Reklama

"Parasite": Kino totalne [recenzja]

Kadr z filmu "Parasite" /materiały prasowe

Roger Ebert, jeden z najważniejszych krytyków filmowych w historii, został kiedyś spytany przez swoich znajomych o "Szepty i krzyki" Ingmara Bergmana. Zaraz zaczął rozpływać się nad arcydziełem szwedzkiego mistrza, nazywając je najlepszym filmem ostatnich miesięcy. Jego rozmówcy zareagowali na te zachwyty w sposób zaskakujący dla krytyka - odparli, że nie mają ochoty na kino artystyczne i zrezygnowali z seansu.

Reklama

Wspominam tę historię, ponieważ myśląc o zwycięzcach Złotej Plamy, na myśl przychodzą głównie produkcje ambitne i często nieatrakcyjne dla przeciętnego widza. Slow ciemna spod znaku braci Dardenne i Apichatponga Weerasethakula, filmy społecznie zaangażowane (by spojrzeć tylko na niedawnych zwycięzców: "Imigranci", "Ja, Daniel Blake"), kino autorskie ("Złodziejaszki", "Drzewo życia"). Nie chcę przez to powiedzieć, że "Parasite" Joon-ho Bonga nie zasłużył na najważniejsze wyróżnienie festiwalu w Cannes. Myślę, że gdyby koreański reżyser zgłosił do konkursu głównego jedynie pierwsze pół godziny swojego ostatniego dzieła, także skończyłby ze Złotą Palmą. Niemniej nie potrafię wskazać innego z ostatnich laureatów prestiżowego festiwalu, który stałby dalej od arthouse'u.

"Parasite" skupia się na rodzinie Kimów, która wiedzie swój skromny żywot w piwnicy w jednej z ubogich dzielnic Seulu. Czteroosobowa familia ledwo wiąże koniec z końcem i przestała mieć już nadzieję na lepsze jutro. Ta pojawia się niespodziewania, gdy Ki-woo (Choi Woo-shik), syn państwa Kim, zastępuje swojego przyjaciela na stanowisku korepetytora nastoletniej córki majętnego przedsiębiorcy. Parkowie żyją w zamożnej dzielnicy, dom kupili od znanego architekta i nigdy nie narzekali na brak pieniędzy. Korzystając z okazji, Ki-woo znajduje u nich zatrudnienie dla pozostałych członków swojej rodziny. Siostra z podrobionym dyplomem zostaje nauczycielką plastyki kilkuletniego syna Parków, a po brawurowo przeprowadzonych prowokacjach jego matka i ojciec zastępują zwolnionych gosposię i kierowcę. Młody Kim nie przypuszcza nawet, do jakich komplikacji doprowadzi uknuta przez niego intryga.

Reklama

Widzowie też nie mają prawa się tego domyślić. "Parasite" to mistrzostwo w dziedzinie konstrukcji historii i narracji. Po genialnie przeprowadzonym wstępie Bong przystępuje do wprowadzania kolejnych członków rodziny Kimów do domu Parków. O ile pojawienie się Ki-woo i jego siostry Ki-jeong (So-dam Park) przebiega raczej spokojnie, to załatwienie pracy ich matce szybko zmienia się w tour de force koreańskiego reżysera. Gdy wszystkie pionki są już na swoich miejscach i widz szykuje się na typową komedię pomyłek, Bong ponownie zaskakuje i prowadzi historię na zupełnie nowe tory. Zdradzenie któregokolwiek ze zwrotów fabularnych byłoby zbrodnią.

Wybitnej warstwie fabularnej dorównuje strona formalna. Wydaje się, że w filmie Bonga nie ma niepotrzebnego ujęcia, cięcia montażowego, czy nawet jednej zbędnej linijki dialogowej. "Parasite" to filmowy kunszt w najczystszym wydaniu. Satyra, komedia slapstickowa, dramat rodzinny, kino społeczne, thriller - film Bonga płynnie przechodzi w każdy z tych gatunków i nurtów. Reżyser żongluje nimi i ani razu nie robi fałszywego ruchu. Zmiany tonacji są płynne, podobnie nagłe przyspieszenie i zwolnienie tempa - po seansie nie można wyjść z podziwu nad precyzją Bonga oraz skali opanowania przez niego filmowej materii.

Jednocześnie "Parasite" nie jest jedynie filmową wydmuszką. W porywającej i brawurowo opowiedzianej historii skrywa się celny komentarz społeczny, dotyczący spraw uniwersalnych (nierówności między najbogatszymi i najbiedniejszymi) oraz lokalnych (napięcia między Koreami). Nie są one jednak dodatkiem do dzieła, który mogłoby tylko podbić jego wartość. Wątki społeczne stanowią integralną część obrazu i to one najbardziej wybrzmiewają we wzruszającej ostatniej scenie. "Parasite" to film wart wszystkich nagród świata i jeśli oglądacie w roku tylko jeden film, w 2019 powinien być to właśnie ten - nie wierzę, że w ciągu najbliższych miesięcy na ekrany polskich kin trafi bardziej spełnione dzieło.

10/10

"Parasite" [Gi-saeng-chung], reż. Bong Joon-ho, Korea Południowa 2019, dystrybutor: Gutek Film, premiera kinowa: 20 września 2019 roku.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Parasite

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje