Reklama

Uwaga: Impreza integracyjna!

"Cedar Rapids", reż. Miguel Arteta, USA 2011, dystrybutor Imperial - Cinepix, premiera kinowa 29 lipca 2011 roku.

Pod koniec lat trzydziestych Frank Capra nakręcił film "Pan Smith jedzie do Waszyngtonu", gdzie James Stewart ujawniał korupcje i zło czające się w zakamarkach politycznej rzeczywistości. "Cedar Rapids" Miguela Arteta pod grubą warstwą bardziej lub mniej inteligentnych żartów ma coś z ducha tamtego filmu. To chyba amerykańska wiara, że prosty człowiek z prowincji ma wewnętrzną siłę, by sprzeciwić się pewnym siebie szefom.

Reklama

Trudno się dziwić, że film współprodukował Alexander Payne, bo atmosferą przypomina on jego "Bezdroża" czy "Schmidta", gdzie prosta historia o międzyludzkich relacjach budowana jest przede wszystkim na dobrym aktorstwie. Podobnie główną zaletą "Cedar Rapids" jest występ znanego z "Kac Vegas" Eda Helmsa, Johna C. Reilly (chwilami pozwalającego sobie na aktorskie szarże), znanego z "'Prawa ulicy" Isiaha Whitlocka jako fana tegoż serialu, Anne Heche jako kobiety na urlopie od roli przykładnej (i wiernej) żony i matki, a nawet i Sigourney Weaver w małej rólce rozwódki i kochanki głównego bohatera.

Tim Lippe to kawaler, romansujący ze swoją byłą nauczycielką, od kilkunastu lat agent ubezpieczeniowy w małym miasteczku w Winsconsin, z którego nigdy nie wyjeżdżał i gdzie wiedzie bezpieczne i przewidywalne życie. Swoją pracę traktuje jako powołanie, w którym agenci ubezpieczeniowi odgrywają rolę prawdziwych bohaterów, pomagając ludziom. Z powodu śmierci kolegi z pracy zostaje wysłany na coroczną konwencję agencji ubezpieczeniowych, na której przyznawana jest nagroda od lat zdobywana przez oddział Tima. Jeden weekend w luksusowym hotelu w Cedar Rapids wywróci uporządkowany do tej pory świat Tima do góry nogami.

Arteta pracuje również w telewizji (m.in. reżyserował kilka odcinków "Sześciu stóp pod ziemią"), co widać w dynamice "Cedar Rapids" i jego zwięzłości. Problemem jest jednak owo serialowe nagromadzenie wątków, które w półtoragodzinnym filmie nie ma szansy na rozwinięcie. Historia dojrzewania chłopaka z prowincji (lepiej późno niż wcale) toczy się na tle typowego zjazdu wypełnionego nudnymi przemowami, pijackimi imprezami integracyjnymi, głupimi konkursami, na którym przez dwa dni w roku można odpocząć od ról przykładnych żon i grzecznych mężów.

Hamulce puszczają, kaca wyleczy się po powrocie. Obłuda szefów, pozornie promujących chrześcijańskie wartości, łapówkarstwo, wzajemne przepychanki w walce o wpływy, pracoholizm zagłuszający samotność i w końcu z ciepłem obśmiana amerykańska prowincja, przebijająca z wielkiej polityki... Sporo jak na jedną komedię.

To jedynie tło dla przygód dobrodusznego i naiwnego małego Tima z Winsconsin, który jedzie do Cedar Rapids pełen wielkich idei. Choć upodlony i na kacu, to, jak łatwo przewidzieć, odniesie zwycięstwo dzięki wiernym przyjaciołom i prostytutce o złotym sercu.

5/10

Zobacz zwiastun filmu "Cedar Rapids":


Ciekawi Cię, co jeszcze w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: USA | Miguel | Miguel Arteta | Uwaga!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje