"Yuma": Banda chłopaków przeżywa własny western

"Yuma" Piotra Mularuka to połączenie kina akcji, komedii, romansu i westernu. Opowiada historię Zygi (Jakub Gierszał), dowódcy grupy "jumaczy", który usiłuje poradzić sobie z małomiasteczkową rzeczywistością okresu transformacji.

Jumanie to honorowe odbieranie. Drobne kradzieże produktów codziennego użytku. Od sprzętu AGD po markowe ciuchy i kosmetyki. Wszystko u "bogaczy", po niemieckiej stronie granicy. Tam, gdzie zawsze panował dobrobyt. W latach dziewięćdziesiątych nareszcie przygranicznicy mogli odebrać swoje "zrabowane" w przeszłości mienie. Do prostych kradzieży i szybkich napadów dorabiano ideologię. Nawiązania do II wojny światowej niwelowały nieuczciwe interesy. W "Yumie" historyczne, polsko-niemiecko-radzieckie niesnaski mieszają się z westernowymi marzeniami.

Reklama

U Mularuka do jumania rzecz jasna trzeba dorosnąć. Czas przełomu, upadek starego systemu to znak, że rzeczywistość z amerykańskiego filmu jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wskoczyć do pociągu i oczywiście punkt 15.10 odjechać na Zachód. Prowodyrem zmian w maleńkim, polskim miasteczku jest Zyga (Jakub Gierszał). Gdyby nie przebojowa ciotka Halinka (Katarzyna Figura), chłopak nadal czytałby książki o Winnetou i wysiadywał na okolicznych ławkach. Ciotunia jest obrotna. Prowadzi burdelik za miastem, handluje papierosami i ma nosa do dużych interesów. Zyga i jego podwórkowa banda to wymarzeni konwojenci. Na granicy, w budce celników siedzi chrzestny, więc złoty interes jest tylko kwestią czasu. Zanim polskie Eldorado upadnie, ktoś zdąży komuś złamać serce, a na drodze do szczęścia staną byli sowieccy najemnicy. Tak jakby rosyjski zbir i mafiozo był nieodłącznym elementem polskiego krajobrazu.

Na pierwszy rzut oka w "Yumie" wszystko jest na miejscu. Banda młodych chłopaków przeżywających swój własny western w rytm hitów lat dziewięćdziesiątych to doskonały powód do nostalgii. Kolorowe dresy, zagraniczne gazety muzyczne, reklamy markowej odzieży - dokładnie tak jak 20 lat temu. W bonusie - burdeliki w drewnianych, przygranicznych chatkach i tirówki z końca lat osiemdziesiątych. Nie ma nic do ukrycia. Zresztą seksualne przygody, czy raczej "perwersyjne" uciechy młodzieży, to w "Yumie" podstawa dojrzewania.

Największy strach wywołuje były radziecki żołnierz Opat (Tomasz Kot). Na jego plecach widnieje tandetny tatuaż diabła gwałcącego kobietę, który "ożywa" w trakcie żołnierskiej libacji. Groza. Największą karą i ujmą jest zbliżenie ze szkolnym kolegą pod przymusem obcego. Albo noc na komisariacie, gdzie na niewinnych "jumaczy" czeka zgraja niemieckich dryblasów gotowych na wszystko. Na wschodzie dzikość i wyuzdanie, a na zachodzie w sumie jeszcze gorzej. Kobiety klasycznie - mieszkasz na granicy, znaczy: pracujesz w burdelu. Chcesz wyjechać, ucz się języka, a jeśli nawet kiedyś pojawi się książę i zabierze do Reichu, bój się całe życie. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy wróci po ciebie rodak, aby ogolić ci głowę w imię niezdradzania ojczyzny.

Lata dziewięćdziesiąte w "Yumie" to pozorny dobrobyt. W konsekwencji życie "jumaczy" bardzo szybko przestaje być amerykańskim westernem, czy literacką historyjką o Indianach. Mularuk nie unika moralnych uproszczeń. Bez końca zderza swoich bohaterów z ekstremalnymi sytuacjami, aby w finale zostawić ich w spokoju, w nudnym sklepiku z ciastkami bez szans na coś więcej niż kuroniówka. Wszystkie dzikie przygody bandy pierwszych, polskich lansiarzy, oprócz typowego wątku polskiego Robin Hooda przypominają chaotyczną opowiastkę z cyklu: sięgnij dna, a poczujesz, że uczciwość jednak popłaca.

Na domiar złego "Yuma" dzieje się tak naprawdę tylko z jednego powodu. Wszystkiemu winny jest niemiecki niewdzięcznik z NRD, który nielegalnie przekracza granicę. Polacy mu pomagają, a on płaci za przysługę. Gdyby Rysio zachował się honorowo i zapłacił prostytutce za usługi niemieckimi, zdobycznymi markami, nie byłoby traumatycznych, leśnych chwil. A tak to: "Zmiana, zmiana. Bocian szpaka, potem szpak bociana".

4/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Yuma", reż. Piotr Mularuk, Polska 2012, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 10 sierpnia 2012

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje