"Zostańmy przyjaciółmi": O PRODUKCJI

Pomysł na scenariusz przyniosło samo życie. Któż nie był nieszczęśliwie zakochany w szkolnej koleżance z ławki obok? Jak wspomina scenarzysta, Adam Davis, „w trakcie pisania scenariusza do filmu Zostańmy przyjaciółmi zostałem wręcz zbombardowany przygnębiającymi opowieściami zbolałych dziewczyn i chłopaków tkwiących w nieszczęsnej strefie ‘bądźmy tylko przyjaciółmi’. Zdałem sobie wówczas sprawę z bogactwa materiału wyjściowego - że może powstać jeden z tych filmów, do którego odniosą się prawie wszyscy. W efekcie końcowym scenariusz stał się kompilacją wspomnień i doświadczeń naprawdę istniejących osób. Postacie też mają w sobie wiele z prawdziwych opowieści.”

Reklama

Zostańmy przyjaciółmi stawia pytanie, czy można wyjść poza obszar „bycia tylko przyjaciółmi”. Filmowa historia Chrisa Brandera daje odpowiedź, że główną rolę gra czas. Siłą opowiedzianej w filmie historii jest to, iż wiele osób może się utożsamić z sytuacją bohaterów. Reżyser Roger Kumble również identyfikuje się z tą historią - „Jestem ofiarą powyższej sytuacji, i to nawet częściej niż bym chciał. To był główny powód, dla którego chciałem zrobić ten film. Sam pomysł jest bardzo prawdziwy.”

„Zostańmy przyjaciółmi jest przede wszystkim komedią, ale także wspaniałą historią samą w sobie” mówi odtwórca głównej roli, Ryan Reynolds. „Większość komedii zapomina o fabule, wręcz ją sobie odpuszcza, ale Roger Kumble był od samego początku nieugięty - chciał, żeby historia stała się kluczowym składnikiem całego filmu. Właśnie to zaciekawiło mnie w scenariuszu. Jest to piękna historia. Naprawdę mi się podoba.”

„Jestem naprawdę zszokowany, że film o tak popularnym zjawisku jeszcze nie powstał” - mówi Reynolds. „Bo przecież każdy z nas wcześniej czy później był w podobnej sytuacji - w tym permanentnym stanie aseksualnego lewitowania - coś w stylu Cyrana de Bergerac, tyle że do końca swoich dni. Ja także przechodziłem to w szkole średniej, kiedy to byłem beznadziejnie zakochany w dziewczynie, która umawiała się z jednym totalnym dupkiem za drugim. Za to do mnie przychodziła po porady sercowe!” przyznaje Reynolds. „Można uznać, że ta historia jest moją inspiracją w tym filmie. Chris Brander w szkole średniej miał serce na dłoni. Czuł się też bardzo zraniony postawą Jamie. W dziesięć lat po maturze, w facecie dokonała się kolosalna zmiana. Wszystko to, co ujmowało Jamie w czasie nauki w szkole średniej, teraz już nie istnieje. Od tamtego czasu Chris bardzo schudł i wyprzystojniał. Teraz jest jednym z tych zimnych drani, jakich wiele w Los Angeles. Ale w końcu odnajduje swoja zapomnianą połowę, bo w gruncie rzeczy jest dobrym facetem, który po prostu zapomniał, że można żyć inaczej” kontynuuje Reynolds, który swoją postać wzoruje na stereotypowym postrzeganiu producentów muzycznych z Los Angeles. „Tu czujesz się jak zanurzony w sztucznym świecie, gdzie istnieje tylko cienka warstewka pozorów porozumienia - tego nie znajdziesz nigdzie indziej”.

„Moim celem było zrobienie takiej komedii romantycznej, na którą faceci zabieraliby swoje dziewczyny” wyjaśnia reżyser. „Chciałem zrobić lekki, zabawny i nikogo nie stresujący film.

Ale sam pomysł na tego typu komedię jest bardzo realny, jest w niej coś co porusza do głębi serca. To jest taki temat, o którym kiedy słyszą ludzie, powinni pomyśleć „no jasne przecież to mi się też zdarzyło”. To jest uniwersalny wątek, i to on właśnie sprawia, że film można odbierać na nieco innym poziomie niż typowa komedia romantyczna.”

Roger Kumble tak podsumowuje doświadczenia z planu filmowego: “W ten film włożyliśmy wiele wysiłku i serca. Zdobyliśmy nowe doświadczenia, ale też wszyscy - biorący udział w projekcie - skorzystaliśmy z własnych tak, aby stał się jeszcze śmieszniejszy, ale i bardziej prawdziwy.”

Dowiedz się więcej na temat: Zostańmy przyjaciółmi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje