Reklama

One Woman Show

"Fryzjerka", reż. Doris Dörie, Niemcy 20101, dystrybutor: Vivarto, premiera kinowa: 5 sierpnia 2011

Ciekawe jak najnowszy film Doris Dörie zostanie przyjęty w Polsce, w kraju, w którym ludzie po pięćdziesiątce raczej wypadają z tzw. obiegu, a jeśli ktoś ma kilka kilogramów więcej może nie doświadcza prześladowań ale alienacja społeczne to jego/jej chleb powszedni. Jeśli nawet polscy widzowie "łykną" panią w średnim wieku, z potężną nadwagą, która mimo wszystko ciepło wspomina czasy NRD, to sceny nagiego ciała Kathi, w tym ujęcia stosunku seksualnego z Azjatą wywołają blady strach.

Reklama

Niemiecka reżyserka Doris Dörie, znana polskim widzom z filmów takich jak "Nadzy", czy "Hanami, kwiat wiśni" nakręciła zabawną i ironiczną historię kobiety, która postanawia pokonać wszystkie przeciwności losu i spełnić swoje marzenia, nie zmieniając przy okazji nic ze swojego wizerunku, który dla wielu jest "nieestetyczny". W przypadku "Fryzjerki" nie mamy jednak do czynienia z kolejnym portretem diametralnej zmiany, w którym odpychająca "grubaska" decyduje się na dietę cud i koniec końców zostaje najszczuplejszą i najładniejszą dziewczyną w dzielnicy (oczywiście w jej przypadku cellulitis nie istnieje).

Kathi König oprócz nadwagi boryka się jeszcze z innymi problemami. Jest rozwódką, która bynajmniej nie płacze nad swoim losem do poduszki ale wścieka się, że nie może otrzymać kredytu, chyba że poręczy za nią mąż. Prowadzi batalie w bankach, żeby obsługiwano ją z należytym szacunkiem, a na dokładkę wychowuje nastoletnią córkę, która delikatnie rzecz ujmując nie akceptuje własnej rodzicielki. Dla głównej bohaterki momentem przełomowy staje się odmowa przyjęcia do pracy w salonie niejakiej pani Krieger, której pracownice to przykład współczesnego kanonu piękna. Od tego momentu zawzięta "fryzjerka" postanawia za wszelką cenę stworzyć swój własny salon, w którym klientki będą traktowane w odpowiedni sposób bez względu na wygląd i kilogramy w "boczkach".

Oczywiście film Dörie to komedia z ironicznym przekazem nawiązującym do sytuacji socjalnej obywateli terenów byłego NRD, tzw. Ossi. Potężne, betonowe blokowiska to miejsca, w których toczy się zupełnie inne życie, niż w centrum wielokulturowego Berlina. Dodatkowo kwestia cudzoziemców i emigrantów, którzy coraz częściej traktują Niemcy jako stację tranzytową w trakcie podróży dalej na Zachód to tylko niektóre tematy, które pojawiają się w filmie "Fryzjerka" na zasadzie prostej diagnozy. Kathi jest bohaterką wypowiadającą wojnę nie tylko stereotypom narodowym ale także hierarchii wewnątrz państwa niemieckiego, zgodnie z którą obywatele byłego NRD to po dziś dzień raczej druga kategoria.

Oprócz całego kontekstu społecznego w filmie Dörie zaskakuje również stosunek do ciała głównej bohaterki. Doskonała wręcz jest kreacja aktorska Gabrieli Marie Schmeide, która przez cały okres zdjęciowy poruszała się w specjalnym kostiumie pogrubiającym. Reżyserka nie ogranicza spojrzenia widza, pokazuje nadwagę w sposób, który dla wielu wydaje się być odpychający i wręcz niewyobrażalny. Z drugiej strony Dörie nie tworzy kolejnej baśni o "cudownym" życiu łakomczucha. Reżyserka momentami nie oszczędza swojej bohaterki, która miewa problemy ze wstaniem z łóżka, zawiązaniem buta, czy zmieszczeniem się w drzwiach.

"Fryzjerka" to ironiczna i pełna humoru historia walki o własne ideały, które nie zawsze w przypadku kobiety muszą oznaczać: domek z ogródkiem, mężczyzna na stałe i nowy komplet garnków. Bardzo przyjemnie oddać się w ręce takiej fryzjerki jak Kathi König. W końcu najważniejsze jest dobre samopoczucie.

8/10


Ciekawi Cię, co jeszcze w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: one

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje