Reklama

Reklama

"Kochanek królowej": REŻYSER O FILMIE

Fabuła "Kochanka królowej" została oparta na kanwie autentycznych, niezwykle dramatycznych wydarzeń, które zmieniły bieg europejskiej historii. Kiedy przedstawiałem zagranicznym inwestorom pomysł na film, niemalże nikt nie chciał mi uwierzyć, iż historia wydarzyła się naprawdę pod koniec XVII wieku. W Skandynawii jest ona powszechnie znana, uczy się o niej w szkołach, napisano na jej temat ponad piętnaście książek (literatury faktu i powieści), powstała opera, a także balet. Czuję się zaszczycony i niezwykle szczęśliwy, że mogłem przenieść ją na duży ekran.

Reklama

Czerpałem inspiracje z epickich dzieł z lat 40. i 50., ale chciałem przenieść strukturę skandynawskiego dramatu kostiumowego w ramy współczesnego kina. Chodziło o to, by widz zobaczył świat przedstawiony z perspektywy bohaterów i przyjął rzeczywistość XVII wieku tak, jak swoją. Co oczywiste, w scenografii, kostiumach i innych aspektach wizualnych czuje się ducha tamtej epoki, ale nie chcieliśmy skupiać się na detalach kontekstu historycznego. Styl kręcenia i montażu nie odbiega w żaden sposób od tego, w jaki tworzy się film, którego akcja toczyłaby się współcześnie. Dzięki przepięknej partyturze napisanej na potrzeby filmu przez Gabriela Yareda oraz Cyrille'a Auforta, "Kochanek królowej " zyskał dodatkowo epicki wymiar.

Nikolaj Arcel

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Kochanek królowej

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy