Reklama

Oscary 2014

"Ona" [recenzja]: Dobrze mieć cię blisko

"Ona" to historia samotnego mężczyzny, który próbuje zapomnieć o miłości i nauczyć się żyć samemu. Na jego drodze staje jednak Samantha - wirtualny system posługujący się głosem Scarlett Johansson, z którym Theodore Twombly (Joaquin Phoenix) wchodzi w realny, namiętny i pełen niespodziewanych zwrotów akcji związek.

Spike Jonze lubi zaglądać w umysły ludzi, którymi się fascynuje. Jeszcze w 1999 roku pokazał nam drzwiczki prowadzące do głowy Johna Malkovicha. Już dziś udowadnia jednak, że umie znajdować dla swoich opowieści znacznie subtelniejsze metafory i znacznie bardziej zbliżyć się do emocji i przemyśleń swojego bohatera.

Reklama

Scenariusz "Jej" jest zestawem absurdalnych pomysłów, ale właśnie dzięki wprowadzeniu do fabuły pewnej sztuczności, najłatwiej wydobyć na światło dzienne emocje tak silne, że realistyczna konwencja byłaby dla nich tłamsząca. Spike Jonze dotyka zaś tego, co w nas Realne; ewokuje wydarzenia, które były wstrząsająco piękne albo wielce bolesne; dotyka najdelikatniejszych strun i wygrywa na nich najpiękniejsze melodie.

Siłą jego zjawiskowego filmu jest pewna skromność, która ujawnia się na poziomie wizualnym i narracyjna nieśmiałość, z jaką jego bohater podchodzi do świata przedstawionego - zarysowanego z perfekcją godną malarza minimalisty.

Los Angeles przyszłości nie jest miastem, którym rządzą gliniarze, narkotyki i podziały społeczne, ale utopioną w złocistych półcieniach przestrzenią, w jakiej ludzie mijają się w milczeniu, zmierzając do pracy. W tym mieście przyszłości jest spokój, jaki panuje w wesołym miasteczku o wschodzie słońca - kiedy karuzele jeszcze się nie kręcą, twarze klaunów nie są umalowane, ale w rześkim powietrzu unosi się pewność, że rozpoczyna się dobry dzień.

Dni Theodore'a Twombly'ego od jakiegoś czasu wyglądają tak samo. Mężczyzna budzi się w swoim nowoczesnym mieszkaniu z wielkimi oknami, zakłada jedną ze swoich wyprasowanych koszul i wychodzi do pracy. Siada tam za biurkiem i pisze czułe listy, którymi użytkownicy serwisu beautifulhandwrittenletters.com (piękne, ręcznie pisane listy) wymieniają się od lat. Theodore jest jak moderator czatu, który na podstawie zestawu zdjęć i kilku podstawowych informacji biograficznych samodzielnie tworzy jego użytkowników i systematycznie buduje łączące ich relacje.

Po nieudanym małżeństwie z Catherine (Rooney Mara) sam też nie wchodzi chętnie w nowe związki. Pielęgnuje sentymenty, w doniczkach na oknie zasadził owoce melancholii i przygląda się, jak wyrasta z nich samotność. Towarzystwa dotrzymuje mu tylko przyjaciółka z sąsiedztwa Amy (Amy Adams), wirtualne gry komputerowe i od jakiegoś czasu Samantha - system operacyjny, który uczy się jego potrzeb, rozumie życiowe wątpliwości i przemawia głosem Scarlett Johansson.

Jak wiele osób wokół niego, Theodore wchodzi w relację ze swoją OS i zafascynowany jej radością życia, chęcią poznawania świata i ludzkich emocji - szybko się w niej zakochuje. Rzeczywistość wokół niego nabiera barw, karuzela się rozkręca i w oczach pojawia się dziecięca radość z życia, zabawy i beztroski, o których Theodore zdołał zapomnieć, będąc w małżeństwie z Catherine. Zapomnieniu nie uległa jednak miłość.

Przed oczami co jakiś czas migają Theodorowi chwile spędzone z żoną. Czy utraconego z nią kontaktu szuka teraz w relacji z namiętną OS? Czy "związek ze swoim laptopem", który wytyka mu Cathrine, jest rzeczywiście mniej realny i świadczy o jego nieumiejętności zaangażowania się w prawdziwe relacje?

Jonze nie ocenia bohatera w sposób tak tendencyjny, jak się tego spodziewamy. Szuka raczej znaku równości między światami i zastanawia się, czy kochanie wspomnień o kimś, nie jest tym samym, co zakochiwanie się w umyśle i głosie bezcielesnej internetowej postaci. Fenomenalny w swojej roli Joaquin Phoenix niesie na swoich ramionach ogromne pokłady emocjonalnej prawdy i fragmenty prawdziwego życia. Futurystyczny film Jonze'a jest jak nowa sztuka, która nie jest "kompletną księgą, lecz właśnie fragmentem. Dzięki mowie fragmentarycznej komunikacja nie staje się jednak trudniejsza - staje się absolutna".

10/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Ona" ("Her"), reż. Spike Jonze, USA 2013, dystrybutor: UIP, premiera kinowa: 14 lutego 2014 roku.

--------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Joaquin Phoenix | scarlett johansson | recenzje