Reklama

"Body/Ciało" [recenzja]: Polskie ciało

O "Body/Ciało" mówi się, że to największe dokonanie w karierze Małgorzaty Szumowskiej. W swoim najnowszym filmie reżyserka "W imię..." zagląda w najgłębsze zakamarki polskiej duszy, przepięknie opowiadając o konflikcie rozumu i intuicji.

Główny bohater "Body/Ciała", cyniczny prokurator (Janus Gajos) jest zmęczonym mężczyzną w średnim wieku, który nie potrafi dogadać się z córką (Justyna Suwała). Pewnego dnia w jego życiu pojawia się Anna (Maja Ostaszewska), terapeutka dorabiająca po godzinach jako medium. Przekonuje pogrążonych w żałobie bohaterów, że bliska im zmarła osoba chce się z nimi skontaktować.

Reklama

Spotkanie sceptyka z entuzjastką seansów spirytystycznych jako droga do naprawienia relacji ojca z chorującą na anoreksję córką - fabuła "Body/Ciała" rękach mniej doświadczonego reżysera łatwo mogłaby osunąć się w autoparodię. W precyzyjnym scenariuszu Szumowskiej, napisanym wspólnie z operatorem Michałem Englertem, nie ma jednak ani jednego fałszywego tonu, jest za to sporo empatii, ciepła i nienachalnej symboliki.

"Body/Ciało" dotyka najczulszych miejsc w układzie nerwowym Polaków, wymierzając prztyczka w nos polskiej rzeczywistości spod znaku szarych PRL-owskich bloków, wszechobecnych tabloidowych nagłówków i konserwatywnego katolicyzmu. Szumowska przemyca do swojego filmu komentarze na temat afer księży-pedofilów, zabiega głos w sprawie aborcji i antysemityzmu. Dworuje sobie przy tym wybornie z polskiej tradycji filmowej metafizyki - znanej dobrze z późnych filmów Zanussiego czy Kieślowskiego. Nigdy nie traci jednak z oczu głównego wątku, z podziwu godną sprawnością łącząc z pozoru nieprzystające do siebie elementy fabuły.

Konwencja czarnej komedii skutecznie broni "Body/Ciała" przed popadnięciem w przesadę. Szumowska pewną ręką prowadzi bohaterów, zderzając ze sobą aktorów o skrajnie odmiennych temperamentach i poziomie doświadczenia. Gajos tworzy swą postać przy pomocy stonowanych gestów, Ostaszewska perfekcyjnie balansuje między wzniosłością a egzaltacją, nie tracąc wiarygodności nawet kiedy ze śmiertelną powagą przemawia głosem zmarłych podczas seansów spirytystycznych. Bardzo dobrze wypada również rewelacyjnie poprowadzona przez reżyserkę debiutantka Justyna Suwała w roli chorującej na anoreksję córki prokuratora.

Chyba jeszcze żaden polski twórca nie opowiadał tak pięknie o starciu pierwiastka duchowego z materialnym. Szumowskiej udała się w "Body/Ciele" rzecz niełatwa: tworząc film o spotkaniu sceptyka ze spirytualistką, wplatając gdzieś obok wątek chorej na anoreksję dziewczyny, autorka "W imię..." ani na chwilę nie zbacza z wyznaczonego kursu, nie wpada w pretensjonalny ton ani w groteskę. I mimo że rozważania reżyserki na temat roli tytułowego ciała w kulturze i życiu jednostki wydają się mało pogłębione, Szumowska z powodzeniem unika banału za pomocą najszlachetniejszego z narzędzi - humoru.

7/10

---------------------------------------------------------------------------------------


"Body/Ciało", reż. Małgorzata Szumowska, Polska 2015, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 6 marca 2015 roku.

--------------------------------------------------------------------------------------

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje