Reklama

"Niewiniątka": Betonowa wioska przeklętych? [recenzja]

Kadr z filmu "Niewiniątka" /materiały prasowe

Dzieci, telekineza, mroczne moce - wszystko przerabialiśmy już w ekranizacjach Stephena Kinga ("Carrie", "Podpalaczka", "Lśnienie"), "Strefie mroku", "Matyldzie", "Stranger Things" i wielu mutacjach tych opowieści. Jednak skandynawskie wydanie przenosi ten schemat na inny poziom. "Niewiniątka" to bez wątpienia jeden z najlepszych horrorów tego roku.


"Niewiniątka" nie mają nic wspólnego z klasykiem Jacka Claytona z 1961 roku pod tym samym tytułem (u nas występuje jako "W kleszczach lęku"), choć oba filmy łączą dzieci mające dar wejrzenia w rzeczywistość, która jest niedostępna dla dorosłych. To zdumiewające, że scenarzysta filmów Joahima Triera, Eskil Vogt w tym samym roku daje nam tak różne opowieści, jak "Najgorszy człowiek na świecie" i "Niewiniątka". To tylko pokazuje jak zdolnego filmowca dała światu Norwegia.

Reklama

"Niewiniątka": Film przesiąknięty Skandynawią

"Niewiniątka" to film przesiąknięty Skandynawią. Jest surowy, tajemniczy, zimny i przeszywający. Nie mam wątpliwości, że Hollywood będzie próbowało zrobić swój remake. Ma szanse na powodzenie? Widzę go tylko na dalekiej Alasce. U Vogta akcja jest osadzona w czasie Midnattsol, czyli sezonu białych nocy. Wszystko rozgrywa się na jednym osiedlu w Romsås w Oslo, gdzie codziennie na placu zabaw spotykają się dzieciaki z blokowisk.

9-letnia Ida (Rakel Lenora Fløttum) jest zazdrosna o to, jak wiele uwagi jej rodzice poświęcają cierpiącej na głęboki autyzm siostrze Annie (Alva Brynsmo Ramstad). Ida musi opiekować się nastoletnią siostrą, choć to ona jest przecież tą młodszą, która oczekuje ochrony od starszego rodzeństwa. Potrafi dokuczać Annie - szczypie ją i mówi jej okropne rzeczy. A może to tylko testowanie jej nerwów i próba wydobycia z niej krzyku? Może to krzyk rozpaczy samej Idy?

Ida poznaje swojego rówieśnika Bena (Sam Ashraf). Wychowywany przez samotną matkę imigrantkę chłopiec usilnie szuka akceptacji otoczenia. Różni go od niego to, że ma nadprzyrodzone moce, które odkrywa również u Idy. Niewinne przesuwanie przedmiotów siłą woli to tylko część jego osobowości.  Ben ma również inną twarz. To Twarz brutalnego sadysty, który na oczach Idy morduje kota, zgniatając mu nogą kark. W życiu Annie pojawia się natomiast Aisha (Mina Yasmin Bremseth Asheim), która również  jest dzieckiem imigrantów. W przeciwieństwie do Bena niesie ze sobą dobro. Ona również ma specjalne telekinetyczne moce, dzięki którym nawiązuje specjalną relację z Anną. Dzięki dziewczynce autystyczna nastolatka nawiązuje nawet werbalny kontakt z rodzicami.  Zło drzemiące w Benie nie może jednak pozwolić na idyllę.

"Niewiniątka": Dzieci tworzą swój własny kod moralny

Vogt eksploatował już temat tajemnych mocy w "Thelmie" Triera, gdzie temat super mocy służył jako rodzaj przenośni. W "Niewiniątkach" opowieść jest znacznie prostsza i klarowniejsza, choć nie można oczywiście jej oderwać od tematyki społecznej. Super moce posiadają dzieci imigrantów o śniadej cerze. Norweskie dzieci o blond włosach i niebieskich oczach są wciągnięte w ich grę. Tyle, że tutaj nikt nie jest zupełnie niewinny. Nikt nie jest też do końca zły. Co by się stało, gdyby matka Bena była wrażliwsza na krzywdę, jakiej doświadcza on od rówieśników?

Dzieci tworzą w "Niewiniątkach" swój własny kod moralny, ale też własny świat, w którym prowadzą krwawą wojnę. Dorośli są sprowadzeni do roli wykonawców ich rozkazów (Ben potrafi kierować ich wolą) albo nieświadomych niczego obserwatorów, którzy myślą, że mają jakąkolwiek władzę nad dziećmi. To najmocniejsza część "Niewiniątek".

Coś co nie udało się mistrzowi Johnowi Carpenterowi w remaku "Wioski przeklętych", na całej linii udaje się Vogtowi. Czy dlatego, że norweski reżyser ma do swoich małych bohaterów tak dużo empatii? Cała czwórka tworzy mocno wyraziste i wiarygodne role, co jak wiemy nie jest standardem u dziecięcych aktorów. Te "niewinne" dzieciaki wzruszają i przerażają jednocześnie. Rozczulają i budzą grozę. Wielka w tym zasługa pewnej ręki reżysera, ale też świetnie rozpisanych scen. "Niewiniątka" to powolnie prowadzony horror, w którym przeraża to co ukryte. Odwrotność hollywoodzkiej machiny.

Vogt pokazał świat betonowej dżungli z blokowiskami z lat 60-tych. Świat takich samych budynków, w której rozgrywa się bezpieczne, spokojne, skandynawskie życie, które burzą najmłodsi. Jednocześnie budują więzi między sobą. "Niewiniątka" to również uniwersalna opowieść o miłości sióstr i odnalezieniu wspólnego języka między rodzeństwem. Rodzeństwem, które wie, że może liczyć tylko na siebie. I nie musi wcale wybierać ścieżki zła.

9/10

"Niewiniątka" (The Innocents / De uskyldige), reż. Eskil VogtSzwecja, Norwegia, Finlandia, Dania (2021), dystrybutor: M2Films, premiera kinowa: 1 lipca 2022 roku.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL