Reklama

Nieoficjalne spotkanie z mistrzem

"Milos Forman: Co cię nie zabije..." ("Miloš Forman: Co tě nezabije?"), reż. Miloslav Smidmajer, Czechy 2009, dystrybutor Vivarto, premiera kinowa 1 października 2010 roku.

Milos Smidmajer przez kilka lat towarzyszył z kamerą jednemu z najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina. Efektem jest znakomity dokument "Miloš Forman: Co cię nie zabije...".

Reklama

Zdarzają się autorzy o monstrualnym ego, dyktatorzy planu filmowego - o mistrzach kina krąży wiele legend. Miloš Forman do ekscentryków i szaleńców nie należy, chociaż ma w swoim dorobku kilka arcydzieł (w których wątek szaleństwa odgrywa jakże ważną rolę...). Przecież to twórca najważniejszych produkcji czechosłowackiej nowej fali ("Miłość blondynki", "Czarny Piotruś"), reżyser nagrodzony Oscarami za "Lot nad kukułczym gniazdem" i "Amadeusza", czy też autor kultowych filmów o amerykańskiej kulturze (jak to się stało, że ktoś zza żelaznej kurtyny nakręcił najlepsze dzieła o hippisach - "Odlot" i "Hair" - oraz portrety ikon współczesnych mediów - Larry'ego Flynta i Andy'ego Kaufmana?).

Film Milosa Smidmajera pokazuje nam Formana jako sympatycznego starszego pana, który sypie soczystymi anegdotkami, paląc ulubione cygaro, bawiąc się z wnuczkami, bądź zajadając kolację. Autor "Duchów Goi" rozprawia o swojej barwnej przeszłości spontanicznie, bez wywyższania się i patrzenia na rozmówcę z góry. Gdyby w jakimś konkursie nagrodą była kolacja ze znanym filmowcem, bez wahania wybrałbym Formana. Z nim mógłbym do rana pić czeskie piwo i dyskutować o wielkim kinie.

Smidmajer postawił na tradycyjne kino dokumentalne w konwencji "gadających głów" - przeważają statyczne sceny, pokazujące opowiadającego mistrza. Film przypomina wywiad-rzekę, jaką można było zmieścić na kartach książki. Czy do uwiecznienia dłuższej rozmowy z Formanem było potrzebne medium filmowe? Z dwóch powodów odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Po pierwsze, Smidmajer spędził z autorem "Amadeusza" setki godzin na dyskusjach o różnych aspektach jego twórczości i zgłębianiu jego tragikomicznej biografii. Autor tego barwnego dokumentu podglądał mistrza przy codziennych czynnościach, w towarzystwie rodziny i starych przyjaciół - kamera dokumentalisty była obecna w życia Formana przez tak długi czas, że autor filmu mógł skonstruować go z samych fascynujących historii. Po drugie, Formana słucha się znakomicie - to urodzony gawędziarz, z łatwością zjednujący sobie odbiorców swoich opowieści.

W dokumencie Smidmajera nie zabrakło archiwalnych zdjęć i materiałów filmowych (ale jest ich zdecydowanie za mało), fragmentów niemal wszystkich dzieł reżysera (wybór scen jest naprawdę trafny) oraz wypowiedzi współpracowników - wśród nich najciekawiej wypadają producent "Lotu nad kukułczym gniazdem" Michael Douglas, scenarzysta "Odlotu" i "Valmont" Jean-Claude Carri?re oraz zapomniany przez amerykańskie kino F. Murray Abraham, czyli odtwórca roli Salieriego w "Amadeuszu".

W osiemdziesięciu procentach filmu na ekranie króluje skromny Miloš, mówiący o swojej rodzinie (chociażby tragiczne losy rodziców, który zginęli z rąk nazistów), przenosinach do Ameryki, przyjaciołach (niezwykła opowieść o spotkaniu z umierającym Francois Truffaut) i oczywiście najważniejszych produkcjach. Na długo zapadną w pamięci historie o zerwaniu festiwalu w Cannes przez francuskich mistrzów oraz odczuciach reżysera podczas adaptowania "Lotu nad kukułczym gniazdem" (w oczach reżysera siostra Ratched uosabiała totalitarny ustrój...). Film Smidmajera to niezwykle interesująca lekcja kina, opowiedziana z humorem i dystansem.

7/10

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: spotkani | "Mistrz" | Nie | film | forman | Miloslav Smidmajer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje