Reklama

Reklama

"Kumple na zabój": OBCY NA OBCYM TERENIE: PRZYPADKOWE SPOTKANIE

„Margarita zawsze lepiej smakuje w Meksyku” – Julian Noble

„Moim pierwszym impulsem było napisanie historii o dwóch obcych facetach, którzy spotykają się w barze” – wspomina Richard Shepard, autor scenariusza i reżyser. „Hotelowe bary mają to do siebie, że możesz opowiedzieć tam całą prawdę na swój temat, mając całkowitą pewność, że nigdy więcej nie spotkasz osoby, której to opowiadałeś. To fantastyczny punkt wyjścia dla super historii”.

Shepard krzyżuje drogi dwóch całkowicie odmiennych ludzi – zwykłego drobnego biznesmena za granicą i międzynarodowego płatnego mordercy – i obserwuje jak bohaterowie się zmieniają po tym niezwykłym spotkaniu. „Chodziło o to, by zabawić się stereotypem ‘killera’ i pokazać jak ktoś taki ‘szwankuje’, podobnie jak ‘Sexy beast’ – film pozornie sensacyjny – przeistoczył się w historię psychologiczną. Mamy akcję i suspens oraz napięcie związane z zabójstwami, ale sednem filmu jest ciepła komedia” – mówi Shepard.

Reklama

„Taki film niełatwo zrobić – wyjaśnia producent i aktor Pierce Brosnan, grający Juliana Noble, chylącego się ku upadkowi zawodowego zabójcę. - Trzeba utrzymać równowagę, powagę, dramatyzm, autentyczność, równocześnie je przysłaniając. Shepard doskonale skonstruował scenariusz, a jeśli jest on napisany dobrze, wystarczy kierować się zawartymi w nim słowami, wykorzystać wyobraźnię i zachować maksymalną prostotę”.

„Pod wieloma względami film reprezentuje swój gatunek, ale Richard rozwinął archetypiczne postaci, które nabrały w scenariuszu trójwymiarowości” – tłumaczy producent Sean Furst. Brosnan potwierdza, że scenariusz świetnie się czytało: „Nie można było przewidzieć, dokąd zmierza ta historia. Zachwycony byłem zuchwałością i arogancją bohatera. Julian zabijał od lat i choć jego dusza umarła, to gdzieś w głębi serca płonie jeszcze ogień. Znajduje się na życiowym rozdrożu i musi podjąć ważne decyzje”

Bryan Furst: „To również film psychologiczny o dwóch różnych ludziach, którzy znajdują się na podobnym etapie w życiu. Spotykają się w krytycznym dla siebie momencie, aby w końcu wzajemnie zupełnie odmienić swoje losy”.

„Shepard napisał bardzo wiarygodny i przekonywujący scenariusz, który okazał się zaskakująco uczuciowy i zabawny – mówi Greg Kinnear, grający rolę Danny’ego Wrighta, przedsiebiorcy z Denver. - Podobało mi się, że rozwój znajomości Juliana i Danny’ego był bardzo naturalny. Pierwsze spotkanie w hotelowym lobby, zdawkowe „dzień dobry”, od którego zaczęła się dłuższa rozmowa, a potem wydarzenia, po których rozpoczyna się przyjaźń.”

Shepard: „Chciałem stworzyć postać na wskroś dobrą, o dużym ładunku uczciwości. Danny kocha swoją żonę, ciężko pracuje, uczciwie walczy o lepsze życie. Julian, proponując mu niekonwencjonalne rozwiązanie problemów zawodowych, stawia go w ciężkiej sytuacji. Co zrobi? Danny i Bean znajdują się w dość typowej dla wielu małżeństw sytuacji: coraz mniej pieniędzy, coraz mniej nadziei i marzenie, aby uśmiechnęło się do nich szczęście. Kiedy Danny spotyka Juliana, okazuje się, że może on być rozwiązaniem jego problemów, tylko trzeba się na to zdecydować. Ten moralny dylemat przewija się przez cały film: do czego możesz się posunąć, żeby uratować to, co uważasz za najcenniejsze w życiu? Z drugiej strony, Danny jest dla Juliana katalizatorem dla uczuć, których nie odczuwał przez 20 lat. Każdy, kto zabija zmuszony jest wyłączyć swoją uczuciowość, a to prowadzi do emocjonalnej śmierci.”

Prosta, przypadkowo zadzierzgnięta przyjaźń, budzi emocjonalne wnętrze Juliana. Wrażliwość, którą obaj mężczyźni niechętnie okazują igrając z losem, zaskakuje widza. „Film okazał się bardziej komediowy, niż się spodziewałem, a to dzięki Gregowi i Piercowi – mówi St Clair. - Myślę, że dzięki temu nasz film jest nieprzewidywalny, po części mroczny thriller, po części szalona komedia”.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Kumple na zabój

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy