Reklama

"Nasza niania jest agentem": PRODUKCJA

Niezdarny sprzedawca długopisów, Bob Ho, okazuje się być tak samo niewydarzony i nudny jak jego praca. Jednak ten przyjazny i z pozoru nieszkodliwy mężczyzna, pracuje jako zawodowy agent CIA, regularnie ratuje świat.

Skromny i bezpretensjonalny Jackie Chan jest niedoścignionym mistrzem sztuk walki, międzynarodową gwiazdą filmową, bezinteresownym filantropem i artystą kochanym przez fanów na całym świecie. Na początku był gwiazdą azjatycką. Dopiero po latach został doceniony na arenie międzynarodowej, dzięki takim filmom jak: Godziny szczytu, Godziny szczytu 2, Kowboj z Szanghaju, Smoking czy Rycerze z Szanghaju.

Reklama

"Jackie Chan jest ikoną", mówi producent Bob Simonds. "Jest niesamowitym artystą, który zachwyca publiczność na całym świecie".

Chan natychmiast przekonał się do scenariusza. Ujęła go komediowość zadania Boba Ho, czyli przekonanie do siebie sceptycznie nastawionych dzieci ukochanej. "Scenariusz zawiera w sobie różne gatunki", przekonuje Chan. "Jest akcja, komedia, romans i przygoda - prawie wszystko".

Simonds dodaje, że "jest to idealna rola dla Chana. Wykonuje wyczyny kaskaderskie, z których jest znany, ale też odsłania bardziej wrażliwe oblicze. Film zawiera dużo zabawnych i chwytających za serce scen".

Przy pracy nad filmem Nasza niania jest agentem, Chan miał okazję spróbować swoich sił w komedii familijnej, która ukazuje jego relacje z dziećmi. "Uwielbiam rozśmieszać dzieci", mówi Chan. "Cieszę się, gdy dzieci dobrze się bawią, oglądając moje filmy". Zapytany o ulubione sceny w filmie wspomina tę, gdy Bob szczerze rozmawia ze swoją przyszłą pasierbicą na temat rozwodu jej rodziców. "Usiedliśmy i rozmawialiśmy o nas samych", przypomina Chan. "To bardzo wzruszająca scena. Sądzę, że dużo rodzin przechodzi przez to samo, dlatego musimy poruszać takie problemy w filmach".

Gdy nazwisko Chana weszło do projektu z łatwością pozyskano plejadę utalentowanych aktorów i filmowców. "Wszyscy z obsady i zespołu chcieli pracować z Jackie Chanem", wspomina producent filmu, Ira Shuman. "Jest żywą legendą. Ale to jego dobre serce i wielki urok pomogły zwerbować aktorów i filmowców".

W poszukiwaniu reżysera Simonds zwrócił się do sprawdzonego kolegi po fachu, Briana Levanta, który specjalizuje się w kinie familijnym. Jest znany z takich hitów jak: Śnieżne psy, Filinstonowie i współpracował z Simondsem przy czterech poprzednich filmach. "Jest wyśmienitym reżyserem komedii, a do tego ma świetne podejście do dzieci", mówi Simonds. "Wiedziałem, że idealnie się sprawdzi".

Levant zgodził się na współpracę, gdy tylko usłyszał o udziale Chana. "Jackie Chan jest wyjątkowo utalentowany", mówi Levant. "Potrafi wykonać wymyślne figury, sprawiając wrażenie, jakby to nie było nic trudnego. Dla niego to rzeczywiście łatwizna. Jest niezwykle pomysłowy i ma w sobie ogromne pokłady energii. Z nim każdy dzień jest ekscytujący. Do tego zna się na komedii. Dzięki niemu ludzie na planie nie czuli się skrępowani czy zestresowani. To pomaga przy kręceniu filmu komediowego".

Entuzjazm Levanta podzielał scenarzysta, Greg Poirier. Jest wieloletnim fanem Chana. W latach 90-tych dostosował scenariusz specjalnie na potrzeby swojego idola. "Pisanie dla Jackiego Chana to spełnienie marzeń", ekscytuje się Poirier.

Czas realizacji produkcji Nasza niania jest agentem był ograniczony innymi zobowiązaniami Chana. "Mieliśmy zaledwie kilka miesięcy by wszystko przygotować i wybrać resztę obsady. Z kręceniem zdjęć musieliśmy się zamknąć w 38 dniach", mówi Shuman. "Myślałem, że postradaliśmy zmysły decydując się na taki napięty plan", przyznaje Levant. "Mimo walki z burzami śnieżnymi, grypą i innymi obrażeniami udało nam się skończyć projekt na czas".

Grający kolegę po fachu Billy Ray Cyrus, gwiazda muzyki country i aktor, twierdzi, że scenariusz jest kluczowy przy wyborze roli. "Scenariusz jest jak przebój na płycie. Ten polubiłem od pierwszych linijek. Zapowiadał się na hit".

Cyrus był podekscytowany wizją pracy z Chanem. "Chan ma bardzo wysoką etykę pracy", mówi Cyrus. "Jest niesamowity, nigdy się nie poddaje. Jeśli coś mu nie wychodzi, nie spocznie dopóki nie osiągnie perfekcji. Gdy mamy przerwę na planie, Chan od razu zabiera się za pomoc obsłudze. Nigdy nie spotkałem się z kimś tak zaangażowanym i dobrze przygotowanym do pracy".

"Byliśmy bardzo zadowoleni z możliwości pracy z Billym Rayem Cyrusem. Nie kojarzyłem go z ekranu, ale znałem jego muzykę. Świetnie pasował do roli", mówi Shuman.

George Lopez, gwiazda sitcomu "George Lopez", tłumaczy, dlaczego zdecydował się na udział: "Dwa słowa - Jackie Chan". Początkowo Lopez miał być obsadzony w roli, którą otrzymał Cyrus. Jednak idealnie łączy ze sobą komediowość i enigmatyczność, dlatego otrzymał rolę Glaze'a, zaufanego szefa Boba Ho. To był strzał w dziesiątkę. "Oboje, Billy Ray i George, są gwiazdami w swoich dziedzinach. Cieszyli się z możliwości wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. A dla nas oznacza to dotarcie do jeszcze większej publiczności".

Wybór ukochanej Boba, Gillian, był decydujący. Silne uczucie pomiędzy tą dwójką powoduje, iż Bob jest gotów znieść wiele, by przekonać do siebie dzieci. "Szukaliśmy kobiety, która wiarygodnie zagra mamę trójki dzieci, a przy tym zostanie zmysłowa", mówi Shuman. "Amber Valletta pasowała idealnie".

Valletta, która ma na koncie karierę modelki i aktorki, tak mówi o filmie. "Miałam dużo zabawy, grając Gillian. Polubiłam tę postać. To dla mnie nowy kierunek. Chciałam w końcu zrobić lekki film, na który zabiorę syna".

Valletta cieszyła się z możliwości pracy z dziećmi. "Współpracowanie z dziećmi jest nieprzewidywalne i to jest fantastyczne", mówi. "Ludzie zawsze przestrzegają przed dziećmi i zwierzętami na planie, ponieważ kradną uwagę widzów, a ja polubiłam to napięcie. Dzieci nie pozwalają zwolnić tempa".

Casting do roli dziecięcych wiązał się z wyborem trzech młodych aktorów w wieku od 4 do 14 lat, które miały już doświadczenie w komedii i w dramacie. Do roli Ferren, 14-letniej córki Gillian, która nie akceptuje związku matki, wybrano wschodzącą gwiazdę Madeline Carroll. Udowodniła, że jest zdolna do ciężkiej pracy podczas kręcenia nowego filmu Kevina Costnera Najważniejszy głos.. Przy filmie Nasza niania jest agentem Carroll miała możliwość odkrycia dwóch nowych gatunków. "Musiałam sprawdzić się w scenach akcji i komedii. Bardzo mi się to podobało", mówi Carroll.

"Myślę, że Madeline Carroll będzie jedną z najlepszych aktorek swojego pokolenia", wyznaje Levant. "Dąży do najwyższej jakości swojej pracy. Wszyscy byliśmy nią oczarowani".

Kolejnym zaskoczeniem dla filmowców był Will Shadley, który zagrał 12-letniego Iana. Debiutując w filmie fabularnym, Shadley był pełen energii i entuzjazmu każdego dnia. "Uwielbiam pracę na planie", wykrzykuje Shadley. "Grając tę rolę, musiałem uwolnić wewnętrznego głupka. Używałem szpiegowskich gadżetów, jak paska, który może zamienić się w miecz. Było świetnie, ale nie chciałbym zostać prawdziwym szpiegiem. Zbyt wiele złych ludzi kręciłoby się wokół mnie".

"Will Shadley jest wyjątkowy. Ma niezwykłe umiejętności wtopienia się w dialog. Jest dojrzalszy niż wskazuje na to metryka", opowiada Shuman.

Podczas pracy na planach filmów familijnych, Levant rozwinął metody współpracy z bardzo młodymi aktorami. Jednak większość z tych metod zawiodła w przypadku 5-letniej Aliny Foley, która gra Norę - najmłodszą z rodzeństwa. "Kręciłem filmy z wieloma dziećmi. To zawsze jest walka", wspomina Levant. "Podczas pracy z Aliną po prostu włączałem kamerę i pozwalałem jej grać. Nigdy nie wiedzieliśmy, co wywinie. Jest zabawna i wyjątkowa. Kamera ją kocha".

Magnus Scheving, aktor, który gra Poldarka, największego i najgroźniejszego wroga Boba, jest znany wśród młodej widowni z popularnego serialu telewizyjnego "Leniuchowo". "Przyzwyczaiłem się do scen akcji, ponieważ jest ich dużo w serialu, w którym gram od pięciu lat", mówi Scheving. "Największym wyzwaniem było dla mnie lawirowanie pomiędzy graniem miłego faceta i łajdaka. To sprawiało mi sporo trudności".

Na potrzeby roli pochodzący z Islandii Scheving świetnie opanował angielski z rosyjskim akcentem. Jednak czasami miał kłopoty z porozumieniem się z Chanem, który mówi głównie po chińsku. "Podczas jednej ze scen nie rozumiałem czy mam podejść, czy się odsunąć i w efekcie dostałem prosto w twarz", śmieje się Scheving.

Nasza niania jest agentem to film familijny, jednak nie zabraknie typowych dla Jackiego Chana scen akcji i wyczynów kaskaderskich. Miejski krajobraz posłużył Chanowi jako tło do akrobacji. "W filmie wykonujemy 'standardowe' akrobacje w stylu Jackiego Chana", tłumaczy aktor. "Wykorzystywałem do nich rzeczy codziennego użytku, jak: lodówka, mikrofalówka czy popielniczka. Chcieliśmy, by na ten film mogły wybrać się całe rodziny".

Chan przystosował swoje ewolucje, by pasowały do Boba Ho. "Moja postać to zwykły szpieg, żaden superbohater. Chciałem, żeby widzowie uwierzyli Bobowi, więc dostosowałem do niego moją kaskaderkę", mówi. "Bez przerwy zadawałem sobie pytanie: Czy to na pewno wygląda wiarygodnie? Czy widownia to zaakceptuje?".

Szef kaskaderów, Bob Brown, prowadził własny zespół kaskaderów, równolegle współpracując z grupą Jackiego Chana prowadzoną przez Wu Ganga. Pomimo wielu lat doświadczenia jako kaskader oraz szef zespołu, Brown był pod wrażeniem sprawności Chana. Cieszył się, że mogą połączyć ze sobą dwa odrębne style. "Praca z nim to prezent od losu dla każdego kaskadera. A miksowanie ze sobą elementów Wschodu i Zachodu sprawiało mi dodatkową satysfakcję", mówi Brown.

"Mają zupełnie inne metody pracy", Levant opowiada o pracy z Chanem i jego osobistym zespołem kaskaderskim. "Najczęściej rozrysowujesz kadry na storyboardzie. Chan ze swoją grupą po prostu improwizowali. Jackie i jego sześciu kaskaderów, każdy z innego kraju, każdy wyróżniający się unikalnym talentem, budowali na planie sekwencje od zera. Inaczej też filmują sceny - robią to kawałek po kawałku. Poziom perfekcji, jakiego wymagają od siebie w tych krótkich ujęciach, jest oszałamiający. Dopracowują ruch, wykorzystując 100% swoich możliwości w każdej sekundzie. Nie zależy im, żeby się pobić. Ich celem jest zabawianie widowni podczas wykonywania kaskaderki".

"Jackie wie wszystko o komedii i pracy kaskaderskiej. Nigdy nie pracowałam z podobną osobą. Wymyśla ruchy, które mogłyby być zabawne", mówi Valletta.

Obecność dzieci nie pozostała bez wpływu na układy wykonywane na planie. Chan wyjaśnia: "To jest proste, kiedy sam wykonuję sekwencję kaskaderską. Gdy wokół są dzieci, muszę być niezwykle ostrożny. Przygotowuję układy z myślą o dzieciach, by być pewnym, że nic im nie grozi. Przy okazji ćwiczę swoją cierpliwość - dzieci często mnie nie słuchają".

Cała trójka przetestowała swoją sprawność fizyczną podczas pierwszych prób kaskaderskich. "Uwielbiam wykonywać sztuczki", mówi Carroll. "To niezła zabawa, jedynie uprząż jest niewygodna. Ale się nie boję, ponieważ Jackie zawsze sprawdza, czy jestem bezpieczna. Wszyscy kaskaderzy są bardzo mili, wygłupiają się z nami".

Dni zdjęciowe w plenerze zbliżyły do siebie całą ekipę. "To nie była ciężka praca", wspomina Shuman. "Jackie często zabierał ekipę na rodzinne obiady". "Ciężko było się rozstać. Bardzo się ze sobą zżyliśmy", mówi Carroll.

Zespół szybko znalazł sposoby na zajęcie sobie czasu pomiędzy ujęciami. Levant nie ruszał się bez piłki do siatkówki, Chan jeździł na segwayach, a dzieciaki grały w koszykówkę. "Jeśli mamy przerwę, gramy w piłkę nożną lub siatkówkę. Pierwszy raz pracowałem z reżyserem, który trzymał piłkę, krzycząc: Akcja!".

Reżyser szybko dodaje, że jest bardzo zadowolony z efektu. "Gdy tylko zebraliśmy całą grupę, wszelkie problemy przestały istnieć. Udało nam się zbudować warunki, by Jackie mógł współgrać z dziećmi, Amber Vallettą, Georgem Lopezem i Billym Rayem Cyrusem. Aktorzy byli jak półprodukty, wymieszaliśmy je. Teraz podajemy komedię".

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nasza niania jest agentem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje