Reklama

"Na pewno, być może": O PRODUKCJI

Polityka i romans:

Na pewno być może otrzymuje zielone światło

Pomysł komedii Na pewno, być może narodził się kilka lat temu, kiedy scenarzysta / reżyser Adam Brooks zdecydował się napisać historię miłosną, której akcja rozciągałaby się na przestrzeni kilkunastu lat. Film, o którym myślał Brooks, miał ponadto rozgrywać się w dosyć skomplikowanej scenerii: w świecie polityki.

Ponieważ, jako scenarzysta, Brooks stale współpracował z firmą produkcyjną Working Title Films - W pogoni za rozumem (Bridget Jones: The Edge of Reason), Francuski pocałunek (French Kiss) - zaproponowano mu także wyreżyserowanie tej komedii.

Reklama

Po przeczytaniu scenariusza Brooksa, producenci zwrócili m.in. uwagę na fakt, iż nie była to tylko opowieść o tym, jak dwoje ludzi zakochuje się w sobie. "Spodobał mi się pomysł zbudowania filmowej intrygi wokół kilku, a nie tylko jednego, związków", mówi producent Eric Fellner.

Najważniejszym elementem kompletowania obsady było zaangażowanie odpowiedniego aktora do postaci aspirującego polityka, Willa Hayesa. Wybór szybko padł na Ryana Reynoldsa (As w rękawie). Kiedy reżyser spotkał się z aktorem, był pod olbrzymim wrażeniem podejścia Reynoldsa do roli Willa Hayesa. "Jedną z pierwszych rzeczy, jakie mi powiedział było, `To rola stworzona dla Jimmy'ego Stewarta,'" wspomina Brooks. "Niesamowite było to, że zawsze właśnie w ten sposób o niej myślałem. Poczułem, że właśnie znalazłem swojego głównego bohatera".

Kluczem do obsadzenia Reynoldsa w roli Willa była także jego wszechstronność. "Ryan posiada zdolność do bycia całkowicie przekonującym w świecie, który wokół siebie tworzy. Co więcej posiada spore wyczucie komediowe," mówi Brooks.

Trzy idealne kobiety i nad wiek rozwinięte dziecko:

kompletowanie obsady

Po przybyciu do Nowego Jorku, w pogoni za swoimi marzeniami, jedną z pierwszych osób, jakie spotyka Will jest Summer Hartley, studentka ostatniego roku mająca romans z dużo starszym profesorem. Do roli Summer, producenci zasugerowali brytyjską aktorkę Rachel Weisz (Oskar? za rolę w filmie Wierny ogrodnik). "Rachel jest bardzo zabawna i posiada wspaniałe poczucie humoru," mówi Eric Fellner.

"Summer tak naprawdę nie troszczy się o to, co myślą o niej inni," mówi Weisz. "Jest bardzo odważna, ambitna, a przy tym beztroska".

Kolejną kobietą w życiu Willa jest April - nonkonformistka, którą bohater spotyka pracując przy kampanii prezydenckiej. To właśnie myśląc o roli April, Adam Brooks spotkał się z Islą Fisher, której talent komediowy zrobił na nim duże wrażenie. "Isla była rewelacyjna w Polowaniu na druhny (Wedding Crashers)," mówi Brooks. "Po spędzeniu z nią godziny, byłem pewien, że jest idealna do tej roli. I nie chodziło tu tylko o jej poczucie humoru, ale także o to, jak mówiła o naszym projekcie i jak interpretowała rolę April."

Do roli Emily, dziewczyny Willa ze szkoły, która podejrzewa, że ukochany nie wróci do Madison po zakończeniu pracy nad kampanią prezydencką, filmowcy zaangażowali Elizabeth Banks. "Elizabeth potrafi świetnie opowiadać," twierdzi Brooks. "Potrafi być bardzo realna, poruszająca i zabawna."

Rolę najlepszego przyjaciela Willa, Russella McCormacka, producenci zaproponowali Derekowi Luke (Antwone Fisher). Aktor przyjął rolę poruszony faktem, że Will i Russell "różnią się dosłownie wszystkim, dzieląc jednocześnie te same marzenia," mówi Luke.

Kolejna postać w życiu Willa ma tylko 10 lat. Poszukiwania aktorki do roli Mai, zakończyły się, kiedy filmowcy obejrzeli komedię Mała miss (Little Miss Sunshine), za rolę w której Abigail Breslin otrzymała nominację do Oskara?.

"To zachwycająca młoda aktorka - niewiarygodnie skupiona na roli i bardzo zabawna," mówi Brooks.

Zanim rozpoczęły się zdjęcia, aktorzy mieli możliwość udziału w próbach z reżyserem. Bardzo pomogło im to na planie, kiedy Brooks zachęcał ich do improwizacji. "Podczas prób każdy miał szansę przedyskutować tekst, porozmawiać o tym, co zadziała na ekranie, a co nie," mówi reżyser. "Podczas zdjęć staraliśmy się już nie dyskutować na temat scen. Scenariusz sam ożywał. Ważne jest to, że obsadziłem w tym filmie aktorów, co do których miałem pewność, że będą w stanie ze mną współpracować."

Po zakończeniu kompletowania obsady, Brooks oraz producenci Tim Bevan i Eric Fellner zajęli się przygotowaniem produkcji filmu na jednej z największych scen świata: Nowym Jorku.

Zdjęcia na Manhattanie:

obiekty zdjęciowe, scenografia, kamery

Komedia romantyczna Na pewno być może w całości rozgrywa się w Nowym Jorku na przestrzeni 16 lat - 1992 - 2008 - i pokazuje życie nie tylko głównych bohaterów, ale także samej metropolii. "Sporym wyzwaniem było pokazanie zmian zachodzących w mieście," mówi Brooks. Właśnie w realizacji tego wyzwania miał pomóc reżyserowi przyjaciel i autor zdjęć Florian Ballhaus. Pragnąc pokazać Nowy Jork we wczesnych latach 1990-tych, Brooks potrzebował scenografa, który ściśle współpracując z Ballhausem będzie w stanie stworzyć obraz miasta od czasów przed Giulianim, aż po rok 2008. Wybór padł na pochodzącą z Nowego Jorku Stephanie Carroll, która pracowała m.in. z hinduską reżyserką Mirą Nair. "Stephanie wkłada w pracę całą swoją duszę," komentuje reżyser. "Dekoracje, które projektuje zawsze emanują życiem. Są bardzo naturalne."

Wg Carroll, Brooks od samego początku dokładnie wiedział, jak powinien wyglądać Nowy Jork z lat 1990-tych. "Adam chciał, żeby przeszłość była bardzo kolorowa," mówi scenograf.

Jedno miejsce w szczególny sposób pokazywało zmiany, jakie zachodziły wokół Willa we wczesnych latach 1990-tych: Two Guys Deli, gdzie Will codziennie kupuje kawę i paczkę papierosów. Carroll wykorzystała wolne miejsce na Columbus Avenue i stworzyła sklepik, tak realny, że przechodnie regularnie do niego wchodzili usiłując zrobić zakupy.

Miejsca, w których odbywały się zdjęcia to także Grand Hyatt Hotel, Central Park, ZOO, jubiler Freda Leightona na Upper East Side, bar Jake's Dilemma, restauracja Odeon, znajdująca się na Wall Street firma SS&K i P.S. 89 w Battery Park, gdzie Maya otrzymuje szokujące lekcje na temat ptaszków i pszczółek.

Mimo sporych trudności z przemieszczaniem się ekipy po zatłoczonych ulicach Manhattanu, zdjęcia w Nowym Jorku były tego warte. Jedną z ważnych lokalizacji w filmie było także biuro kampanii prezydenckiej Partii Demokratycznej, gdzie pracują w 1992 roku Will i Russell. Właśnie w tym biurze Will spotyka April - dziewczynę, która chociaż nie interesuje się polityką, zostaje jedną z wielkich miłości Willa.

Przed stworzeniem projektów biura kampanii, Adam Brooks zasugerował ekipie, aby obejrzała film dokumentalny The War Room. "Chciał, żeby w biurze czuć było atmosferę młodości i idealizmu," mówi scenograf Carroll. "Energia była słowem kluczowym."

Carroll i jej zespół wybudowali biuro na wolnej przestrzeni na brooklyńskiej Flatbush Avenue. Scenografia była tak przekonująca, że kiedy przechodnie zobaczyli wywieszone plakaty, mieli wrażenie, że Hilary Clinton właśnie rozpoczęła kampanię prezydencką.

Kostiumy i muzyka

Pracę nad kostiumami do filmu Na pewno, być może powierzono nominowanemu do Oskara? Gary'emu Jonesowi (Spider-Man 2, Utalentowany pan Ripley). "Wykonał niezwykłą pracę podczas realizacji filmów bardzo różnych gatunków," mówi Brooks. "Jest klasą sam w sobie."

Ubierając trzy główne kobiece postaci na potrzeby scen osadzonych w latach 1990-tych, Jones musiał dokonać sporo poprawek. "Kiedy Rachel, Elizabeth i Isla zakładały na siebie prawdziwe stroje z tamtych lat, to chociaż były one w ich rozmiarach, okazywały się ogromne," mówi. "Z jednej takiej bluzki można było uszyć sześć nowych. Musieliśmy więc wykorzystać, to co najlepsze i przerobić te stroje tak, aby wyglądały bardziej atrakcyjnie."

Ubrania noszone przez Ryana Reynoldsa były dosyć klasyczne. Początkowo odzwierciedlały to, że Will pochodzi ze Środkowego Zachodu, a potem pokazywały styl pracownika branży reklamowej. Bohater Dereka Luke, Russell McCormack nosi głównie konserwatywne stroje w kolorach białym, niebieskim lub czerwonym.

Podczas gdy Maya pojawia się tylko w scenach z 2008 roku, ekipa często tego samego dnia realizowała sceny rozgrywające się także w innych latach. Jedną z technik, jaką wykorzystał Brooks, aby stworzyć atmosferę lat 90-tych była muzyka. "W filmie jest mnóstwo muzyki," mówi Brooks. "Pomaga nam ona opowiadać naszą historię. Nieważne czy to piosenka R.E.M., Arrested Development, czy Nirvany "Come As You Are", dzięki nim mamy możliwość określenia każdej z postaci."

Muzyka do filmu została skomponowana przez Clinta Mansella, nominowanego do Złotego Globu za kompozycje do Źródła (The Fountain). "Uwielbiam muzykę Clinta, szczególnie tę, którą skomponował do filmów Darrena Aronofsky'ego," mówi Brooks. "Ogromne wrażenie zrobiło na mnie to, że chce z nami współpracować. Naszym największym wspólnym wyzwaniem było osiągnięcie odpowiedniej struktury i palety emocjonalnej tylko dzięki instrumentacji".

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Na pewno, być może
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy