Reklama

Seryjny morderca z Krakowa bohaterem filmu

Historia Władysława Mazurkiewicza, zwanego "Pięknym Władkiem", seryjnego mordercy z Krakowa, stała się kanwą thrillera "Ach śpij kochanie". Był on królem życia, kobieciarzem, szanowanym obywatelem, ale też człowiekiem o zaskakujących powiązaniach.

Bogusław Linda w scenie z filmu "Ach śpij kochanie"

Co Krzysztof Lang, reżyser "Ach śpij kochanie", odnalazł fascynującego we Władysławie Mazurkiewiczu, który na przełomie lat 40. i 50. dopuścił się - tyle mu udowodniono - sześciu morderstw?

Reklama

"Mamy do czynienia z takim kryminalistą, który potrafił zdobyć sobie wolność w czasach, które były okresem zniewolenia. To był taki rajski ptak na tle szarego komunistycznego Krakowa. Nie był takim oczywistym psychopatą, bo zabijał dla pieniędzy i tymi pieniędzmi kupował sobie wolność. Był na tyle elokwentny, na tyle urokliwy i błyskotliwy, że potrafił uwodzić swoje przyszłe ofiary. Co więcej, był znany w Krakowie, jako wytrawny pokerzysta" - charakteryzuje go Lang. Film rzuca też światło na inne zagadnienie. Pokazuje powiązanie kryminalisty z światem służb specjalnych, czyli z Urzędem Bezpieczeństwa.

Mazurkiewicz w 1956 r. został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano w styczniu 1957 r. Jego ostatnie słowa miały brzmieć: "Do widzenia, panowie, niedługo wszyscy się tam spotkamy".

W filmie Mazurkiewicz (Andrzej Chyra) jest rozpracowywany przez młodego, oddanego systemowi komunistycznemu milicjanta Karskiego (Tomasz Schuchardt). Jego nieustępliwość powoduje, że zbrodniarz zostaje ujęty, skazany i stracony. Zaskakujący rozwój śledztwa sprawia jednak, że Karski rewiduje swoje poglądy polityczne

W roli Mazurkiewicza reżyser obsadził Andrzeja Chyrę. Przyznaje, że wprawdzie pod względem fizycznym Chyra nie przypomina Mazurkiewicza (ten zdaniem Langa był podobny do Humphreya Bogarta), ale jest wybitnym aktorem, który ma to "coś", czego ta postać potrzebowała.

95 proc. zdjęć do obrazu powstało w Krakowie - w centrum miasta i w Nowej Hucie, pozostałe sceny zostały nakręcone w Zakopanem. "Odtwarzanie Krakowa lat 50. nie było trudne, bo Kraków jest miastem, które zachowało tkankę historyczną, nie był zburzony. Kręciliśmy nawet na ulicy Biskupiej, gdzie mieszkał Mazurkiewicz i w tej samej klatce. Myślę też, że mądrze postąpiono w Krakowie, że np. ulica św. Marka jest pozbawiona reklam. To jest po prostu gotowy plan filmowy. W tym mieście jest szereg takich miejsc" - stwierdza reżyser.

"Ach śpij kochanie" wchodzi do kin 20 października.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ach śpij kochanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje