Reklama

"Nic się nie stało": Afera wokół filmu TVP

"Nic się nie stało": Gorąca debata po emisji w TVP dokumentu o pedofilach

Dokument Sylwestra Latkowskiego "Nic się nie stało" Telewizja Polska pokazała w środę wieczorem, 20 maja, na antenie Jedynki. Film zapowiadany był jako wstrząsająca relacja, opowiadająca o pedofilii wśród elit i w środowisku celebrytów. Czy to właśnie pokazał film? Po emisji w studiu w TVP1 odbyła się emocjonująca debata z udziałem m.in. reżysera i wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika.

Sylwester Latkowski i Michał Adamczyk w studiu TVP. Rozmowa po emisji dokumentu "Nic się nie stało"

W gorącej debacie, która odbyła się po emisji filmu "Nic się nie stało" wzięli udział: Sylwester Latkowski - reżyser filmu, Michał Wójcik - wicemister sprawiedliwości, Dorota Łosiewicz - dziennikarka, scenarzystka, współpracująca z tygodnikiem "Sieci" i telewizją wPolsce.pl oraz Sławomir Jastrzębowski - dziennikarz, publicysta, były redaktor naczelny "Super Expressu". Rozmowę prowadził Michał Adamczyk z TVP.

Reklama

"Chciałbym zacząć od apelu do Borysa Szyca. (...) Chcę, żebyś po prostu powiedział opinii publicznej, czego byłeś świadkiem" - niespodziewanie po emisji filmu powiedział Sylwester Latkowski.

W czwartek popołudniu głos zabrał Borys Szyc, który we wpisie na Facebooku ujawnił nieocenzurowaną korespondencję z reżyserem filmu Sylwestrem Latkowskim. "Ten poziom manipulacji i kłamstwa jeszcze mnie w życiu nie spotkał" - wyznał oburzony aktor.

Wywołany został również Radosław Majdan i Kuba Wojewódzki, którzy już zapowiedzieli, że skierują sprawę do sądu. O co chodziło?

Film nie opowiada o praktykach pedofilskich w polskim show-biznesie i o zamieszanych w to celebrytach. Dokument "Nic się nie stało" skupia się na historii zgwałconej 14-latki Anaid z Gdańska, która pięć lat temu popełniła samobójstwo oraz o sopockim klubie Zatoka Sztuki, gdzie dochodzić miało do molestowania młodych dziewczyn.

Klub Zatoka Sztuki był kilka lat temu bardzo popularny wśród polskich aktorów, muzyków, sportowców, celebrytów i w filmie można faktycznie zobaczyć zdjęcia, na których widać, że bawili się tam m.in. Borys Szyc, Kuba Wojewódzki, Renata Kaczoruk, Natalia Siwiec, Jarosław Bieniuk, Blanka Lipińska, Tomasz Iwan czy Adam "Nergal" Darski. Ale na tym ich związek ze sprawą się kończy.

Tak naprawdę "czarnymi bohaterami" tego filmu są Krystian W. "Krystek", nazywany "łowcą nastolatek" i Marcin T. "Turek", współzałożyciel klubu Zatoka Sztuki. To właśnie tam trafiały wabione w galeriach handlowych lub na Facebooku nastolatki (najczęściej 14-, 15-latki). Dziewczyny twierdzą, że były tam wykorzystywane seksualnie, następnie szantażowane, zastraszane, podawano im również narkotyki i alkohol.

***Zobacz także***

W filmie Sylwestra Latkowskiego przytoczone są zeznania kilku nastolatek, które opowiadają, jak były gwałcone, wykorzystywane i zastraszane przez Krystiana W., m.in. tym, że wrzuci do internetu filmiki z aktami seksualnymi z ich udziałem.

W filmie wypowiada się również m.in. prezydent Sopotu Jacek Karnowski, który przed kamera mówi wprost, że "Zatoka Sztuki stała się przykrywką do działań pedofilskich, stręczycielskich czy produkcji prostytutek".

Osią wydarzeń, przytoczonych w filmie "Nic się nie stało", jest historia 14-letniej Anaid z Gdańska, która rzuciła się pod pociąg. Według autorów dokumentu, dziewczynka popełniła samobójstwo dzień po tym, jak miała zostać zgwałcona przez "Krystka". O okolicznościach śmierci nastolatki w filmie opowiadają Izabela Leśniewska, ciotka nastolatki oraz mieszkająca obecnie w Częstochowie Joanna Skiba, matka Anaid.

Dopiero po śmierci Anaid i prywatnym śledztwie, które rozpoczęła jej matka, zatrzymano podejrzanych. W 2018 roku ruszył proces "Krystka" i "Turka". Okazało się, że poszkodowanych jest 35 dziewczyn, część z nich nie miało jeszcze 15 lat. Krystianowi W. postawiono 65 zarzutów, z czego większość dotyczy przestępstw seksualnych. Marcina T. został oskarżony o pięć przestępstw przeciwko wolności seksualnej niepełnoletnich dziewczyn. Proces wciąż się toczy.

Latkowski wskazuje, że w całą sprawę zamieszana jest policja oraz prokuratura z Trójmiasta, która stara się zamieść sprawę "pod dywan".

***Zobacz także***

W debacie, która odbyła się po emisji filmu "Nic się nie stało" wzięli udział: Sylwester Latkowski - reżyser filmu, Michał Wójcik - wicemister sprawiedliwości, Dorota Łosiewicz - dziennikarka, scenarzystka, współpracująca z tygodnikiem "Sieci" i telewizją wPolsce.pl oraz Sławomir Jastrzębowski - dziennikarz, publicysta, były redaktor naczelny "Super Expressu".

Sylwester Latkowski wprost zaapelował na wizji do Borysa Szyca, Radosława Majdana, Kuby Wojewódzkiego i Jarosława Bieniuka, żeby opowiedzieli, co naprawdę działo się w sopockim klubie Zatoka Sztuki. Reżyser twierdzi, że całe środowisko show-biznesowe, które tam się tam bawiło, wiedziało o wszystkim, ale panuje wśród nich "zmowa milczenia".

"Chciałbym zacząć od apelu do Borysa Szyca. Borys, może czas nie tłumaczyć się, tak jak mi się tłumaczyłeś, że byłeś pijany wtedy, że ćpałeś, że mało pamiętasz. Chcę, żebyś po prostu powiedział opinii publicznej, czego byłeś świadkiem. Jesteś dobrym aktorem, grasz na wrażliwych strunach. Czas doprowadzić do takiej sytuacji, żebyś powiedział prawdę" - oświadczył ostro na antenie TVP Sylwester Latkowski.

"Mam taką samą prośbę do Majdana, do Wojewódzkiego" - dodał.

W czasie emisji filmu do wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika zadzwonił minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro z informacją, że zostanie powołany specjalny zespół, który od nowa przyjrzy się tej sprawie.

"Taki zespół powstanie w Prokuraturze Krajowej, który przeanalizuje to, co znalazło się w filmie, jak również to co mówił pan po filmie" - powiedział minister Wójcik.

Dorota Łosiewicz oświadczyła, że jest wstrząśnięta tym, co zobaczyła w filmie. Zaapelowała do rodziców, by starali się rozmawiać ze swymi dziećmi i zwracali uwagę na to, kiedy ich pociechy zaczynają się nietypowo zachowywać.

Sławomir Jastrzębowski wyznał, że podziwia odwagę Sylwestra Latkowskiego. Dodał, że często dziennikarze są zastraszani, kiedy piszą o sprawach, w które zamieszane są znane osoby lub takie, które pełnią funkcje państwowe.

Michał Adamczyk powiedział w trakcie debaty, że film "Nic się nie stało" obejrzało ponad 3 mln widzów.

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sylwester Latkowski | TVP | Nic się nie stało