Spitzowie wreszcie dostają szansę, aby pochwalić się swoimi umiejętnościami detektywistycznymi. Para otrzymuje zaproszenie na jacht należący do miliardera Malcolma Quince’a. Gdy ten zostaje uprowadzony, małżonkowie stają się (ponownie) głównymi podejrzanymi w sprawie rodem z klasycznego kryminału.
"Zabójcze wesele": Żenujące żarty, fatalni detektywi i jeszcze gorszy film
"Zabójczy rejs" i "Zabójcze wesele" to kolejne filmy kryminalne, których fabuła bazuje na schemacie doskonale znanym z serii "Na Noże". Dochodzi do morderstwa lub porwania, sprawcą jest ktoś ze zgromadzonych osób, wszyscy są podejrzani. Od czasu premiery hitu Riana Johnsona różni filmowcy próbowali powtórzyć jego sukces, lecz z marnym skutkiem.
Żywię sporą sympatię do pierwszego filmu chociaż uważam, że nie był to dobry kryminał. Dostarczył rozrywki, są w nim powszechnie lubiani aktorzy i ładne lokacje. Dobra propozycja na poprawę humoru. Trzeba jednak przyznać, że ten film zupełnie nic nie wniósł do mojego życia oprócz małej dawki śmiechu. Prawdopodobnie niedługo zapomnę, o czym był. Fabuła jest prosta, plot twisty nie zaskakują, a żarty Nicka Spitza skręcają z zażenowania. Tak było w pierwszej części. W drugiej jest tylko gorzej.
"Zabójcze wesele" to jeszcze gorszy sequel słabego filmu. W przypadku pierwszej części przyznam, że niektóre dowcipy, mimo, że były "suche", to były w stanie mnie rozśmieszyć. W tym wypadku właściwie wszystkie żarty powodowały u mnie ciarki żenady. Poza tym, fabuła jest o wiele mniej wciągająca i angażująca. Widz nie ma dużej motywacji, by zostać do końca i odkryć rozwiązanie zagadki.

Lubię Jennifer Aniston jako Audrey Spitz w takim lekkim wydaniu, bo widać że bawi się tą rolą. Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o Adamie Sandlerze. Jego postać jest irytująca, żarty są najbardziej niesmaczne, a aktor w żaden sposób nie "ratuje" tej postaci.
"Zabójcze wesele": Zła kontynuacja słabego filmu. Pewnie będzie kolejna część
Mimo moich bardzo krytycznych słów w stronę "Zabójczego wesela", trzeba przyznać, że filmy z tej serii się całkiem dobrze ogląda. Przede wszystkim nie nudzą. Pomimo, że fabuła jest maksymalnie przewidywalna, to chce się za nią podążać i wiedzieć co będzie dalej. W pewnym momencie zastanawiasz się dlaczego właściwie nadal to oglądasz. I tak mija 90 minut filmu.

Prawdopodobnie powstanie kolejna część, ponieważ film ma całkiem dobrą oglądalność. Sequel z Adamem Sandlerem i Jennifer Aniston osiągnął wynik 64,42 miliona godzin oglądania w okresie od 27 marca do 2 kwietnia, a także pojawił się w pierwszej dziesiątce w 91 krajach.
Czy podobał mi się film "Zabójcze wesele"? Nie. Czy obejrzę jeśli powstanie trzecia cześć? Zdecydowanie tak i myślę, że nie będę wyjątkiem.
4/10
"Zabójcze wesele": Gdzie oglądać?
Film "Zabójcze wesele" jest dostępny na Netfliksie.





!["Jak żyć, żeby nie zwariować" [trailer]](https://i.iplsc.com/000N9V105X9HOXQV-C401.webp)






