Reklama

Reklama

"Delikatność": Miłość lekarstwem na wszystko

"Delikatność" to debiut reżyserski pisarza Davida Foenkinosa. Bestsellerowy autor przeniósł na ekran własną powieść, bo - jak mówi - przywiązał się do swoich bohaterów. Widzowie mogą mieć z tym jednak większy problem.

"Delikatność" zaczyna się jak spełnione marzenie większości kobiet. Nathalie (Audrey Tautou) ma wszystko, o czym tylko mogła śnić: kochającego męża, intratną posadę, przestronne mieszkanie. Życie płynie jej jak w bajce, dopóki przypadek nie zadecyduje o zmianie konwencji. Niespodziewana śmierć męża wytrąci kobietę z bezpiecznego układu, w którym dotąd egzystowała.

Choć mija osiem lat, czas wciąż nie poradził sobie z zabliźnieniem ran. Nathalie żyje samotnie skupiona na codziennych obowiązkach. Na myśl nie przyjdzie jej szukanie zastępstwa dla zmarłego męża. Wierna przeszłości żyje z dala od teraźniejszości. Ale, jak to w komediach romantycznych bywa, do czasu. W końcu na jej drodze pojawia się ten ktoś.

Reklama

Foenkinosowi, który w swoich powieściach śmieje się z narodowych stereotypów (nam dostało się w jego pierwszej książce - "Bratanek Kundery", gdzie przedstawił Polaków jako cwaniaczków ze skłonnościami do alkoholu), także w filmie skupia się na zaznaczeniu różnic wynikających z pochodzenia. I tak Szwed nosi sweter po dziadku i całkowicie nieprzystającą do niego fryzurę, zaś Francuzka jest schludnie ubraną romantyczką.

Ale przewrotność zasadza się tu na czymś więcej niż tylko banalne zestawienie niepasujących do siebie bohaterów. Ważna jest bowiem tytułowa delikatność, która nadaje rytm całej opowieści. Choć pierwszy prywatny kontakt Nathalie i François (tak nazywa się Szwed grany przez Pio Marmaia) ku zaskoczeniu ich samych zasadza się na namiętnym pocałunku, to docieraniu i zbliżaniu się do siebie towarzyszy cała gama sprzecznych emocji: strachu i odwagi, nadziei i pewności czy potrzeby i zachcianki. Z filmu francuskiego reżysera wybrzmiewają pytania o miłosną naturą człowieka. Czy można kochać dwa razy? Czy można zapomnieć o kimś, kogo się kochało? Czy istnieje życie bez ukochanej osoby u boku? To tylko niektóre z nich.

Historia Nathalie zatacza koło. Wraz ze śmiercią jej męża symbolicznie umiera też jakaś część jej samej. Dopiero kiedy spotyka na swej drodze François, następuje odrodzenie. Kobieta zachowuje się jak dziecko, nie umiejąc zapanować nad najprostszymi emocjami. Mimo że odziana w kokon konwenansów, zamknięta w sobie, skupiona na swojej żałobie, nie wie jak ochronić się przed rozpalającym ją uczuciem.

Według pressbookowej zapowiedzi Tautou rolą Nathalie miała zerwać z wizerunkiem "Amelii". Jeśli rzeczywiście taki był zamysł aktorki, efekt nie świadczy na jej korzyść. Francuzka operuje stałym repertuarem, w scenach egzaltacji jest wręcz łudząco do Amelii podobna. Gorzej jest z samym filmem, który niewiele różni się od swoich gatunkowych poprzedników. Ta "Delikatność" w naśladownictwie jest zupełnie niedelikatna.

5/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Delikatność" ("La délicatesse"), reż. David Foenkinos i Stéphane Foenkinos, Francja 2011, dystrybutor: Spinka Film Studio, premiera kinowa 19 października 2012 roku.

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Delikatność

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy