Reklama

Najlepsze dokumenty

Reklama

"Oszust z Tindera" przerywa milczenie! Udzielił pierwszego wywiadu

W pierwszym wywiadzie od premiery dokumentalnej serii "Oszust z Tindera" Simon Leviev zapewnia, że to nie o nim opowiada produkcja bijąca rekordy popularności Netfliksa. "Nie jestem 'Oszustem z Tindera'" - brzmi fragment wypowiedzi mężczyzny, która zaprezentowana zostanie w przyszłym tygodniu w programie "Inside Edition".

W pierwszym wywiadzie od premiery dokumentalnej serii "Oszust z Tindera" Simon Leviev zapewnia, że to nie o nim opowiada produkcja bijąca rekordy popularności Netfliksa. "Nie jestem 'Oszustem z Tindera'" - brzmi fragment wypowiedzi mężczyzny, która zaprezentowana zostanie w przyszłym tygodniu w programie "Inside Edition".
Simon Leviev zapewnia, że nie jest "Oszustem z Tindera" /YouTube

Simon Leviev w kilka dni wzbudził spore zainteresowanie mediów z całego świata. Wszystko za sprawą głośnego dokumentu Netflixa "Oszust z Tindera".

Film zadebiutował na Netfliksie 2 lutego, a już stał się jedną z najpopularniejszych produkcji. W "Oszuście z Tindera" reżyserka Felicity Morris opowiada historię naciągacza przedstawiającego się jako Simon. Wabił on swoje ofiary wizją ekskluzywnego życia. Mężczyzna został skazany na 15 miesięcy pozbawienia za posługiwanie się fałszywym paszportem. Odsiedział pięć miesięcy i dzisiaj nadal cieszy się luksusowym życiem u boku nowej partnerki. Twórcy dokumentu skontaktowali się z tytułowym oszustem. Ten jednak nie chciał brać udziału w nagraniach.

Reklama

Kilkanaście dni po premierze "Oszusta z Tindera" Leviev przedstawi swój punkt widzenia w dwuczęściowym wywiadzie, który premierowo zostanie wyemitowany w poniedziałek i wtorek w amerykańskim programie "Inside Edition".

"Byłem tylko samotnym mężczyzną, który chciał poznać dziewczyny na Tinderze" - mówi zw zapowiedzi wywiadu Leviev, deklarując, że nie jest oszustem, o którym opowiada dokumentalny serial Netfliksa.

"Pokazali to jak dokument, ale w rzeczywistości wszystko było wymyślonym filmem" - dodaje mężczyzna, którego widzimy w ujęciach z nową dziewczyną.

"Oszust z Tindera": Kim jest Shimon Hayut?

Tak naprawdę Shimon Hayut - bo tak właściwie nazywa się tytułowy "oszust z Tindera" - zbił fortunę na oszukiwaniu niczego nieświadomych, lecz zakochanych w nim kobiet. Izraelczyk najpierw rozkochiwał w sobie ofiary, a następnie wyłudzał od nich pieniądze, których nigdy nie oddawał. Z wyłudzonej kasy płacił za... wystawną randkę z kolejną ofiarę. Mówi się, że przez cały ten proceder randkujące z nim kobiety straciły łącznie... ponad 10 milionów dolarów.

Simon Leviev nigdy nie odpowiedział za oszukanie kilku kobiet, które do dziś spłacają po nim ogromne długi. Izraelczyk został skazany jedynie za posługiwanie się fałszywym paszportem. Po zaledwie 5 miesiącach opuścił więzienie. Dziś żyje niemal na podobnym poziomie, jak przed aresztowaniem. Prowadzi biznesowe warsztaty, a u jego boku znalazła się nowa ukochana, modelka Kate Konlin.

Leviev otrzymał propozycję udziału w dokumencie od Netflixa. Odrzucił jednak możliwość zabrania głosu i zapowiedział pozwanie platformy streamingowej. Po premierze filmu zmienił ustawienia swojego instagramowego konta na prywatne. Tam też po raz pierwszy wypowiedział się na temat całej sprawy.

"Dziękuję za wasze ogromne wsparcie. W ciągu kilku najbliższych dni podzielę się swoją historią, gdy znajdę sposób, aby jak najlepiej i z szacunkiem przekazać wszystko zainteresowanym. Do tego czasu, proszę, miejcie otwarte umysły i serca" - napisał w instagramowej relacji.

Na początku tego tygodnia ponownie wydał oświadczenie i zapowiedział, że przedstawi własną wersję wydarzeń.

"Jeśli byłbym oszustem, to czemu pojawiłem się w filmie Netflixa? Przecież powinni mnie aresztować jeszcze w trakcie zdjęć. Najwyższy czas, aby kobiety zaczęły mówić prawdę. Nie możesz dać im całego świata, więc próbują zamienić twój w piekło. W piątek przemówię do całego świata. Bądźcie na bieżąco" - dodał na swoim Instagramie.

Simon Leviev nie jest już aktywny na Tinderze

Szum na temat całej sprawy związanej z Simonem Levievem nie ominął także Tindera, gdzie jego profil wciąż pozostawał aktywny. Przedstawiciele platformy randkowej, na której tak naprawdę zaczynały się oszustwa, wydali oświadczenie. Przekazano w nim, że Izraelczyk jest dla serwisu "personą non-grata", a każde jego konto zostało zablokowane.

"Przeprowadziliśmy wewnętrzne postępowanie i potwierdzamy, że Simon Leviev nie jest już aktywny na Tinderze pod żadnym ze swoich znanych pseudonimów" - potwierdzili w ubiegłym tygodniu przedstawiciele Tindera w rozmowie z portalem Variety.

Mężczyzna pozostaje aktywny na Instagramie, gdzie założył nowe konto po tym, jak włamano się na jego wcześniejszy profil. Leviec utrzymuje, ze jest to jego jedyne oficjalne konto w mediach społecznościowych.

 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Oszust z Tindera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL