Reklama

"Szpieg": W SKÓRZE SMILEYA

Chociaż John le Carré od zawsze przekonuje, iż szpiegowskie światy, które powołuje do życia niewiele mają wspólnego z tym, w jakim on sam działał, jego doświadczenia życiowe wykorzystywane w książkach najbardziej widoczne są w portretach bohaterów. A George'a Smileya odmalował wyjątkowo starannie.

Reklama

Mimo iż to nieżyjący już Sir Alec Guinness jest najsilniej utożsamiany z tą postacią, le Carré przypomina, że istniało kilku innych George'ów Smileyów. "Grał go James Mason", ujawnia autor; jednak postać ta nosiła inne imię w "Śmiertelnej sprawie", filmie z 1967 roku, który zresztą też miał inny tytuł, niż ekranizowana książka autora - "Budzenie zmarłych". Nie licząc Guinessa, w postać Smileya jako głównego bohatera o tym właśnie nazwisku wcielił się Denholm Elliott, a w drobnych rolach również Rupert Davies i Arthur Lowe. W pełnometrażowym "Szpiegu" to Gary Oldman podjął wyzwanie, by wcielić się w postać jednego z najbardziej legendarnych szpiegów literatury.

Le Carré, który uważał Guinnessa za bliskiego przyjaciela zauważa, "Z Alekiem i Garym identyfikowałem się pod zupełnie innymi względami. To całkowicie różne postaci w bardzo różnych filmach. W przypadku Gary'ego widać, iż on w niezwykły sposób panuje nad swoim aktorstwem; po prostu wychodzi z własnej skóry.

"Dzięki Gary'emu czujemy ból Smileya, dociera do nas, jak niebezpieczne jest jego życie i praca. To jest o wiele bardziej surowe podejście. To twardszy Smiley. Bije od niego samotność i nieco okrucieństwa. Jego kreacja mnie porwała".

Oldman mówi, "Byłem zaszczycony propozycją zagrania George'a - i samym udziałem w tym projekcie. Smiley powstał na bazie osobistych doświadczeń Johna le Carré, wszystkie jego złożone postaci są dopracowane w każdym szczególe. Wielka Brytania ma długą tradycję działań szpiegowskich i muszę przyznać, że nieźle nam to wychodzi. Jednak mamy też nieco idealistyczny obraz tego świata, a le Carré pokazał jego prawdziwe oblicze. Mam nadzieję, że film zachęci widzów do sięgnięcia po książki tego autora.

Oldman zauważa też "Grałem wiele ekstrawertycznych postaci, więc z rozkoszą wcieliłem się w kogoś tak opanowanego i spokojnego. Smiley nie jest aktywny. W Szpiegu jest jedną z figur w partii szachów, która toczy się o wysoką stawkę, gdzie wszyscy uważnie wszystkich obserwują, czekając jaki ruch - jeśli w ogóle - wykona przeciwnik".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Szpieg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje