Reklama

Reklama

"Szkoła stewardes": ZABEZPIECZANIE KABINY

"Zostałam stewardesą pod koniec lat 60-tych, ponieważ pracę tę uważano za ekscytującą i dzięki niej mogłam poznawać różnych ludzi. Znałam język włoski i łatwo nawiązywałam kontakty. Mój pierwszy lot miał miejsce na początku marca 1969 roku, na trasie z Miami do Santo Domingo. Kończyłam właśnie Pan American Worldwide College w Miami. Byłam podekscytowana faktem, że mogłam skorzystać z doświadczenia nabytego podczas trzech miesięcy nauki."

Mariann, stewardesa Pan Am, 1969-1971

To opowieść o amerykańskim śnie, o marzeniu, które musi się ziścić, by człowiek mógł być szczęśliwy". Pomysł na tę bajkę osadzoną we współczesnym świecie zrodził się w wyobraźni scenarzysty Erica Walda, gdy jego przyjaciółka została zatrudniona jako sprzedawczyni biletów w jednej z amerykańskich linii lotniczych, w związku z czym trafiła na szkolenie do jednego z centrów szkoleniowych firmy w Teksasie.

Reklama

"Centrum to opisała jako na wpół realne miejsce, gdzie na końcu korytarza znajdują się drzwi prowadzące do kabiny samolotu," wspomina Wald. "Opowiedziała mi o programie szkoleniowym dla stewardes, o nauce makijażu, wykładach na temat kradzieży i ćwiczeń dotyczących tego, jak radzić sobie z trudnymi pasażerami. Od razu dostrzegłem w tym świetny materiał na komedię".

Potem nastąpiło spotkanie reżysera Bruno Barreto z gwiazdą Gwyneth Paltrow. "Uważam, że Barreto jest naprawdę oddany kobietom" - powiedziała aktorka. "Rozumie ich podejście do życia i ono go fascynuje".

On sam mówił: "Uwielbiam komedię. Uważam, że ludzie chodzą do kina, aby zapomnieć o rzeczywistości i wolą popatrzeć na świat przez różowe okulary, chciałem im tego dostarczyć".

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Szkoła stewardes

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy