"Lato" [recenzja]: Po co wolność

Kadr z filmu Kiryła Serebrennikowa "Lato" /materiały prasowe

Poznajcie ojców leningradzkiej sceny punkowej. "Lato" Kiryłła Serebrennikowa jest jednym z najlepszych w ostatnich latach filmów o korzeniach kontrkulturowego buntu.

Zacznijmy od kilku faktów. W 2017 roku Kiryłł Serebrennikow, reżyser i dyrektor moskiewskiego teatru im. Gogola, został zatrzymany pod zarzutem zdefraudowania 68 mln rubli pochodzących z środków publicznych. Artysta przez sąd przesłuchiwany był w klatce, obecnie przebywa w areszcie domowym. O jego uwolnienie i pozwolenie na przyjazd do Cannes apelował Thierry Fremaux, dyrektor festiwalu, gdzie w tym roku prezentowany był jego film "Lato". Rosja prośbę odrzuciła, a w Cannes twórca otrzymał owacje na stojąco.

"Lato" nie jest filmem formułującym polityczne tezy i doraźną publicystykę. Tytuł właściwie nakreśla fabułę. Lata 80. XX wieku. Na plaży niedaleko Leningradu, w upalne letnie popołudnie z ręki do ręki wędruje butelka mołdawskiego wina. To tam spotykają się po raz pierwszy członkowie rockowej grupy "Zoopark" - Majka Naumienki oraz Wiktor Coj, przyszła legenda sceny alternatywnej, którzy pod wpływem fascynacji Lou Reedem, stworzą tego lata nową falę radzieckiego undergroundu.

Reklama

Oba te aspekty - manifestacja odrębności oraz brudny, chropowaty punk rock, pozwalający odreagować ponure realia - splatają się w "Lecie" w opowieść o nietuzinkowym, połączonym szczególnego rodzaju więziami środowisku. Historia bazująca na wspomnieniach Natalii Naumenko, to intrygujący portret czasów, stanu umysłu, który budzi skojarzenia z filmami pokroju "Wszystko, co kocham" czy "Żywie Białoruś!". Podobnie jak w tych filmach, tak tutaj równolegle do wątku cenzury i wadzenia się ze światem, rozgrywa się wątek o miłosnym trójkącie Naumienków oraz Coja. Trudno doszukać się w nim snu o potędze miłości na tle trudnych czasów, to po prostu powierzchowna opowieść o romansie z krótkim terminem ważności - pozbawiona komplikacji i emocjonalnego napięcia.

Zamiast tego przyciąga strona audiowizualna. Próba zrozumienia ówczesnych namiętności, stanowi o przewrotnym charakterze "Lata", którego uroda zawarta jest w czarno-białej, zarazem musicalowej tonacji. W filmie usłyszeć można sporo szlagierów z Zachodu: "Psycho Killer" Talking Heads czy "The Passenger" Iggy'ego Popa, niewiele za to rosyjskiego punka. Serebrennikow flirtuje z tym kosmopolitycznym umuzycznieniem jednak oszczędnie, dzięki czemu ujęcia przejściowe nie stają się ozdobnikiem, tylko integralnym elementem wizji reżysera. Szczególnie wymowna jest scena koncertu, w której pokazana zostaje różnica między rzeczywistą, zachowawczą reakcja publiczności, a naiwnym marzeniem o szalejących tłumach. Fragment ten został opatrzony komentarzem: "To się nie wydarzyło". Znakomicie zilustrowana przez reżysera atrapa rzeczywistości wraz z elementami groteskowej animacji, sprawiają, że obcowanie z filmem staje się intensywnym, a przy tym świeżym doświadczeniem.

Serebrennikow od początku daje sobie prawo do odwagi stylistycznej, a dramatom pokolenia, odstającego od "zdrowego" trzonu większości, nie szczędzi pogodnego, czasem wręcz humorystycznego tonu. Trudno jednak podczas seansu nie zadać sobie gorzkiego pytania o dzisiejsze rozczarowania narodowe. W Cannes na czerwonym dywanie ekipa niosła planszę z nazwiskiem reżysera, wskazując, że w Rosji wciąż dominuje opresyjny sposób myślenia w stalinowskim wydaniu. Nie jest to może wielkie kino, ale nie ulega wątpliwości: indywidualizm, a także wolnościowa postawa Serebrennikowa pozwalają przeprowadzić konfrontację ze światem owładniętym terrorem i pozbawionym prawa do decydowania o sobie. Podziw zdecydowanie przeważa.

Mateusz Demski

7/10

"Lato" (Leto), reż. Kiryłł Serebrennikow, Rosja 2018, dystrybutor: Gutek Film, premiera kinowa: 31 sierpnia 2018 roku.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Lato (film) | Kiriłł Sieriebriennikow
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama