"Lęk": O PRACY NA PLANIE

Trwające siedem tygodni zdjęcia do Lęku rozpoczęły się 20 października 2003 roku na jednej z najgłębiej położonych i najciemniejszych stacji londyńskiego metra. Stara stacja Strand w Aldwych na niebieskiej linii Piccadilly nie była używana od 1994 roku, a jeden z peronów został wyłączony z ruchu w 1917 roku. Dla reżysera Christophera Smitha było to idealne miejsce na realizację jego fabularnego debiutu, będącego połączeniem „filmu psychologicznego i szaleńczego horroru.”

Reklama

Mówi producent Jason Newmark: „Przedstawiliśmy nasz scenariusz władzom londyńskiego metra. Zależało nam na tym, aby zdali sobie sprawę, że kręcimy horror fantasy, a nie poradnik dla przestępcy polującego na swoje ofiary. Chcieliśmy uniknąć wszelkich nieporozumień, ponieważ wiemy, że władze metra są bardzo czułe na punkcie tego, jak wykorzystuje się należące do nich obiekty. W londyńskim metrze kręcone były tylko początek i koniec filmu - chcieliśmy, aby to miejsce było jedynie bramą do złowrogiego podziemnego świata, w którym toczy się właściwa akcja Lęku.”

Po skończeniu zdjęć w londyńskim metrze, cała ekipa przeniosła się do Kolonii w Niemczech. Scenograf John Frankish szukał tam miejsc pasujących do scen pokazujących mroczny i zdegenerowany świat Craiga. Przypominające katakumby wnętrza zostały zaaranżowane w miejscu, które stało się główną siedzibą niemieckich mass mediów. „A właściwie to w dawnej cukrowni” - wyjaśnia Frankish, kierownikiem artystycznym na planie takich filmów jak Thunderbirds i Gosford Park.

 

„Konstrukcja ma przemysłowy, stary i zaniedbany wygląd, dokładnie taki, jakiego poszukiwaliśmy” - kontynuuje John. – „Mogliśmy więc wykorzystać całe ściany bez specjalnej charakteryzacji. Plan był bardzo rozległy i pokazanie go na samym początku filmu nadało mu epicką skalę. Chcieliśmy uniknąć tego, by widownia cały czas patrzyła w tunel z uciekającą w oddali Franką Potente. Zalana kryjówka Craiga i jego zatęchłe laboratorium dały nam świetną okazję, aby pokazać w filmie większe podziemne przestrzenie. ”

 

Frankish dodaje: „Zaoszczędziliśmy na budżecie, ponieważ podstawowe konstrukcje były na miejscu i nie musieliśmy zaczynać od zera w studiu. Maszyny zostały usunięte z cukrowni lata temu; mieliśmy więc do dyspozycji prostokątne atrium, które urządziliśmy w stylu wiktoriańskim i wypełniliśmy starymi militariami. W Kolonii zbudowaliśmy także biuro strażnika oraz klitkę Jimmiego i Mandy.”

 

„W mojej scenografii właściwie nie ma barw” – mówi John – „Pełną życia stację Charing Cross celowo zrobiłem w kolorach nowoczesnego terminalu lotniczego, które w miarę jak Kate schodzi coraz głębiej w upiorne otoczenie, przechodzą w zieleń oraz w odcienie ziemi i ochry. Później pojawiają się warstwy pyłu i brudu, aż do momentu, gdy Kate zostaje zmyta do śluzy ściekowej, która zaprowadzi ją do bardzo dziwnego świata. W końcu ląduje w zalanej piwnicy z kratami nad głową, zupełnie jak w filmie Łowca jeleni.”

Frankish opowiada dalej: „Jedną z niewielu dekoracji zbudowanych w Kolonii od samego początku był korytarz składający się z metalowych drzwiczek, dzięki czemu Craig mógł się do niego dostać w setkach różnych miejsc. Chris chciał mieć w każdej scenie drzwi, bramy lub przestrzenie, w których coś mogło się nagle pojawić powodując nagłe poruszenie na widowni. Często jednak ich nie wykorzystywał chcąc urozmaicić film i trzymać widzów w ciągłym napięciu.”

 

Aktorom bardzo podobała się praca w tunelach londyńskiego metra, ponieważ czuli, że otoczenie to dodaje wiarygodności granym przez nich postaciom. Chociaż podczas kręcenia zdjęć w zimie często bywało mroźno, Franka Potente tak podsumowuje całą sytuację: „Strasznie nienawidzę zimna i brudu, który był tam wyjątkowy. Trudno było wykrzesać z siebie energię – człowiek miał wrażenie, że wyparowuje wraz z ciepłem

w tych tunelach. A Chris nawet nie nosił kurtki! On był tak naładowany entuzjazmem i nakręcony tym, co robił, że dodawało to nam wszystkim otuchy, pomimo fizycznego bólu, który często odczuwaliśmy. Trzy dni pracy w zbiorniku z wodą w Kolonii nie były fajne, mimo że nosiłam gumową piankę pod moją cienką sukienką! Ale dzięki temu byłam zdenerwowana i zmęczona, dokładnie tak, jak grana przez mnie postać.”

Franka opowiada dalej: „Chris kazał nam przed każdą sceną biegać w górę i w dół po schodach prowadzących do metra, żebyśmy naprawdę tracili oddech. Często byłam kompletnie wykończona, ale on miał całkowitą rację, ponieważ dodawało to naszym postaciom niezwykłej wiarygodności. Nie wydaje mi się, aby przypadkowy obserwator przypuszczał, że Chris jest debiutantem, ponieważ jedną z cech przywódcy jest umiejętność słuchania, a on ją z pewnością posiadał.”

 

„Franka” – mówi Chris – „doskonale wiedziała, w których miejscach mój scenariusz jest czytelny i wiarygodny, a w których nie, i zawsze mi o tym mówiła. Potrafiła z powodzeniem zagrać jakieś uczucie na dziesięć sposobów. Ta dziewczyna to reżyser, aktorka i sekretarka planu w jednej osobie, jej profesjonalizm mnie zdumiewał. Denerwowałem się oczywiście podczas realizacji swojego debiutu, ale Franka niezwykle podbudowała moją pewność siebie akceptując mój scenariusz i za to zawsze będę jej wdzięczny.”

Lęk zrealizowany jest w formacie panoramicznym. Chris chciał nakręcić jak najwięcej ujęć z ręki i przy słabym oświetleniu. „Taki styl robienia zdjęć nadaje filmowi szalonego tempa i wyzwala mnóstwo energii” - zachwyca się reżyser. Autorem zdjęć do filmu jest Danny Cohen (Dead Man’s Shoes, Only Human).

„Bardzo spodobało mi się to artystyczne rozwiązanie” - przyznaje koproducent Martin Hagemann. – „Dało ono Chrisowi luksus kręcenia ogromnych ilości materiału bez ryzyka przekroczenia budżetu. To, że podczas robienia zdjęć w klatkach pod wodą kamerzysta miał na sobie strój piankowy, podobnie jak aktorzy Franka i Vas, było wspaniałym pomysłem, ponieważ bliskość akcji i jego własne emocje dodatkowo podkreślały naturalistyczny realizm scen.”

Zadaniem specjalistów od charakteryzacji, Mike’a Batesa i Mike’a Stringera była przemiana Seana Harrisa w mroczną i groźną postać Craiga. Bates i Stringer mają własną firmę Hybrid Enterprises, która była odpowiedzialna za charakteryzację Gimliego granego przez Johna Rhysa-Daviesa we Władcy Pierścieni. Bates wyjaśnia: „Przez ostatnie trzy lata udało nam się stworzyć nowy, oparty na silikonie materiał pozwalający na większą elastyczność i realizm ruchów na ekranie. Ten oparty na platynie, stosowany w medycynie silikon został opracowany na potrzeby chirurgii plastycznej. Ta odmiana, w odróżnieniu

od zwykłego silikonu, przykleja się do skóry.”

Bates mówi dalej: “Zostaliśmy zaangażowani do pracy na planie Lęku ze względu

na dokładność szczegółów, jaką potrafimy osiągnąć i umiejętność dobierania kolorów naszych materiałów do odcienia skóry aktorów. Stworzyliśmy trzy podstawowe elementy dla Seana, nie licząc dwudziestu mniejszych, wykonaliśmy siedemnaście elementów zapasowych. Sean nie nosił kostiumu jako takiego, ale konstrukcję, która poruszała się razem z jego kośćmi i mięśniami twarzy. Zrobiliśmy także gruby na 5 milimetrów krzywy kręgosłup. Naszą pracę z Seanem często rozpoczynaliśmy o pierwszej w nocy,

aby przygotować go do zdjęć rozpoczynających się o ósmej rano. Sama charakteryzacja głowy zajmowała cztery godziny.”

 

Christopher Smith konkluduje: „Jeśli Sean w swojej pełnej charakteryzacji zdołał mnie śmiertelnie przestraszyć, to nie wiem, jak poradzą sobie z tym widzowie. Jego aktorska interpretacja jest niezwykła, przejmująca i śmiała z psychologicznego punktu widzenia. Moim celem zawsze było zgłębianie naszych najgorszych lęków w jak najbardziej niepokojący sposób. Lęk to jazda pociągiem widmo przez piekielny podziemny świat i przerażająca walka jednej kobiety stojącej na progu obłędu. Kate jest nieustannie śmiertelnie straszona, a moim marzeniem jest, aby wszyscy krzyczeli razem z nią.”

Dowiedz się więcej na temat: Lęk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje