Reklama

Filmowe podsumowania 2016

2016 w kinie: Zaskakujące sceny

W 2016 roku widzowie byli wielokrotnie raczeni scenami zaskakującymi, niezręcznymi lub żenującymi. Raz wybuchali nagłym śmiechem lub piszczeli z zachwytu, innym razem chcieli zapaść się pod ziemię. Oto nasze subiektywne zestawienie scen, które zaskoczyły widzów - zarówno w pozytywny, jak i negatywny sposób.

"Zjawa": Leonardo DiCaprio kontra niedźwiedź

Reklama

W pewnym sensie trudno mówić w tym przypadku o niespodziance. Scena walki głównego bohatera "Zjawy" z niedźwiedzicą była tą najczęściej przywoływaną podczas promocji filmu. Krótkie urywki z klipów nie mogły jednak nawet w najmniejszym stopniu oddać brutalności pojedynku ukazanego w jednym długim ujęciu. Gdy niedźwiedź kolejny raz miota DiCaprio po ekranie, wszyscy zapominają na moment, że to początek filmu i bohater musi wygrać i przeżyć to starcie. Jeśli któraś scena pomogła "Zjawie" w zdobyciu Oscarów za reżyserię i zdjęcia, to niewątpliwie była to właśnie ta.

"Księga dżungli": Król Louie

Pamiętacie wesołego orangutana Louie'ego  z animowanej "Księgi dżungli"? Lub jego wersję z kreskówki "Super Baloo", gdzie nosił hawajskie koszule i prowadził ulubioną knajpę tytułowego misia? Cóż, w "Księdze dżungli" Jona Favreau jest on całkiem inny. Filmowy Louie to monstrualna małpa o głosie Christophera Walkena. Tak jak w kultowej animacji Disneya porywa on Mowgliego, by ten nauczył go wzniecać ogień. Jednak nikt nie spodziewał się takiej interpretacji znanej postaci - agresywnej, groźnej i przerażającej.

"Zwierzogród": Zwierzęta nudyści

Animowana opowieść o króliczce Judy, która bardzo chce zostać policjantką, to jedna z najciekawszych bajek Disneya od wielu lat. Chociaż fabuła jest banalnie prosta, a intryga łatwa do rozwiązania, twórcy zręcznie bawią się przedstawionym światem - metropolią zamieszkałą przez tysiące antropomorficznych zwierząt. Jedną z zabawniejszych scen w filmie są odwiedziny Judy w parku nudystów, w którym animki chodzą jak je Bóg stworzył. Absurd całej sytuacji potęguje histeryczna reakcja Judy. A widzowie śmieją się i dziwią, że nikt wcześniej nie wpadł na tak oczywisty dowcip.

"Cloverfield Lane 10": Finał

Przez cały seans "Cloverfield Lane 10" widzów nurtuje jedno pytanie - czy Michelle (Mary Elizabeth Winstead) trzymana jest w bunkrze przez szaleńca (mistrzowski John Goodman), czy może Ziemię rzeczywiście dotknęła niesprecyzowana katastrofa i budzący niepokój nieznajomy ratuje jej życie? Gdy bohater Goodmana zrzuca maskę i dochodzi do krwawej konfrontacji, z której Michelle cudem uchodzi z życiem, przez chwilę mamy nadzieję, że koszmar protagonistki się skończył. Zaraz okazuje się jednak, że trafiła z deszczu pod rynnę, a podczas jej pobytu w bunkrze Ziemia została zaatakowana przez kosmitów.

"Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów": Giant Man

Marvel do ostatniej chwili ukrywał wygląd nowego Spider-Mana, który miał opowiedzieć się po jednej ze stron podczas bitwy dwóch drużyn superbohaterów. Na szczęście okazało się, że największą niespodziankę udało im się zachować do czasu premiery "Kapitana Ameryki: Wojny bohaterów". Gdy emocje podczas epickiej sceny walki herosów sięgały zenitu, potrafiący zmniejszać się do mikroskopijnych rozmiarów Ant-Man nagle pokazał drugą stronę swych mocy i powiększył się do wysokości 12 metrów. Nie mogliśmy zareagować inaczej niż widzący to Spider-Man - złapaliśmy się za głowę i krzyknęliśmy "Holy shit!".

"Batman v Superman: Świt sprawiedliwości": Martha!

Gdyby tylko Batman i Superman usiedli na chwilę i zechcieli porozmawiać - wtedy szybko doszliby do porozumienia. Ale tytuł jest taki a nie inny, więc w końcu jesteśmy świadkami bijatyki między dwoma herosami. Już jej powody były absurdalne. Ale nigdy nie przypuszczalibyśmy, że obaj bohaterowie pogodzą się w ciągu jednej chwili, ponieważ... tak samo na imię mają ich matki!

"Nienawistna ósemka": Anegdota Samuela L. Jacksona

Quentin Tarantino udowodnił raz jeszcze, że nie ma sobie równych, jeśli chodzi o dialogi i zabawy narracyjne. Scena, w której grany przez Samuela L. Jacksona łowca nagród opowiada generałowi armii południa (Bruce Dern) o spotkaniu z jego synem, to majstersztyk w budowaniu napięcia. Nie zdradzimy jej finału. Do dziś jednak zastanawiamy się, czy historia rzeczywiście miała miejsce, czy była sprytną próbą wyprowadzenia generała z równowagi.

"Sausage Party": Końcowa orgia

Animowana historia produktów spożywczych, pragnących za wszelką cenę uniknąć zjedzenia przez ludzi, od początku raczy widzów wulgarnymi żartami, głównie natury seksualnej. Wystarczy powiedzieć, że protagonista jest parówką, jego ukochana zaś bułeczką hot-dogową. Nikt nie spodziewał się jednak, że bohaterowie w końcu skonsumują swój związek. Ani tym bardziej, że przyłączą się do nich pozostałe produkty spożywcze. Przypuszczamy, że w historii kina nie było dziwniejszej orgii.

"Grimsby": Kryjówka wewnątrz słonicy

W kategorii niesmacznego humoru twórców "Sausage Party" przebił jednak Sacha Baron Cohen. Znany z roli Borata komik zaproponował historię braci - jeden to super szpieg, drugi półgłówek z angielskiej prowincji. Cohen wszelkie granice ma za nic, nikt nie spodziewał się jednak, że w jednej ze scen każe swym bohaterom schować się wewnątrz słonicy. Nie jest to jednak puenta dowcipu, a zaledwie jego początek. Finał podzielił widownię - jedni dostawali ataku histerycznego śmiechu, inni kręcili głowami z zażenowaniem.

"Baby Bump": Wszystko

Złoto w tej kategorii należy bezapelacyjnie do pełnometrażowego debiutu Kuby Czekaja. Czego tutaj nie ma? Groteskowe metamorfozy ciała dojrzewającego nastolatka, kontakt ze wszelkiego rodzaju wydzielinami, zobrazowanie najgorszych myśli kiełkujących w głowie bohatera, w końcu animowana mysz, chory wytwór jego wyobraźni, komentująca jego poczynania i obrażająca go przy każdej możliwej okazji. Niektórzy wychodzili zniesmaczeni, inni zachwyceni, jeszcze ktoś wspominał o przeroście formy nad treścią. Jedno jest pewne - obok "Baby Bump" nie można przejść obojętnie.

INTERIA.PL

Reklama