Reklama

"Dziś jestem blondynką": Niebanalnie, pięknie, uczciwie [recenzja]

Sophie ma 21 lat i setki szalonych planów na życie. Tuż przed wyprowadzką z domu rodziców, zamieszkaniu z przyjaciółką i urządzeniu pierwszej studenckiej imprezy dowiaduje się jednak, że jest chora. Co sprawia, że umie tak niebywale opowiadać o raku, jakby był on tylko kolejnym etapem barwnej podróży, nie jej końcem?

Wypadki i choroby są najlepszą pożywką dla emocjonalnych szantażystów. Czyli dla kogo? Dla twórców chodzących na łatwiznę - nie szukających nowych form wyrazu i wykorzystujących tylko te, które wzbudzą w widzach współczucie; sprawią, że urośnie w nich żal i finalnie popłyną łzy. Bronię się przed takimi filmami i uparcie staję z nimi do walki, choć czuję się wtedy jak Don Kichot - z góry przegrany i śmieszny w swoich staraniach rycerz-fantasta, który walczy z wiatrakami. Pewność, że przegram i oglądając film o raku stanę się ofiarą reżysera nic jednak nie zmienia, więc już przed seansem "Dziś jestem blondynką" przygotowałam się na kłucie ironią i rzucanie sceptycznych uwag. A potem siedziałam w fotelu zadziwiona, ukarana jak pies z podkulonym ogonem, wzruszona sposobem, w jaki Marc Rothemund ("Sophie Scholl - ostatnie dni") opowiada o chorobie.

Reklama

W "Dziś jestem blondynką" jest energia, uczciwość i piękno podobne temu, które emanuje od bohaterek fundacji Rak'n'Roll i jej założycielki, Magdy Prokopowicz. Na pewno przyczynia się do tego fakt, że scenariusz filmu jest adaptacją autobiograficznej powieści Sophie van der Stap i kładzie akcenty na walkę z chorobą, a nie beznadzieję, którą ewokuje jej obecność. Bohaterka historii wyreżyserowanej przez Rothemunda nie jest wynoszona pod niebiosa ze względu na swoje cierpienie, ale bywa stawiana na piedestale, bo walczy o życie. I dla tej walki jest gotowa poświęcić wszystko, tylko nie siebie. Dzięki temu w "Dziś jestem blondynką" słowo walka, które regularnie pada na filmowych oddziałach onkologicznych, po raz pierwszy nie zieje pustką. Kuracja nie jest zaś okazją do pokazania wijących się w bólu ciał. W ujęciach Martina Langera kryje się niezwykła subtelność, czułość i wielki szacunek dla przeżywania bolesnych i intymnych chwil.

Śmiałe zbliżenia pojawiają się tylko wtedy, gdy Sophie mówi "nie" chorobie. Staje przed lustrem, zakłada jedną ze swoich dziewięciu peruk, pudruje sińce pod oczami i maluje usta, a potem patrzy sobie prosto w oczy, by sprawdzić, czy wciąż może się podobać. Grająca rolę Sophie Lisa Tomaschewsky nie przestaje przyciągać wzroku ani na chwilę. Jest równie interesująca i autentyczna jako dwudziestolatka, która chciałaby brać życie pełnymi garściami, jak i jako osłabiona, przestraszona dziewczyna świadoma swoich nikłych szans na przetrwanie kolejnego roku. Uwodzi zarówno w roli tańczącej bez opamiętania blondynki, uszczypliwej rudej pacjentki i seksownej brunetki. Peruki, które kupuje Sophie pozwalają jej wchodzić w różne role, zasmakować świata w całej jego różnorodności, uczyć się siebie i odkrywać, że życie oferuje zbyt wiele możliwości, by z niego zrezygnować.

Film Marca Rothemunda udowadnia, że w kinie też można znaleźć wiele sposobów na opowiadanie o chorobie. Wystarczy na przykład zamknąć historię w klamrze odrywającej widzów od szpitalnej sterylności i zgrabnie odwracającej uwagę od głównego wątku. Wystarczy zepchnąć chorobę na boczny tor i sprawić, że pod każdym względem jest ona tylko etapem podróży przez życie, nie jej końcem. "Dziś jestem blondynką" nie terroryzuje żalem, bólem i strachem - to film, który jednocześnie uczy żyć chwilą i robić plany na przyszłość - ale nie szarżować. Sam Rothemund też nie przeszarżował - nakręcił film pod wieloma względami doskonały, bo tak wielce wyważony, uczciwy i w oryginalny sposób podchodzący do kwestii, o której mało kto potrafi w ogóle mówić.

8/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Dziś jestem blondynką" ("Heute bin ich blond"), reż. Marc Rothemund, Niemcy 2013, dystrybutor: Aurora Films, premiera kinowa: 29 listopada 2013 roku.

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 21 lat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje