​"Lato 1993" [recenzja]: Kino hiszpańskie... mówi po katalońsku

Kadr z filmu "Lato 1993" /materiały prasowe

Życie bywa przewrotne. Kiedy napięcia na linii Madryt-Barcelona osiągają punkt krytyczny, to hiszpańskim kandydatem do Oscara zostaje... debiutancki film katalońskiej reżyserki Carli Simón.

Reklama

Trudno jednak podejrzewać, aby obraz Simón znalazł się w gronie oscarowych propozycji w 2018 roku ze względu na jego polityczny charakter. "Lato 1993" to bowiem rodzinna, kameralna historia 6-letniej Fridy (w tej roli Laia Artigas), która po śmierci swojej mamy trafia na wieś, pod opiekę wujka (David Verdaguer) i jego partnerki (Bruna Cusi).

Dziewczynka znalazła się tym samym w centrum zainteresowania całej rodziny, która nie jest zbyt zgodna w kwestii wychowania Fridy. Babcia (w tej roli Isabel Rocatti) nie przestaje uważać, że dla dziecka lepszym miejscem jest jej rodzinna Barcelona. Nie jest również w stanie zaakceptować metod wychowawczych nowych opiekunów Fridy, którzy nie uważają, że należy trzymać dziecko "pod kloszem".

Reklama

Sama Frida zdaje się nie do końca rozumieć jaka tragedia ją spotkała. Na swój dziecięcy sposób próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie jest to jednak łatwe. Z jednej strony słyszy bowiem, że jej mama wciąż "obserwuje ją z góry" i "musi być grzeczna". Z drugiej strony jej nowi opiekunowie próbują nauczyć ją samodzielnego i odpowiedzialnego życia. Zaczynają zatem przydzielać jej drobne domowe obowiązki, uczą dzielić się z rówieśnikami. Ta nowa sytuacja w połączeniu z nieprzepracowaną żałobą sprawia, że Frida zaczyna się buntować przeciwko swojej nowej rodzinie.

"Lato 1993" to bardzo osobisty film dla Simón. Biorąc pod uwagę, że film zadedykowany jest jej mamie, nietrudno domyślić się, że historia Fridy jest zainspirowana dzieciństwem samej reżyserki. Należy jednak podkreślić, że ten obraz nie jest przesiąknięty nadmiernym sentymentalizmem, nie jest to też moralizatorskie kazanie mające na celu "nawrócenie" widza.

Na uwagę zasługuje również fantastyczna praca reżyserki z aktorami dziecięcymi. Debiutująca na ekranie Laila Artigas chyba momentami sama zapominała o obecności kamer na planie, a kino hiszpańskie nie widziało chyba tak dobrej dziecięcej roli od czasu "Nakarmić kruki".

Carla Simón opowiadając prostą historię, porusza wyjątkowo trudny temat. Temat radzenia sobie ze śmiercią najbliższych, opowiada o tym, jak rozmawiać z dzieckiem o przemijaniu i czym jest "zdrowa" żałoba. "Lato 1993" to zatem europejskie kino w najlepszym wydaniu.

8/10

"Lato 1993" (Estiu 1993), reż. Carla Simón, Hiszpania 2017, dystrybutor: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty, premiera kinowa: 6 kwietnia 2018 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Lato 1993

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje