Reklama

"Pętla": Powtórka z rozrywki [recenzja]

Antoni Królikowski i Katarzyna Warnke w filmie Patryka Vegi "Pętla" /Kino Świat /materiały prasowe

Obyło się bez zaskoczeń. "Pętla" to kolejny film Patryka Vegi zrobiony według wypracowanego przez twórcę "Pitbulla" schematu. Jest szybko, jest za dużo, jest wulgarnie, jest brutalnie, jest też - co może być dla niektórych zaskakujące - nudno.

Podobnie jak w przypadku niedawnego "Bad Boya" czy przygód Majamiego, Vega rozwadnia główną historię niepotrzebnymi anegdotami, na zmianę okrutnymi lub prezentującymi toaletowy humor.

Już w początkowej sekwencji, przedstawiającej początki kariery policjanta Daniela (Antoni Królikowski), mamy aż dwa skecze o samobójcach, dowcip z "Ojcem Mateuszem" w tle oraz trawestację horrorów z serii "The Ring". W ogóle to wszystko do siebie nie pasuje i dłuży się niemiłosiernie, ale i tak stanowi najmniej bolesny moment filmu.

Vega niby ubiera historię Daniela w szaty przypowieści o deprawacji, upadku i przebaczeniu. Jak zawsze interesuje go jednak to, co miałoby szokować. Skrajnie okrutne akcje mieszają się niewyszukanym humorem, klipami wyciętymi z soft porno oraz wziętą jakby z innego świata groteską (policjant z kataną).

Reklama

Gdzieś tam jest opowieść o ambitnym policjancie, który stał się królem seksbiznesu, ale zupełnie ona nie wybrzmiewa - podobnie jak pozostałe ze 150 wątków filmu. Nieważne, czy motyw dostaje dwie sceny na krzyż (talent show) czy kilkadziesiąt (uwiedzenie żony bohatera przez przystojnego agenta). Wszystkie zdają się urwane lub poszlachtowane na stole montażowym, w dodatku zrealizowane niechlujnie. Ale przecież podobnie było w poprzednich filmach twórcy "Plag Breslau".

Nie tylko reżyser nie potrafi (albo nie chce) pozbyć się swych przeszłych przyzwyczajeń. Na autopilocie gra Antoni Królikowski, używając dokładnie tych samych środków, co w "Polityce" i "Bad Boyu". W pierwszym wypadku sprawdziło się to średnio, w drugim stanowiło najmocniejszy punkt produkcji. W "Pętli" przez większość czasu też na zmianę krzyczy lub jest nieznośny. W ostatniej części filmu charakter jego roli zmienia się jednak diametralnie. Niestety, te najbardziej wymagające sceny okazują się dla młodego aktora najmniej udane.

Pozostali członkowie obsady albo grają na jednej nucie (Katarzyna Warnke), albo nie mają dosyć czasu, by rozwinąć swoją postać (Piotr Stramowski).

Ostatecznie "Pętla" stanowi zlepek męczących, średnio ze sobą powiązanych scen. Niektórzy powiedzą, że są one kwintesencją stylu reżysera, dla innych okażą się one nieznośnym spotęgowaniem atrakcji z "Kobiet mafii". Dla mnie jest to powtórka z poprzednich seansów. Vega identycznie opowiadał o polityce, lekarzach i piłce nożnej, tak samo przedstawi zapewne każdy inny temat - i wydaje się, że zostanie on przyjęty z jeszcze większą obojętnością.

2/10

"Pętla", reż. Patryk Vega, Polska 2020, dystrybucja: Kino Świat, premiera kinowa: 4 września 2020 roku.

 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Pętla (2020)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje