Reklama

Reklama

"Prawdziwa historia króla skandali": REKONSTRUKCJA ŻYCIA I EPOKI PAULA RAYMONDA

Jeden z najatrakcyjniejszych aspektów filmu był też najbardziej drażliwą kwestią: jak pokazać luksus i glamour lat siedemdziesiątych nie popadając w parodię i kiczowatość? Instrukcje Winterbottoma dla ekipy brzmiały, iż należy jak najmocniej osadzić film w realiach epoki, wyjaśnia kierownik produkcji Jacqueline Abrahams. "Michael chciał, żeby film miał autentyczny i współczesny klimat. Paul Raymond był jednym z najbogatszych ludzi w kraju i to trzeba było pokazać".

Niestety, budżet filmu stanowił zaledwie ułamek fortuny Raymonda. "Kręcenie filmu, rozgrywającego się na przełomie czterech dekad samo w sobie jest wyzwaniem" - mówi Melissa Parmenter. "Na dodatek mieliśmy siedem tygodni i 4 miliony funtów do dyspozycji, więc musieliśmy uciec się do kreatywnych rozwiązań, by móc nakręcić film w ramach tych środków. W filmie potrzebna była flota klasycznych i historycznych samochodów, więc by uniknąć wysokich kosztów wynajmu, twórcy filmu odszukali entuzjastów tego typu pojazdów w całym kraju i zaprosili ich na plan filmowy, płacąc im dniówkę wysokości 100 funtów".

Reklama

Prawdziwa historia króla skandali pokazuje różne okresy życia Raymonda, lecz punktem wspólnym pozostaje Soho, dzielnica z którą nigdy do końca się nie rozstał (jak mówi Coogan: "Najdalej zapuścił się w okolice Wimbledonu"). Dlatego też, niezwykle ważne było zbudowanie wrażenia, iż widz naprawdę znajduje się w Soho w każdej z tych dekad. Abrahams zauważa: "To trochę przypomina sytuację, w której wchodzisz do pubu, gdzie pali się w kominku, a obok stoi ubrana choinka - natychmiast czujesz klimat gwiazdki".

"Kiedy kręciliśmy sceny w Walker's Court" - mówi dalej Abrahams - "ludzie mówili, że czują się jak za tamtych czasów. Kluczem do autentyczności jest wierność materiałom archiwalnym i harmonia strony wizualnej filmu. Trzeba stworzyć wrażenie autentyczności filmu i okresu historii, lecz niekoniecznie prawdziwego życia. W tym sensie, moje podejście polegało na znalezieniu równowagi pomiędzy rzeczywistością historyczną i własną intuicją".

Gromadzenie materiałów i przygotowania do realizacji filmu wiązały się z oglądaniem mnóstwa nagrań archiwalnych i filmów dokumentalnych, z których dużą część wykopał spod ziemi szef nowych projektów w Revolution Films, Josh Hyams. Wśród nich znalazły się zarówno zaskakująco głębokie filmy dokumentalne, jak i stare dobre porno z lat siedemdziesiątych. Abrahams wykorzystała też bogactwo materiałów archiwalnych BFI Mediatheque, dotyczących Londynu z lat sześćdziesiątych.

"Przy większości ujęć, największym wyzwaniem były ograniczenia budżetu" - mówi Abrahams - "zaletą natomiast siatka wsparcia, jaką cieszył się ten film - firmy oferujące wynajem rekwizytów, które były wprost wspaniałe i niezwykle szczodre, działy kreatywny, rekwizytów i scenografii".

Siedmiotygodniowy okres zdjęciowy przeniósł ekipę głównie w plenery, wyłączając niezwykle istotny plan zdjęciowy zbudowany w Elstree Studios, odgrywający rolę luksusowego gniazdka Mayfair, które Paul Raymond dzielił z Fioną Richmond, wyposażonego w kosmicznie wyglądające meble i bar. Akurat w tym przypadku oryginalny lokal się nie nadawał, gdyż z upływem lat wystrój stracił na świetności.

Abrahams mówi: "Nigdy nie przygotowałam planu zdjęciowego w takim tempie, gdyż pierwotnie mieliśmy nadzieję kręcić w istniejącej lokalizacji".

Abrahams przyznaje, że podobało się jej wyzwanie, polegające na presji czasowej i finansowej oraz tempo, w jakim pracuje Michael Winterbottom. "To mi bardzo odpowiadało, gdyż mam taką osobowość, że podejmuję decyzje instynktownie i stanowczo, co ostatecznie przynosi niezwykle kreatywne rezultaty".

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Prawdziwa historia króla skandali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje