Reklama

"Aftersun": Poza kadrem, między słowami [recenzja]

Kadr z filmu "Aftersun" /materiały prasowe

"Aftersun", pierwsze pełnometrażowe dzieło szkockiej reżyserki Charlotte Wells, okazał się małym odkryciem 75. Festiwalu Filmowego w Cannes. Pokazywany w sekcji Critics’ Week zachwycił odwagą twórczyni, opowiadającej w swym debiucie o relacji ojca i nastoletniej córki w sposób nieczęsto spotykany nawet w kinie festiwalowym.

"Aftersun": Pozornie nic się nie dzieje

W filmie "Aftersun" trzydziestoletni Calum (znany z serialu "Normalni ludzie" Paul Mescal) i jego dwunastoletnia córka Sophie (Frankie Corio) udają się na wspólne wakacje do tureckiego kurortu. Mężczyzna nie jest już w związku z matką dziewczynki. Swą latorośl widzi zdecydowanie za rzadko, a wspólne wczasy wydają się idealnym momentem do nadrobienia braków w relacji. Przez kilka dni Calum i Sophie siedzą w hotelu, chodzą na basen, korzystają z lokalnych atrakcji i rozrywek. Pozornie nic się nie dzieje, a tak naprawdę ma miejsce wszystko.

Reklama

Welles opowiada o uczuciach towarzyszących rodzinie bohaterów poprzez skupienie się na nudnej egzystencji w kurorcie. Przedstawia wakacyjną codzienność z całą jej monotonią, a konflikty ogranicza do typowych sytuacji w stylu: "w pokoju jest jedno łóżko, a miały być dwa". Kamera przez większość czasu śledzi Sophie i to z jej perspektywy obserwujemy wszystkie wydarzenia. Dziewczynka, która zaczyna powoli wchodzić w okres dojrzewania, nie zawsze zdoła wszystko usłyszeć, zobaczyć lub zrozumieć. Jej punkt widzenia przejmują widzowie - zdajemy sobie sprawę z większej historii, mającej miejsce w tle, ale nie jesteśmy w stanie zobaczyć całego obrazka.

"Aftersun": Niepoliczalne złoża ciepła i empatii

Kilkukrotnie twórcy prezentują nam migawki z przyszłości, z dorosłą Sophie. Kobieta dopiero wtedy może w pełni odnieść się do wydarzeń z rzeczonych wakacji, ponieważ ma kontekst dalszej relacji z ojcem. Problem tkwi w tym, że my - jako widzowie, ograniczeni do wydarzeń przedstawionych w prawie stu minutach metrażu - takowego nie posiadamy. Często zostajemy więc z pytaniami bez odpowiedzi, a niektóre rzeczy musimy sobie dopowiedzieć.

Fabuła "Aftersun" jest na tyle hermetyczna, a narracja konfliktów zepchnięta na tak daleki plan, że zabieg Wells może odrzucić wielu widzów. Szczególnie tyczy się to festiwalowej publiczności, dla której jest to nasty film tego tygodnia - sam widziałem, jak po pokazie podczas wrocławskiego American Film Festival część oglądających kwestionowała pozytywne recenzje z Cannes, a sam film porównywała do artystycznych "Pamiętników z wakacji".

Wells nie idzie na kompromis - niektórych jej film zahipnotyzuje, innych wynudzi. "Aftersun" przepełnia nuda właściwa dla ciągnącego się wyjazdu z rodzicami, ale pod nią znajdują się niepoliczalne złoża ciepła i empatii. Film stanowi także pewne rozważania dotyczące wspomnień. Nie bez przyczyny powtarzającym się motywem wizualnym jest obraz ze starej kamery wideo, rejestrującej w kwadratowym okienku jedynie ograniczony obszar rzeczywistości i pozostawiającej niedopowiedzianym wszystko, co poza nim.

7/10

"Aftersun", reż. Charlotte Wells, Wielka Brytania/USA 2022, dystrybucja: M2 Films, premiera kinowa: 23 stycznia 2023 roku

Film został pokazany w ramach 13. American Film Festival, który odbył się we Wrocławiu w dniach do 8 do 13 listopada 2022 roku.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama