Reklama

"Święty dym": PRACA NAD SCENARIUSZEM

Pomysł filmu „ŚWIĘTY DYM” przyszedł Jane Campion do głowy podczas długiego lotu powrotnego samolotem z podróży po Indiach. Młoda kobieta, która odkrywa bezsens we własnym życiu i w zachodniej cywilizacji, decyduje się na podróż do Indii, gdzie trafia do sekty religijnej. Jej rodzina prosi o pomoc amerykańskiego prawnika, a ten ulega erotycznej fascynacji swoją klientką...

Tak powstał szkielet historii, który pozwolił reżyserce poruszać się po stałym obszarze jej zainteresowań, dotyczących polityki i niekonwencjonalnych zbliżeń. Campion chciała także poruszyć jeden z bardziej tajemniczych współczesnych wątków, fenomen wzajemnej fascynacji erotycznej między młodą dziewczyną i starszym mężczyzną.

Reklama

Jane Campion opowiedziała ten pomysł po oscarowej gali w marcu 1994 roku, podczas bankietu z udziałem Harveya Weinsteina, szefa wytwórni Miramax, kiedy wszyscy celebrowali Oscara przyznanego Jane Campion za scenariusz oryginalny do filmu „FORTEPIAN”. Odzew Weinsteina na pomysł „ŚWIĘTEGO DYMU” był niemal natychmiastowy. W ten sposób doszło do interesującego przypadku: oto Jane Campion miała już budżet filmu, nie mając jeszcze gotowej nawet jednej linijki scenariusza.


Jane Campion bardzo szybko zdecydowała się zaprosić do współpracy swoją młodszą siostrę, Anne, na co dzień również scenarzystkę i reżyser („LOADED” - 1994). Siostry wspólnie pracowały nad scenariuszem i nad książką na jego podstawie.

Jane Campion: „Zawsze staram się pracować z ludźmi, których podziwiam, ale których na swój sposób nie znam. Anna, choć jest moją siostrą i teoretycznie jest mi bliska, wciąż w wielu sprawach pozostaje nieznana”.

Anna Campion: „Kiedy zaczęłyśmy pracę, usiadłyśmy w barze i rozpoczęłyśmy dyskusję, przypominającą niemal kłótnię Ruth i PJ. Kłóciłyśmy się na początek na temat klasycznie nierozstrzygalnych kwestii: Czy Bóg istnieje? A może Bóg jest jedynie odzwierciedleniem ludzkich potrzeb? Czy każdy ma prawo do własnej wiary? Kłóciłyśmy się na temat tego, jak te tematy postrzegane są przez naszych bohaterów. PJ ma już to wszystko przemyślane, natomiast dla Ruth kontakt z nim w tych sprawach może być nawet groźny, bo ona na wszystko reaguje nie intelektem, a emocjami”.

Pracując nad scenami kłótni rozgrywających się między Ruth a PJ w ich pustynnej samotni, siostry Campion położyły szczególny nacisk na sceny obalania przez PJ systemu przekonań Ruth, zwłaszcza tych dotyczących sfery polityki, wiary i seksu. Skoro rozmowy PJ i Ruth miały przypominać rozmowy Sokratesa i jego uczniów, siostry położyły szczególny nacisk na uwiarygodnienie porozumienia przedstawiciela pokolenia lat siedemdziesiątych, z typową reprezentantką lat dziewięćdziesiątych. Młoda, nieokrzesana, czasami wręcz dzika Ruth miała spełniać funkcję gniewnego anioła PJ.

Anna Campion: „Choć wiele mówi się o pokoleniowej rewolucji, jaka dokonała się na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, wciąż jeszcze istnieje wiele stereotypów, zwłaszcza w postrzeganiu miejsca kobiety w społeczeństwie i rodzinie. Chciałyśmy, aby Ruth nie zważała na konwencje i nie dbała o dobrą opinię PJ”.

Jane Campion: „Ruth jest piękna i inteligentna, jest także młoda. Taki był punkt wyjścia w konstruowaniu tej postaci. Wierzę, że młodość czyni z młodych ludzi - przynajmniej tak było w moim przypadku - osoby bardzo dogmatyczne i odważne. Młodzi ludzie są szczerzy, nie znoszą nietolerancji, czy hipokryzji. Od każdego młodego człowieka, niezależnie od innych jego przekonań, zawsze usłyszysz, że nie przede wszystkim nie znosi on hipokryzji. Stąd tyle problemów, jakie mają młodzi ludzie z przystosowaniem się do paradoksów życia”.

Dla niektórych może to być zastanawiające, z jaką łatwością Anna i Jane Campion potrafiły przedstawić dylematy dręczące młodych ludzi.

Anna Campion: „To proste: tak naprawdę żadna z nas jeszcze nie dorosła w pełni. Trzeba naprawdę przeżyć wiele lat i doświadczyć wielu rzeczy, by móc siebie nazwać dojrzałym człowiekiem. Jane na przykład jest niezwykle odpowiedzialna, ale to nie znaczy, że jest osobą dojrzałą. Mówiąc pół żartem, pół serio - obie jesteśmy w takim wieku, że bez problemu mogłyśmy, odwołując się do samych siebie, stworzyć postać Ruth. Z PJ miałyśmy trochę więcej problemów...”.


Praca nad scenariuszem trwała następne cztery lata, podczas których Jane zrealizowała swój film „PORTRET DAMY”, a także została matką.

W 1997 roku do ekipy dołączyła Jan Chapman, która zdecydowała się objąć funkcję producenta. Jan Chapman: „Po ‘FORTEPIANIE’ moim marzeniem była możliwość ponownej pracy z Jane. Niestety przez długi okres obie zaangażowane byłyśmy w zupełnie inne projekty. Kiedy jednak pojawił się pomysł ‘ŚWIĘTEGO DYMU’, obie byłyśmy w miarę wolne, a jednocześnie bogatsze o nowe doświadczenia życiowe, które pozwoliły nadać więcej głębi naszej przyjaźni i współpracy. Początkowo bałam się, że scenariusz będzie wyśmiewał wschodnie praktyki religijne, które osobiście bardzo mnie interesują. Jane przekonała mnie jednak, że kwintesencją filmu jest walka PJ o obalenie duchowych przekonań i poszukiwań młodziutkiej Ruth”.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Święty dym

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy