"Bycie nominowaną to najfajniejsza rzecz na świecie. Bo decydują o tym twoi koledzy po fachu. [...] A dosłownie tysiące aktorów, których spotkałam, mówi, że nagrody nie mają znaczenia, a liczy się tylko ich praca. Kłamią w stu procentach" - stwierdziła gwiazda filmu "Była sobie dziewczyna".
Carey Mulligan: Bradley Cooper zabrał ją na pogotowie
Aktorka przyznała także, że od 2014 roku nie musiała ubiegać się o rolę. Dotyczy także jej roli w "Maestro". Otrzymała angaż po spotkaniu z Bradleyem Cooperem, które zakończyło się dla niej wizytą na SOR-ze. Gwiazdor serii "Kac Vegas" wspominał o tym w programie Grahama Nortona.
"Carey wystawiała monodram, a ja poszedłem za kulisy, żeby ją poznać i zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak. Nalegałem, żeby pojechała ze mną na pogotowie" - wspominał Cooper.
"Podczas występu kawałek scenografii uderzył mnie w głowę. Nie przerwałam, ale gdy przedstawienie się skończyło, zaczęłam płakać i myślałam, że już po mnie" - dodała Mulligan. "Wtedy zjawił się Bradley i gdy zorientował się, że nie czuję się najlepiej, zabrał mnie do szpitala. Nie wyobrażacie sobie, jak zadowolona była nasza pielęgniarka".
Carey Mulligan o braku nominacji dla Grety Gerwig
W dalszej części wywiadu dla "The Times" Mulligan przyznała, że była przybita przez brak nominacji dla Grety Gerwig w kategorii "najlepsza reżyseria" za jej pracę przy "Barbie". "Nie wiem, co jeszcze musiałaby zrobić" - mówiła. "Nakręciła uznany film, który osiągnął nieprawdopodobny globalny sukces i nie dostała za to nawet nominacji?".










