Reklama

"Dawca pamięci" [recenzja]: O wartościach podstawowych dla młodych widzów

Najnowsze dzieło Phillipa Noyce'a, projekt - marzenie życia Jeffa Bridgesa, to film dla nieco młodszych widzów niż odbiorcy serii "Igrzyska śmierci". Wybierając się do kina, warto o tym pamiętać.

Powieść "Dawca", która posłużyła za podstawę scenariusza, trafiła na amerykański rynek w 1993 roku, z dnia na dzień stając się nie tylko dziecięco-młodzieżowym bestsellerem, ale i lekturą szkolną. Dzieło autorstwa Lois Lowry nie umknęło uwadze Jeffa Bridgesa. Zachwyciły się nim jego córki, a on sam zobaczył w nim materiał na film z własnym ojcem, Lloydem Bridgesem. Ponoć nawet nakręcił "domową wersję" - kamerą wideo, z członkami rodziny w głównych rolach. Praca nad profesjonalną produkcją kinową zajęła mu jednak aż dwie dekady. Jak to w Hollywood bywa, problemem były pieniądze. W międzyczasie Lloyd Bridges zmarł, Jeffowi przybyło zmarszczek, a kina zalały warte miliardy dolarów produkcje młodzieżowe o czarodziejach, wampirach i dzielnych dziewczynach. Temat w końcu podjęło studio Walden Media, specjalizujące się w kinie rodzinnym (w portfolio ma m.in. "Opowieściami z Narnii").

Reklama

Historia jest bardzo prosta. To, najkrócej rzecz ujmując, jeszcze jedna antyutopia, kolejna popkulturowa odizolowana kraina, nowe Elizjum, Wyspa, dystrykt, miasteczko Pleasantville, czy Stepford. To kolejny fikcyjny świat, w którym za ład i harmonię zapłacono utratą indywidualizmu, emocji, a nawet przytępieniem zmysłów (nikt nie widzi tu kolorów, nie ma sztuki). Zgodnie z prawidłami gatunku pojawia się buntownik, który rozpoczyna walkę o lepsze jutro. Jest nim Jonas (Brenton Thwaites), wrażliwy młodzieniec, którego Rada Starszych (pod przewodnictwem Meryl Streep) wybiera na następcę Dawcy (Jeff Bridges), jedynego człowieka, który zna przeszłość i cokolwiek czuje...

Realizacyjnie "Dawca pamięci" to solidna, a zarazem klasyczna filmowa robota. Jeżeli chodzi o wykorzystanie czarno-białych zdjęć (kolor wprowadzany jest stopniowo, wraz z nauką Jonasa) może nawet - pod względem komercyjnym - odważna. Ciekawe nazwiska w obsadzie (poza Bridgesem, Streep i Thwaites, to także Katie Holmes i Alexander Skarsgard) przyciągają uwagę. Futurystyczny punkt wyjścia jest na pewno nośny, a przesłanie szlachetne i ważne, warte przypominania. Szkoda jednak, że Bridgesowi nie udało się doprowadzić do realizacji wtedy, gdy po raz pierwszy wpadł na ten pomysł.

Dziś "Dawca pamięci" jest jeszcze jedną młodzieżową antyutopią, która musi konkurować z potężnymi, kinowymi i telewizyjnymi rywalami, o wiele mniej pod wieloma względami niewinnymi. Obsadzenie w głównej roli aktora dwukrotnie starszego niż bohater literackiego pierwowzoru nie pomaga. Może o wiele ciekawiej byłoby, gdyby ekranowy Jonas pozostał 12-latkiem, tak jak chciała tego Lowry?

5,5/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Dawca pamięci" (The Giver), reż. Phillip Noyce, USA 2014, dystrybucja: Kino Świat, premiera kinowa: 22 sierpnia 2014

--------------------------------------------------------------------------------------

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: warto

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje