Reklama

"Syriana": GLOBALNY CASTING

Do ponad 70 ról z tekstem w Syrianie autorzy filmu zaangażowali utalentowanych aktorów wybranych w kilkunastu miejscach na świecie, między innymi w Los Angeles, Nowym Jorku, Londynie, Kairze, Bahrajnie, Dubaju, Kuwejcie i Damaszku.

Wciągający scenariusz Gaghana był na tyle atrakcyjny, że do dużego zespołu dołączyło wielu wyjątkowych aktorów – tacy szanowani aktorzy, jak zdobywcy Oscarów: Chris Cooper i William Hurt wyrażali gotowość zagrania. – Gaghan pisze tak świetnie, że gdy rozesłaliśmy scenariusz do aktorów, każdy chciał zagrać w filmie – mówi Clooney. – A takie rzeczy nie zdarzają się często. Tłumaczyliśmy aktorom, którzy zwykli grywać głównych bohaterów: Słuchaj, to nie jest duża rola, ale ci wracali, mówiąc: Nie szkodzi. Ja po prostu chcę zagrać w tym filmie. To rzeczywiście film wymagający podejścia zespołowego. Gwiazdą tego filmu jest scenariusz napisany przez Gaghana.

Reklama

Z kolei Gaghan uważa, że to gra aktorów przyczyniła się walnie do wyniesienia scenariusza na takie wyżyny. – Gdy ma się aktorów takiego kalibru, oni sami wnoszą bardzo wiele do scenariusza własną grą – mówi reżyser. – Tak było z całą obsadą przez cały okres zdjęciowy.

Clooney gra doświadczonego agenta CIA, Boba Barnesa, który rozwinął swą karierę poprzez intensywną pracę w latach 80. XX wieku. Jako członek szybko malejącej grupy agentów na Bliskim Wschodzie, Bob jest jednym z niewielu mogących prowadzić infiltrację środowiska na tym poziomie.

– Jednym z aspektów wątku Boba jest systematyczny rozpad CIA oraz skutki tego procesu – mówi Clooney. – Efektem tego jest pozostanie na Bliskim Wschodzie niewielu mówiących po arabsku agentów, co stanowi pewne niebezpieczeństwo. Założono, że skończyła się zimna wojna, więc inwigilacja nie jest już potrzebna, niepotrzebni są już wysłannicy terenowi, czyli agenci CIA. A Bob zostaje złapany w pułapkę redukcji etatów.

Bob zawsze stawiał swoją karierę na pierwszym miejscu, nawet przed rodziną, nie tylko z poświęcenia i wiary w wartość swoich działań, ale także z konieczności. – Agenci CIA kłamią każdemu przez cały okres swej kariery – tłumaczy Gaghan. – Kłamią swoim rodzinom, dzieciom, żonom i przyjaciołom. Kłamią wszędzie, gdzie się znajdują. W efekcie, Bob pozostaje w separacji ze swoją żoną i trudno jest mu poukładać relacje z synem, Robbym, który nie znosi życia, jakie mu zgotował los, ciągłych przeprowadzek i rozpoczynania życia na nowo w każdym miejscu, do którego musi jechać ojciec. Ponieważ Robby przygotowuje się do pójścia na studia, Bob obawia się, że może bezpowrotnie stracić kontakt z synem.

Jednak niezależnie od tego, jak bardzo się poświęca, oddanie Boba dla swej pracy i dogłębne zrozumienie zagadnień związanych z regionem nie znaczy wiele, jeśli nie będzie chciał brać udziału w grze prowadzonej w Waszyngtonie, a polegającej na mówieniu wpływowym ludziom tego, co chcą usłyszeć, nawet jeśli nie jest to zgodne z rzeczywistością zaobserwowaną w terenie. A kiedy jego uczciwość staje się ciężarem, jego rząd bez skrupułów odcina się od niego.

– Bob to fascynująca postać, ponieważ naprawdę wierzy w to, co robi – mówi Clooney. – Nie jest cynikiem – jest przekonany, że pracuje w słusznej sprawie, że pomaga swej ojczyźnie. Rozczarowuje się jednak, ponieważ, mówiąc najprościej, zawiódł się na firmie, której poświęcił całe swe życie.

Choć Robert Baer posłużył jako punkt wyjścia dla postaci Boba Barnesa, Clooney nie oparł na Baerze cech granej przez siebie postaci. Przyjął raczej podstawowe cechy żołnierza piechoty CIA i połączył je tworząc wyjątkową postać, niezwiązaną szczególnie z żadnym rzeczywistym wzorcem

– Chcieliśmy, aby postać służyła fabule, a nie na odwrót – mówi aktor. – Dało mi to pewną swobodę, ponieważ nie musiałem już grać postaci z krwi i kości: miałem zamiast tego oddać w swojej roli problemy podkreślone w filmie. Nie musiałem się martwić o dokładne oddanie konkretnej osoby, więc mogłem się bardziej skupić na szczerym reagowaniu na zadawane przez nas pytania.

Do zdefiniowania postaci posłużył także wygląd Clooneya: aktor przytył w 30 dni prawie 14 kilogramów i zapuścił gęsty zarost na potrzeby roli agenta w średnim wieku, zbliżającego się do końca swej kariery w terenie. – Agenci CIA mają to do siebie, że wszędzie potrafią się wmieszać – wyjaśnia Gaghan. – Wpasowują się w swoją rolę, dokładnie tak, jak aktor. Oficer CIA to facet, który może wejść do baru w Makao lub do meczetu w Rijadzie i nikt go nie rozpozna, właśnie dlatego, że umie się wmieszać w otoczenie. To coś dokładnie odwrotnego do roli gwiazd filmowych – ludzi przyciąga do nich właśnie to, że nie są w stanie wmieszać się w otoczenie. George to wielki aktor, ale także czarujący facet. Jednak kiedy przytył, zapuścił brodę i wygolił sobie zakola na głowie, po prostu zatopił się w swoją postać. Był zdumiewająco prawdziwy jako taki całkiem „nieczarujący” mężczyzna.

– Ciekawie było pozostawać całkowicie anonimowym – mówi Clooney. – Próbowałem wcześniej innych przebrań, ale nigdy nie skutkowały. Ale po przytyciu 14 kilogramów i zapuszczeniu brody można wejść do jakiejkolwiek restauracji w centrum i nie dostać stolika.

Gdy Barnes daremnie próbuje przekazać grubym rybom w Waszyngtonie prawdę, której nie chcą słyszeć, prawnik Bennett Holiday rozwija swą karierę poprzez podjęcie się zbadania transakcji biznesowej, która mogłaby okazać się wyjątkowo zyskowna dla wielu ludzi u sterów władzy. Bennett, grany przez zdobywcę Złotego Globu i nagrodę Emmy, Jeffreya Wrighta, jest obiecującym adwokatem w prestiżowej kancelarii, należącej do wpływowego człowieka w Waszyngtonie, Deana Whitinga, którego gra powszechnie szanowany aktor, Christopher Plummer. Bennettowi przydzielono zadanie zbadania fuzji giganta naftowego Connex z firmą Killen, z cichym przykazaniem, aby zrobił wszystko, co się da, by transakcja doszła do skutku.

– Bennett ma w pewnym stopniu świadomość tego, co się dzieje – mówi Wright, który po raz pierwszy przyciągnął uwagę widzów swoją pełną pasji rolą w filmie Basquiat. Taniec ze śmiercią. – Nie jest taki, jak większość ludzi, którzy chcą dopasować się do danego zawodu czy instytucji, aby stać się częścią machiny militarno-przemysłowej. Jest ambitny, a to zadanie stanowi najważniejszy punkt jego kariery – jest prawnikiem, który oficjalnie ma zbadać fuzję dwóch przedsiębiorstw naftowych, a którego w rzeczywistości zatrudniły obie te firmy do ochrony własnych interesów.

Dopiero gdy Bennett znajduje obciążające informacje, które zagrażają dokonaniu fuzji, zaczyna wreszcie rozumieć, jak funkcjonuje ta branża i jaka jest jego prawdziwa rola w całej hierarchii. – Bennett – tłumaczy Wright – znajduje się w niebezpiecznej sytuacji, w której presja wywierana pierwotnie na firmy jest wywierana potencjalnie na niego, a on musi się z niej wyzwolić. W ten sposób jego praca ma na celu zabezpieczenie w takim samym stopniu jego samego, jak i samej firmy.

Wright upatruje podobieństw pomiędzy swoją rolą a rolą Clooneya. – Bennett i Bob zdają sobie w pewnym momencie sprawę, że funkcjonuje pewna machina, która niekoniecznie ma na celu realizację ich interesów, choć wcześniej byli przekonani, że są szanowanym i bardzo potrzebnym trybem tej machiny. Myślę, że taki jest charakter tego świata, w którym rozgrywa się akcja filmu – to świat mroczny, pełen władzy i znacznie większy niż postacie należące do niego.

Parcie Bennetta do góry utrudniają mu trudne relacje z ojcem, alkoholikiem, który krytykuje syna za pracę dla firmy. Choć Bennett zawsze potępiał ojca jako nieudacznika, w miarę, jak coraz bardziej zagłębia się w moralnie wątpliwy światek przemysłu naftowego, zaczyna wątpić w swe prawo do oceniania charakteru ojca.

– Myślę, że ich relacja doskonale przypomina większy konflikt kulturowy, którego częścią jest Bennett – mówi Wright. – Jako prawnik Bennett musi badać, zaglądać w ciemne zaułki, a jako ktoś, kto stara się wejść w prywatny sektor przemysłu naftowego, odkryje pewne informacje o sobie i o świecie, o których niekoniecznie chciał wiedzieć. Bierze udział w wydarzeniach, aby odnaleźć prawdę o fuzji, a jednocześnie sam staje się uczestnikiem tej gry o władzę.

Matt Damon, z którym George Clooney spotkał się już na planie filmów Ocean’s Eleven oraz Ocean’s Twelve, gra Bryana Woodmana, dobrze zapowiadającego się analityka branży naftowej, który konsekwentnie zdobywa kolejne szczeble w swojej firmie, mieszkając w Genewie z żoną Julie i dwoma synkami. Czuje się zaszczycony, gdy proszą go o reprezentowanie firmy na gali organizowanej w posiadłości wpływowego emira bogatego w złoża ropy kraju znad Zatoki Perskiej. Bryan ma nadzieję, że będzie miał okazję podzielić się swoimi pomysłami z emirem, lecz gdy przybywa na miejsce, zamiast uzyskać audiencję u emira, proszony jest o podsumowanie swoich spostrzeżeń na temat dwóch jego przedstawicieli.

– Na imprezie organizowanej przez emira Bryan zachwala te same pomysły, z którymi codziennie zgłasza się do władcy osiem innych spółek – mówi Damon. – Bryan ma oczywiście także inne, nieco bardziej radykalne pomysły, które mógłby przedstawić, gdyby miał na tyle chęci i odwagi, jednak boi się, że zostanie wyrzucony z posiadłości emira, wiec nie ryzykuje.

Jednak podczas balu w tragicznym wypadku ginie syn Bryana, co powoduje, że Bryan wraz z żoną zostają wciągnięci w chaotyczną grę, a życie Bryana zostaje rzucone na nowe, niespodziewane tory. Wskutek tragedii, Bryan rzuca się w wir pracy, przez co coraz bardziej oddala się od Julie, którą gra Amanda Peet. – Na początku opowieści Julie i Bryan są bardzo w sobie zakochani i tworzą wspaniałą rodzinę – mówi aktorka. – Potem śmierć naszego syna powoduje ucieczkę Bryana i jego próbę rozwiązania problemu z zewnątrz. Poświęca się swojej karierze, która zaczyna go do reszty pochłaniać. Moim zdaniem wiele małżeństw nie jest w stanie przetrwać śmierci dziecka i dzieje się tak zapewne dlatego, że jedno chce uciec, ponieważ będąc nawet w tym samym pomieszczeniu ze swą drugą połową, przypomina mu ona o stracie.

Starając się oddać się całkowicie swej pracy, Bryan pozostaje zagubiony w smutku do czasu, gdy otrzymuje zaproszenie na rozmowę do syna emira, księcia Nasera, który próbując przeprosić za rolę, jaką jego rodzina odegrała w tragedii Bryana, składa lukratywną propozycję współpracy z firmą Bryana. Dotknięty konsekwencjami umowy, Bryan stawia czoło księciu Naserowi, ganiąc go za sposób, w jaki jego rodzina królewska trwoni swe niezmierzone zasoby.

– Po utracie syna pojawia się w nim pewien rodzaj lekkomyślnego nihilizmu – mówi Damon. – W tej sytuacji Bryan nie baczy na konsekwencje i mówi mu, co naprawdę myśli.

Bryan zjadliwie udowadnia Naserowi, że sprzedając tanio ropę mocarstwom, takim jak Stany Zjednoczone, Rosja czy Chiny, które z kolei odsprzedają ją innym krajom, rodzina królewska pozwala obcym państwom na czerpanie korzyści z zasobów naturalnych, które prawowicie należą się Arabom. Tego rodzaju układ przynosi korzyści władcom, którzy bogacą się na interesach z innymi mocarstwami, ale ograbia poddanych Nasera z bogactwa, które mogłoby ogromnie poprawić jakość ich życia. Bryan sugeruje, że gdyby kraj Nasera sam prowadził rafinację i transport ropy, mógłby ustalać własne ceny, odbierając siłę oddziaływania innym państwom, i przywrócić swej ojczyźnie mocarstwowy charakter, jaki miała ona niegdyś. Bryan wątpi jednak, by Nasera interesowała pomoc własnemu ludowi, skoro sam odnosi korzyści z obecnie istniejącej sytuacji, sprzyjającej bogatym elitom.

Syn emira okazuje się jednak odmienny od dekadenckiego królewicza, za jakiego uważał go Bryan. Zaintrygowany pomysłami Bryana, Naser zwierza mu się z własnych nadziei dotyczących swego ludu. – Bryan początkowo surowo ocenia Nasera – mówi Damon – uważając, że jest to kolejny członek rodziny królewskiej, który trwoni naturalne bogactwo własnego kraju, a pieniądze zarobione na interesach z innymi państwami wydaje na wystawne życie. W końcu zaczyna jednak rozumieć, że Naser reprezentuje sobą coś więcej i naprawdę czuje się nim zainspirowany.

Wizjonerskiego księcia Nasera gra Alexander Siddig. – Naser ma tyle pomysłów, które chciałby zrealizować – mówi aktor. – Swoboda dla kobiet, wolność prasy, wszelkie postępowe idee, które nowy plan pomógłby wcielić w życie. Te dwie postacie spotykają się w chwili, w której mogą wzajemnie się napędzać.

Na ambicje Nasera mają jednak wpływ naciski zewnętrzne ze strony zagranicznych korporacji, których ogromne zyski jak zwykle zależą od układów. Emir się starzeje i wkrótce będzie musiał wskazać swego następcę. Naser pracował u boku swego ojca przez wiele lat, wzniecając nadzieje na stworzenie silniejszego kraju i lepszych warunków dla swego ludu po wstąpieniu na tron. Wpływ emira słabnie jednak z powodu niesnasek na łonie rodziny królewskiej, więc gdy Naser coraz głośniej mówi o lepszej przyszłości swego ludu, amerykańscy decydenci nie wahają się dorzucić swoich trzech groszy i wywrzeć presji na emira, by ten wskazał na swego następcę bardziej materialistycznie nastawionego i skłonnego do układów młodszego brata Nasera, Meszala.

– Meszal chce być marionetką – mówi Akbar Kurtha, który gra rolę młodszego księcia. – Taki układ bardzo mu odpowiada. Nie utrzymuje z Naserem najlepszych relacji. Podczas gdy Naser myśli o reformach, Meszalowi marzy się jeszcze bardziej ekstrawagancki styl życia niż dotychczas. Dochodzi do tego głęboka uraza, ponieważ gdy Naser był przygotowywany przez całe życie do roli władcy, Meszal został w znacznym stopniu zepchnięty na ubocze.

Od razu po przeczytaniu scenariusza, Alexander Siddig zapałał chęcią zagrania roli księcia Nasera. – Bezwstydnie uganiałem się za tą rolą, ponieważ Naser jest głosem świata arabskiego, który chciałbym w tej chwili reprezentować – mówi aktor. – Chodzi mi o jego człowieczeństwo. Niektórzy współcześni przywódcy arabscy cechują się ogromnym człowieczeństwem, jednak na Zachodzie ten element jest często pomijany. Gdy dorastałem, Arabów na ekranie można było zobaczyć jedynie w filmach typu Przygody Sindbada Żeglarza, w których wspinają się przez burtę statku z szablą w zębach. Kiedy ma się okazję przemówić przez postać taką, jak ta, która chce wykorzystać swoją władzę dla dobra, dla prawdziwego postępu, można pokazać światu zachodniemu, że ludzie tego rodzaju istnieją w świecie arabskim. To swego rodzaju wkład w szerszy dialog, który nie zawsze dane jest mieć aktorowi.

Damon także czuł nieodpartą chęć uczestniczenia w tak ambitnym filmie. – Stephen dał mi wiele książek do przeczytania pod kątem filmu, wiec wykorzystałem je jako okazję do nauczenia się najwięcej, jak tylko mogłem w tak krótkim czasie – mówi aktor. – To ciekawy temat, który ponadto dotyczy fascynującej części świata. Im więcej wiem o nim jako człowiek, tym lepszy się staję.

Ostatni z wątków dotyczy losów Wasima, młodego Pakistańczyka, który wraz z ojcem bezskutecznie stara się zarobić na życie, pracując na polach naftowych w kraju Nasera, jednak za każdym razem cierpi biedę, rozczarowanie i odosobnienie. Gdy obaj zostają zwolnieni z pracy, ich sytuacja jeszcze się pogarsza.

Ich historia odzwierciedla koleje życia tysięcy pakistańskich robotników, którzy opuścili swe domy i rodziny w poszukiwaniu pracy w Zatoce Perskiej. Stając w obliczu braku pracy, nieludzkich warunków życia i walki z urzędnikami imigracyjnymi o pozostanie w kraju do czasu znalezienia zatrudnienia, odarci ze złudzeń młodzi mężczyźni garną się do medres, szkół islamskich, z których niektóre mogą chcieć indoktrynować ich do przyjęcia radykalnej interpretacji Islamu. Wielu takich chłopców może zaangażować się w działalność terrorystyczną, a kilku udaje się w końcu przekonać do poświęcenia własnego życia w charakterze zamachowców-samobójców. Właśnie na takiej drodze znajduje się Wasim w miarę upływu czasu spędzonego w Zatoce.

Gdy kolega Faruk przedstawia go duchownemu z pobliskiej medresy, Wasim po raz pierwszy czuje, że znalazł dla siebie miejsce w tym obcym kraju i coraz bardziej pociągają go radykalne nauki duchownego. Wkrótce Wasim i Faruk zaczynają przygotowania do śmiertelnej misji, z której już nie powrócą.

Wasima gra Mazhar Munir, młody aktor, którego pierwszym poważnym debiutem kinowym jest właśnie Syriana. Munir, urodzony i wychowany w Londynie, zagrał w kilku serialach telewizyjnych, w tym w nagradzanym wielokrotnie brytyjskim serialu Lekarze. – Wasim nie różni się niczym od innych nastolatków – mówi Munir o swojej postaci. – Jednak chociaż w tym wieku powinien martwić się kolejnym pryszczem, który wyskoczył mu na czole, Wasim musi starać się o pieniądze na utrzymanie rodziny i o własne przetrwanie. Rozumie, że życie to coś więcej i chce zapewnić sobie i swej rodzinie lepszy status, jednak za każdym razem, gdy próbuje poprawić swoją sytuację, jego plany krzyżują wydarzenia, na które nie ma żadnego wpływu.

Zdjęcia w Dubaju trwały kilka dni, podczas których Munir i reszta ekipy mogli przekonać się naocznie o jakości życia imigrantów, takich jak Wasim i jego ojciec. – To było przerażające – opowiada aktor. – W kontenerach, które przerobiono na coś w rodzaju kwater, gnieździło się sześciu czy siedmiu mężczyzn i chłopców, w czterdziestostopniowym upale, bez odpowiedniej wentylacji i przy minimalnej ilości światła. Mam nadzieję, że gdy widzowie zobaczą, jak wygląda życie tych ludzi, zrozumieją, co sprowadza ich na taką drogę i spróbują zrozumieć, a nie oceniać Wasima. Być może dzięki filmowi widzowie zrozumieją, jakim manipulacjom są poddawani ludzie dokonujący tak przerażających czynów.

– Najbardziej związany emocjonalnie czuję się z tymi dwoma młodymi chłopcami – rozmyśla na głos Clooney. – To bardzo ciekawe, gdy widzi się, jak najbardziej sympatyczne postacie filmu są wciągane w grupę fundamentalistów. Człowiek zaczyna rozumieć, jak coś takiego może mieć miejsce. Nie jest to oczywiście żadne usprawiedliwienie, ale trzeba powiedzieć, że nie można zbyt łatwo kategoryzować ludzi. Są ludźmi, takimi jak my, i podejmują własne decyzje – niektóre niewłaściwe, ale możemy zrozumieć, co ich do tego zmusza.

Debiut w tak złożonym i ambitnym filmie, jak Syriana, jest dla Munira tym bardziej satysfakcjonujący. – Historię Wasima trzeba opowiedzieć, a nie wydaje mi się, aby kiedykolwiek została ona przekazana w taki sposób. Po raz pierwszy można być świadkiem całego procesu angażowania człowieka w terror. To naprawdę smutne, jak wypełnione złem umysły rekrutują te dzieci i bawią się z nimi w Boga, wykorzystując religię jako uzasadnienie swych działań. Świadomość, że istnieją chłopcy, tacy jak Wasim, którzy poddawani są takiej manipulacji, spowodowała, że bardzo wczułem się w tę rolę. Cieszę się, że nakręcono ten film, a współpraca z tak wielkimi umysłami, jak Stephen Gaghan, była prawdziwą przyjemnością.

Gaghan ma podobne odczucia na temat współpracy z całym zespołem utalentowanych aktorów. – Jedną z niesamowitych rzeczy przy współpracy z taką obsadą – mówi Gaghan – jest to, że za każdym razem, gdy pracuje się z jednym z tych aktorów, człowiek siedzi i czeka, co się stanie, gdy ten wyjdzie z garderoby. Gdy patrzy się na Christophera Plummera w roli genialnego prawnika, w czarnym krawacie na przyjęciu w Waszyngtonie, chce się za wszelką cenę wiedzieć, kogo ma w swojej książce telefonicznej, do kogo dzwoni. Nie wyobrażam sobie nikogo, kto by pracował z Chrisem Cooperem i nie odchodził mówiąc: Muszę dla tej postaci napisać film. Miałem jasną wizję jednej sceny w kinie z Williamem Hurtem i George’em Clooneyem, ale to, co oni zagrali, było pięćdziesiąt razy lepsze od tego, co przewidywałem. Praca z taką obsadą była niezwykłym doświadczeniem.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Syriana
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy