Reklama

"Baranek Shaun. Film" [recenzja]: Humor w owczej skórze

"Baranek Shaun" to świadectwo odwagi. W przegadanej współczesności trudno natrafić na film, który nie cierpi na deficyt słów, chociaż podczas seansu z ust bohaterów nie pada jedno nawet zdanie.

Brytyjsko-francuska produkcja imponuje pieczołowitością wykonania. Twórcy posługują się archaiczną, jak na obecne czasy, animacją poklatkową, kreując uniwersum z plasteliny. Potrzeba setek zdjęć, ażeby stworzyć kilka zaledwie sekund ruchu. Czy rzeczywiście dziś, w dobie komputerów, CGI i zapierających dech w piersiach efektów specjalnych, potrzebujemy takich powrotów do przeszłości?

Reklama

Wypada odpowiedzieć frazesem, że najlepsza nawet forma nie poradzi sobie, jeśli nie zostanie wypełniona zajmującą treścią. A tej w "Baranku..." nie brakuje.

Bez wątpienia najmocniejszą cechą opowieści jest humor, ale temu trudno się akurat dziwić. Wszak tytułowy bohater zrodził się w głowie Nicka Parka na planie kultowego już dziś filmu animowanego "Wallace i Gromit: Golenie owiec" w 1995 roku. Kędzierzawy Shaun na tyle rozkochał w sobie publiczność, że już niemal od dekady jest bohaterem animowanego serialu, skupiającego się na jego życiu na farmie. Osobny, poświęcony tylko jemu film kinowy był więc kwestią czasu. Na szczęście, i tym razem twórcy bronią się jakością, nie pozwalając, by "Baranek..." był tylko kolejnym spin-offem, lecz pozostał niezależnym dziełem, które zapisze się w historii animacji.

Recepta na sukces jest tu taka sama, jak w przypadku poprzednich produkcji: dbanie o szczegół, archetypiczność postaci i inteligentny slapstickowy humor. Poszczególni bohaterowie naznaczeni są zazwyczaj jedną jedynie cechą (odważny, otyły, nikczemny, wierny itp.), co pozwala na efektowne kontrasty i potyczki, które nie pozwalają akcji grzęznąć w miejscu. Zabawna jest zwłaszcza konfrontacja hycla z chwilowo bezpańskimi owcami, która stylizowana jest na klasyczne obrazy z historii kina. Miłośnicy dziesiątej muzy rozpoznają tu cytaty nie tylko z "Taksówkarza" Martina Scorsesego.

Jedyne, co budzi konfuzją, to dwuznaczne przesłanie. Bohaterowie tego filmu opuszczają bowiem farmę w imię marzeń o wolności, podboju nieznanego dla nich świata. Aby konkwista się udała, muszą uśpić czujność opiekującego się nimi farmera i jego psa, którzy - choć czuli i dobrzy - ograniczają jednak ich swobodę. Jak nietrudno się domyślić, na nowych lądach wolność bohaterów okaże się jedynie pozorna, a bez czatującego stróża dodatkowo - niebezpieczna. Ciekawość świata bohaterów zostanie więc ukrócona, a marzeniem stanie się powrót za znane ogrodzenia.

Co więc z "Baranka Shauna" wynika? Że lepsze bezpieczne zniewolenie niż niebezpieczna wolność? Jakoś kłóci się to z wydźwiękiem cytowanych przez twórców filmów.

7/10

---------------------------------------------------------------------------------------


"Baranek Shaun. Film" (Shaun the Sheep), reż. Richard Starzack i Mark Burton, Wielka Brytania, Francja 2015, dystrybutor: Monolith Films, premiera kinowa: 13 lutego 2015 roku.

--------------------------------------------------------------------------------------

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje