Reklama

"Ściśle tajne": AGENCI I CAŁA RESZTA

Jeszcze jednym powodem, dla którego Philippe zgodził się na udział w filmie było to, że scenariusz trzymał się blisko prawdziwych wydarzeń. Takie projekty zawsze mnie interesują, ponieważ dla aktora sposobność zapoznania się z książkami i relacjami prasowymi na dany temat, rozmawiania ze świadkami wydarzeń, jest niezwykle inspirująca, bardzo pomaga skonstruować rolę. Tak aktor mówił o swoim bohaterze: Według mnie, O'Neill jest ambitnym młodym agentem, sprytnym i może czasem zbyt krnąbrnym, co szkodzi mu w karierze. Jest przy tym obdarzony poczuciem humoru, choć swą pracę traktuje bardzo serio. Specyficzny styl bycia Hanssena działa mu na nerwy. Moim pomysłem na postać było pokazanie, iż Hanssen zwyczajnie, po ludzku irytuje Erica.

Reklama

Producent Scott Strauss wspominał: Na planie mieliśmy do czynienia z rzadką i naprawdę dość niezwykłą sytuacją: był tu stale obecny Eric jako konsultant. Gdy patrzyłem na niego i Ryana, jak siedzieli razem albo omawiali poszczególne sceny, miałem nieodparte wrażenie, iż mam do czynienia z bliźniakami.

Pewien problem pojawił się w związku z obsadzeniem ważnej roli agentki Kate Burroughs, która jest zwierzchniczką O'Neilla. Ray przyznał, że od razu wymarzył sobie w tej roli Laurę Linney (wystąpiła m.in. w "Rzece tajemnic" i "Kinseyu"). Co najmniej niezręcznie jest zwrócić się do gwiazdy grającej zazwyczaj główne role i powiedzieć jej: Słuchaj, mam coś dla ciebie, to jest moim zdaniem fantastyczne, ale to rola zdecydowanie drugoplanowa - wspominał Ray. - Ale Laura zgodziła się bez problemów. I wniosła na plan ten sam co Chris klimat: powiew autentyzmu. Aktorka śmiała się: Niezwykle cenię Chrisa i, szczerze mówiąc, byłam trochę sfrustrowana, że nie ma tu żadnych scen, w których mogłabym z nim wspólnie zagrać. No, ale przynajmniej jesteśmy w jednym filmie! Podkreślała też, iż koncentracja Ryana na pracy robiła na niej wielkie wrażenie, i że młody aktor jest jej zdaniem w niezwykle ważnym punkcie swej kariery: właśnie zagrał u Clinta Eastwooda w "Sztandarze chwały".

Philippe tak wyjaśniał relacje łączące jego postać i bohaterkę Linney: Burroughs gromadzi informacje na temat Hanssena, które dostarcza jej O'Neill i przekazuje je do dalszej analizy. Ale jest też kimś w rodzaju starszej siostry. O'Neill wie, że może jej się zwierzyć, jeśli sprawy pójdą naprawdę źle. A Hanssen jest przecież niezwykle trudnym przeciwnikiem.

Do roli Bonnie Hanssen wybrano Kathleen Quinlan ("Apollo 13", "Adwokat"). Potrzebowaliśmy kogoś o niezwykłej urodzie, kobiety silnej i zdecydowanej, jednak obdarzonej także wewnętrzną miękkością. Kathleen była według mnie idealna - mówił reżyser.

To ktoś, kto poświęcił się Bogu i rodzinie. Bonnie to głęboko wierząca katoliczka. Jest pełna podziwu dla swego męża, ale także nim kieruje. Gdy się poznali, Robert był niezbyt ochoczo praktykującym luteraninem. To ona sprawiła, że przeszedł na katolicyzm i wstąpił do Opus Dei - tłumaczyła aktorka.

Nie chcieliśmy uczynić nic, co by dodatkowo zraniło Bonnie. Ale ona jest częścią tej historii. A relacje rodzinne Hanssena były bardzo ważne. To także część jego zdrady - wyjaśniał swe intencje reżyser.

Stosunkowo długo poszukiwano aktorki do roli żony O'Neilla, Juliany. Wreszcie spośród czterech poważnych kandydatek wybrano Caroline Dhavernas. Ray uznał, że jest to ważna postać: Szybko orientuje się, że w życiu jej męża istnieje jakiś sekret i że wiąże się on z Hanssenem. Jest już tego całkowicie pewna po pierwszym spotkaniu z agentem.

Dhavernas (ur. 1978) to kanadyjska aktorka z Quebecu, która występuje od dziecka. Zagrała w wielu kanadyjskich serialach. Ostatnio widzieliśmy ją w "Hollywoodland", wystąpiła także u Petera Greenawaya w "The Tulse Luper Suitcase". Juliana to wierna i kochająca żona. Ale także silna i niezależna kobieta. Nie zamierza przyglądać się biernie, gdy zachowanie męża ulega radykalnej zmianie - tłumaczyła motywy postępowania swej bohaterki aktorka.

W drugoplanowych rolach pojawili się tak znani i cenieni aktorzy, jak Dennis Haysbert (kandydat na prezydenta USA, a potem prezydent z pierwszych serii "24 godzin", "Jarhead - żołnierz piechoty morskiej"), czy Gary Cole (pamiętny zwłaszcza z roli generała George'a Armstronga Custera w doskonałym mini serialu "Syn Gwiazdy Porannej"). Obaj zagrali agentów FBI zaangażowanych w wielką akcję polowania na Hanssena.

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ściśle tajne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje