Reklama

"Podejrzani zakochani": Zapomnij o śmiechu!

Sławomir Kryński powraca! Rzecz jasna w komedii. Tym razem nie ma już mowy o kotkach i innych zwierzakach. Sceny u ginekologa też widz nie uświadczy, ale kilka innych absurdów na pewno go przestraszy. Cycki jako stały punkt programu są - bez obaw.

Pewnie jednych przestraszy, drugich rozbawi. Zresztą na tych drugich najbardziej liczy sam reżyser. Kryński wychwala komedię pod niebiosa, prawi (w materiałach prasowych) o trudnościach tego gatunku (sic!) i podkreśla, że jego celem było ożywienie tradycji klasycznej farsy.

Reklama

Tym razem "kuchnia" pana Kryńskiego serwuje danie pod tytułem: "samotni, brzydcy ludzie szukają miłości przez internet". Znajdują ją - w komediach, to przecież oczywiste - i jednocześnie są wplątani w zawiłą intrygę kryminalną. Na ekranie plejada znanych nazwisk. Niektórzy, jak Rafał Królikowski, grają nawet podwójne role - rosyjskiego oficera i średniej klasy aktorzyny.

Samotnego, podgrubawego "pana z telewizji" gra Bartek Kasprzykowski. Sonia Bohosiewicz to prawniczka w średnim wieku. Również samotna, choć obowiązkowe w polskich snach o klasie średniej - kot i butelka czerwonego wina - godnie dotrzymują jej towarzystwa. I na dokładkę, jako przysłowiowa wisienka na torcie: Weronika Książkiewicz. Panienka na obcasie, z niezłym push-upem, o imieniu Ludmiła - z zawodu doktorantka zza wschodniej granicy. Basta, jeśli chodzi o główne role, choć warto zwrócić uwagę również na epizody. Katarzyna Figura ma dosłownie dwie minuty na ekranie, podobnie jak Małgorzata Buczkowska. W obu przypadkach mamy do czynienia ze snem szaleńca!

Na koniec obsadowych przepychanek warto zwrócić uwagę na kelnera w jednej z "modnych" warszawskich kawiarni, który obsługuję panią Bohosiewicz vel Barbarę. Grą go nikt inny, tylko Paweł Mossakowski. Zresztą nie pierwszy raz w obsadzie polskiego filmu.

Trudno rozstrzygać, czy było śmiesznie, czy tylko ja cierpię na przeraźliwy brak poczucia humoru. Niestety na pierwszym pokazie w dniu premiery filmu były dosłownie dwie osoby, ale może pora niezbyt sprzyja komediom. Na pewno warto zwrócić uwagę, że tym razem oprócz "śmiania się z samych siebie" - żarty o product placemencie, kupowaniu ról, nepotyzmie w branży filmowej i telewizyjnej - pojawił się kontekst "światowy".

W przypadku tych karkołomnych prób obśmiania własnego środowiska można rzeczywiście jedynie pokiwać głową na znak dezaprobaty. Czy naprawdę cytryna po francusku musi brzmieć Citroen i czy naprawdę warto?! Zupełnie inaczej działa słowne naigrywanie się z obcokrajowców na tak żenującym poziomie, jaki obserwować można u pana Kryńskiego. Skośnooki bohater kiepsko mówiący po polsku z ksywką Kitajec (Hai Bui Ngoc) to szczyt możliwości pana Sławomira. Na dokładkę Kitajec ma pilotkę na głowie, co rzeczywiście może doprowadzić widza do eksplozji śmiechu...

Po raz kolejny plastikowy, absurdalny, momentami żenujący światek skarlałej wyobraźni niektórych twórców został odtworzony. W tym przytulnym, sztucznym, polskim piekiełku nic już nie zaskakuje. Można byłoby biczować "Podejrzanych zakochanych" godzinami. Pisać o gejowskich dowcipasach z łazienki, czepiać się niezbyt umiejętnej próby naśladowania "Bridget Jones", czy "Masz wiadomość". Chyba nie warto. Taki mamy Manhattan, na jaki sobie zasłużyliśmy. Broń boże tylko przed myślą, że Bohosiewicz miała być Meg Ryan, a Kasprzykowski Tomem Hanksem. Tego żartu nikt już nie zniesie.

2/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Podejrzani zakochani", reż. Sławomir Kryński, Polska 2012, dystrybutor: Forum Film, premiera kinowa 25 stycznia 2013 roku.

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje