Główny motyw jest dokładnie tak prosty, jak należy w tego typu produkcjach. Obóz offline, na którym grupa młodych ludzi musi porzucić wszystkie swoje urządzenia mobilne. Niezmierzone hektary barwnego, swojskiego lasu. I oczywiście - tajemniczy rzeźnik, który mordowanie młodzieży traktuje gdzieś na pograniczu hobby i obowiązku. Pod wodzą doświadczonej przewodniczki (Gabriela Muskała, otwiera się w nowym oknie), niezbyt zaangażowanego księdza (Piotr Cyrwus, otwiera się w nowym oknie) i natchnionego harcerza (Wojciech Mecwaldowski, otwiera się w nowym oknie) młodzi mają odetchnąć od cywilizacji i nawdychać się świeżego powietrza, tak by starczyło im na kolejny rok życia w zatłoczonej stolicy. Niespodziewanie w środku lasu tajemnicze "coś" rozpoczyna swój żer - żer, w którym równie bezbronnymi ofiarami są nastolatkowie, jak i dorośli. Pozbawieni zbawczej mocy współczesnych technologii, muszą wypracować analogowe rozwiązania na poradzenie sobie z (dużym!) problemem. I tak w ruch idą maczety, dubeltówki, a nawet... rozdrabniarka.
Twórcy "W lesie dziś nie zaśnie nikt" nie owijają w bawełnę. Od pierwszej minuty mówią wprost, z jakim kinem mamy do czynienia. A jest to kino popcornowe, wyzwolone i... bardzo krwawe. Ikonografia w komplecie, począwszy od ponurych zdjęć z przeszłości po mroczne piwnice, piątka stereotypowych nastolatków przygotowana do sieczki, a wszyscy po drugiej stronie kamery świadomi, że film Kowalskiego nie ma nic wspólnego z głębokim psychologicznym dramatem, jakim był jego debiut - "Plac zabaw". To przede wszystkim rozrywka, której głównym zadaniem jest zapewnić widzowi półtorej godziny świetnej zabawy. Dzięki tej świadomości, twórcy realizują dzieło, które spełnia zarówno to zadanie, jak i wszelkie gatunkowe założenia, a do tego przekracza granice konwencji - jest zabawne, autoironiczne, zrobione z jajem.
W pierwszym polskim slasherze, jak reklamuje film dystrybutor, nie brakuje mocnych momentów i naprawdę brutalnych scen - do widoku flaków pod koniec seansu będziecie przyzwyczajeni, obcięte kończyny nawet nie będą Was wzruszać. Równocześnie roi się tu od fenomenalnych, komediowych epizodów w wykonaniu wybitnych polskich aktorów - od Wojciecha Mecwaldowskiego, przez Piotra Cyrwusa, aż po Olafa Lubaszenkę. Zaskakująco dobrze radzą sobie także młode gwiazdy, otwiera się w nowym oknie: świetnie sprawdzająca się jako główna protagonistka Julia Wieniawa, pełna kusicielskiej energii Wiktoria Gąsiewska czy kradnący ekran Michał Lupa jako "typowy nerd".
Z tych wszystkich zalet najbardziej cieszy jednak to, że "W lesie dziś nie zaśnie nikt" to film zrealizowany przez ludzi znających gatunek na wylot. Ba! W scenie, która prawdopodobnie już niedługo stanie się kultowa, jeden z bohaterów sam opisuje reguły slashera, których ofiarą wkrótce padnie. Dodajcie do tego naprawdę dobre efekty specjalne (!), scenografię czy charakteryzację, a otrzymacie horror, jakim nie pogardziłby Jason Blum. Świetnie zrealizowany i błyskotliwy, w którym każdy element gra na wynik całości. Fakt, usilnie trzymający się klasycznego schematu, ale... komu by to przeszkadzało, jeśli ten schemat wciąż się sprawdza?
W całej swojej "amerykańskości", "W lesie dziś nie zaśnie nikt" nie traci swojskiego klimatu. To polski film osadzony w polskiej rzeczywistości. Bohaterowie, choć prości, są ludźmi z krwi i kości (co zresztą niejednokrotnie można zobaczyć "od środka"), mają swoje bolączki i potrafią skomentować otaczającą ich rzeczywistość. A nad wszystkim wisi cień ironii, który pokazuje jak bardzo wciąż jesteśmy w Polsce na pewne kwestie pozamykani. Wierzę jednak, że dzięki takim filmom jak "W lesie dziś nie zaśnie nikt" wkrótce się to zmieni - i że kolejni producenci uwierzą po seansie, że nawet u nas da się realizować porządne kino gatunkowe. Film Bartka M. Kowalskiego to trzeci po głośnych "Demonie" i "Wilkołaku" horror ostatnich lat, który odkrywa nowe oblicze polskiego kina. A jeśli doczekaliśmy w końcu polskiej odpowiedzi na "Teksańską masakrę piłą mechaniczną", chyba następne w kolejce jest "Lśnienie", prawda?
8/10
"W lesie dziś nie zaśnie nikt", otwiera się w nowym oknie, reż. Bartosz M. Kowalski, Polska 2020, premiera: Netflix, 20 marca 2020 roku.





!["Niesamowite przygody skarpetek 4. Do roboty!" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NDZF8BDVC4I9S-C401.webp)



