Reklama

Taneczne szaleństwo w 3D

"Step Up 3 3D", reż. Jon Chu, USA 2010, premiera kinowa: 6 sierpnia 2010

Na fali sukcesu trójwymiarowych produkcji do kin zawitała trzecia część wielkiego przeboju tanecznego sprzed kilku lat "Step Up". Film Jona Chu dowodzi, że taniec jest stworzony do oglądania w technice 3D.

W 1927 roku "Śpiewak jazzbandu", pierwszy film muzyczny w dziejach kina i jednocześnie pierwszy obraz dźwiękowy, zrewolucjonizował przemysł filmowy i świat musicalu. Widzowie broadwayowskich spektakli muzycznych i rewii tanecznych szybko zamienili teatralne loże na mniej wygodne sale kinowe, gdyż na dużym ekranie mogli obejrzeć dynamiczne, wizualno-choreograficzne mozaiki . W latach 40. musical przeszedł kolejną rewolucję - widzowie zaczęli podziwiać popisy ulubionych tancerzy w kolorze. "Step Up 3D" nie przywróci świetności klasycznym amerykańskim gatunkom, lecz z pewnością pokaże nowe techniczne możliwości pokazywania tańca na ekranie.

Reklama

Podobnie jak w przypadku dwóch pierwszych części, fabuła filmu nie jest wyszukana i stanowi jedynie pretekst dla głównych bohaterów do zaprezentowania swoich umiejętności na parkiecie (i poza nim także). Autorzy scenariusza nie wysilali się za bardzo - mamy prestiżowy turniej, kilka grup tanecznych, ostrą rywalizację oraz obowiązkowy wątek romantyczny i manifestacje w rodzaju "taniec jest moim życiem". Oczywiście na ekran powraca wielu bohaterów znanych z pierwszych części filmu.

Nie spodziewajcie się wielkiej dramaturgii, przekonującej gry aktorskiej, bądź tego, że taniec, niczym w najlepszych musicalach, posłuży za metaforyczny komentarz do fabularnych wydarzeń na ekranie. Chodzi przede wszystkim o zabawę tańcem, zakręconymi choreografiami (na absolutnie najwyższym poziomie) i wizualnymi możliwościami kina trójwymiarowego.

Autorzy "Step Up 3" doskonale wiedzieli, w jaki sposób mogą wykorzystać techniczne możliwości 3D - w filmie znalazły się fantazyjne choreografie z użyciem efektów świetlnych, czy też kałuż wody na parkiecie. Również gatunki tańca zostały dobrane w taki sposób, by jak najlepiej prezentować się w technice trójwymiarowej (street dance, hip-hop, electric boogie, break dance, locking). Efektem jest oszałamiająca mozaika wizualno-choreograficzna, która dla ludzi kochających taniec współczesny będzie wielkim przeżyciem.

Warto zaznaczyć, że "Step Up 3D" jest filmem o tancerzach, dla tancerzy i dla osób kochających właśnie taniec współczesny. Jeśli nie zaliczasz się do żadnej z tych trzech grup, nie zbliżaj się do kina.

5,5/10

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: USA | taniec | Jon Chu | szaleństwo

Reklama

Reklama

Reklama