając przewrotnie swoimi idealnie napompowanymi muskułami i zalotnym spojrzeniem. Sporo jest w tej roli niewymuszonej ironii.

"Zaginione miasto" nie udaje niczego ponad to, czym jest. To proste i rozrywkowe kino zrobione według dobrze skonstruowanego hollywoodzkiego szkieletu. Nie ma tu narracyjnych fajerwerków, łamania konwencji i wciskania na siłę modnych ideologii. Jest miłosna karuzela w dżungli, na której po prostu świetnie się bawiłem. No i Brad Pitt znów jest mistrzem epizodów. Jego pojawienie się w  "Zaginionym mieście" można postawić obok jego zdumiewających cameo w "Być jak John Malkovich" czy "Deadpool 2". Jest na totalnym luzie. Jak cały ten film.

7,5/10

Zaginione miasto [The Lost City], reż. Adam i Aaron Nee, USA 2022, dystrybutor: UIP, premiera kinowa: 1 kwietnia 2022 roku.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Zaginione miasto

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL