Reklama

Reklama

"Kobiety pragną bardziej": POSTACI

Jednym z największych wyzwań, jakim musieli sprostać scenarzyści, było stworzenie postaci biorących udział w wydarzeniach z różnych rozdziałów książki i połączenie tych historii w jedną całość.

"Postać A umawia się z B, postaci B bardzo zależy na A, ale A tak naprawdę interesuje się C. Bohater C spotyka się z D, która jest małżonkiem bohatera E, ten z kolei pracuje z F i tak dalej. O tym właśnie jest cała historia" - wyjaśnia reżyser, Ken Kwapis.

"Stworzyliśmy sieć zależności, zaczynając od Gigi i Conora" - mówi Marc Silverstein.

Reklama

"Wszystko rozpoczyna się od ich pierwszej randki" - dodaje Abby Kohn.

Potem z historii jednej pary powstaje dziewięć. Połapanie się w tym gąszczu relacji mogło wydawać się niełatwe; równie karkołomnym zadaniem był wybór odpowiedniej obsady.

"W typowej komedii romantycznej głównym zadaniem reżysera jest obsadzenie w rolach głównych dwóch osób, między którymi coś iskrzy" - wyjaśnia Kwapis. "W tym przypadku trzeba było znaleźć kilkoro ludzi, a między nimi musiało zaistnieć kilka takich sytuacji. To świetny test umiejętności organizacyjnych. W rezultacie powstało coś w rodzaju wariacji na temat. Konieczna jest tu różnorodność, a jednocześnie pewna spójność pomiędzy wszystkimi uczestnikami i wątkami filmu".

Obsada zachwyciła producentkę, Nancy Juvonen. "Gdy zaczęliśmy angażować tych znakomitych aktorów i aktorki w fabułę filmu, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że każde z nich mogło się w ten czy inny sposób identyfikować z opowiadaną przez nich historią. Poradzili sobie z przedstawieniem postaci w bardzo naturalny sposób".

Jeśli do ciebie nie dzwoni...

Ginnifer Goodwin zagrała Gigi, postać stanowiącą siłę napędową całej historii.

"Bardzo podobała mi się koncepcja filmu" - twierdzi Goodwin. "Wiedziałam, że mam do czynienia z prawdziwymi uczuciami między dwojgiem ludzi, i dlatego było to coś, co po zastosowaniu w prawdziwym życiu może pomóc stworzyć pełniejsze związki i zdobyć większą pewność siebie".

Juvonen miała świadomość, jak kluczowa jest rola Gigi. "Gigi jest wyjątkowo uczuciowa, a do tego symbolizuje osobę, z którą wszyscy mamy albo mieliśmy - na pewnym etapie życia - wiele wspólnego" - wyjaśnia Juvonen. "Niektórzy z nas trafiali na lepszych ludzi, niektórzy radzili sobie lepiej niż ona, a niektórzy znacznie gorzej. Gigi chce partnera. Dlatego według niej warto do kogoś zadzwonić, a jak ta osoba nie oddzwania, to zadzwonić raz jeszcze albo wybrać się na przejażdżkę w nadziei, że przypadkiem się kogoś spotka. Niektórzy mogą się przy niej czuć nieswojo, ale jej szczerość i żarliwość w staraniach sprawiają, że nie można jej osądzać negatywnie. Ginnifer była stworzona do tej roli - jest bardzo inteligentna, a jednocześnie ma w sobie coś z miłej, nieco naiwnej dziewczyny z wielkim wdziękiem. Pokazuje to w swojej roli, podchodząc do Gigi w ten sam sposób, w jaki podchodzi do życia".

Goodwin spodobała się prostolinijność postaci. "Wprost zakochałam się w Gigi. Jest taka ujmująca" - uśmiecha się aktorka. "Gigi pragnie odnaleźć bratnią duszę, wyjść za mąż i żyć długo i szczęśliwie. Jest jednak stanowczo niedouczona w sprawach dotyczących realiów związków; nikt jej nie pokazał, jak prawidłowo interpretować sygnały płynące od partnera, dlatego analizuje je na wszystkie strony, popadając w obsesję na tym punkcie. Gdy raz się czemuś poświęci, nie odpuszcza do końca, bez względu na to, czy ma to sens, czy nie. Jest bardzo wytrwała".

"W filmie jest wiele niezręcznych momentów - mówi Kwapis - a Gigi przypada lwia część takich chwil. Mimo to za każdym razem za bardzo otwiera się na innych ludzi, przez co łatwo ją zranić. Woli być właśnie taka i ponieść klęskę przez nadmierną brawurę niż stracić szansę na relację z drugim człowiekiem".

W filmie wystąpił też Kelvin Connolly w roli Conora, który wraz z Gigi rozpoczyna reakcję łańcuchową podczas pierwszej randki. "Jest młodym, dobrze rokującym agentem nieruchomości, który posiada całkiem przyzwoitą firmę, ale wciąż szuka swojego miejsca w życiu" - opisuje swojego bohatera aktor.

Gigi jest nieświadoma tego, że Conorowi zależy na kimś innym. "Jest po uszy zakochany w Annie, która owinęła go sobie wokół palca i pozostawiła mu tylko tyle przestrzeni, żeby zatrzymać go przy sobie. Conor jest przez nią trochę opętany, ma klapki na oczach" - śmieje się Connolly.

Juvonen dodaje: "Nie chcieliśmy, żeby Conor biegał za Anną jak szczeniak, chcieliśmy stworzyć postać faceta, który postępuje według wyraźnego planu".

Jeśli z tobą nie sypia...

Nieszczęśliwie dla Conora, plany Anny są inne.

Grająca Annę Scarlett Johansson o swojej postaci mówi: "Anna jest instruktorką jogi, artystką, wokalistką, takim wolnym duchem - kobietą, która kroczy przez życie badając grunt przed sobą. Conor jest dla niej i kolegą, i adoratorem - lubi jego towarzystwo, ale nie chce się angażować w związek z nim. Lubi, gdy on jest przy niej i prawi jej komplementy, wysyła mu więc mieszane sygnały, co jego bardzo frustruje".

Anna często zasięga rady u przyjaciółki, Mary, nie zawsze jednak dobrze na tym wychodzi. W rolę Mary, przedstawicielki handlowej ds. reklamy w lokalnej gazecie, wcieliła się Drew Barrymore, która jest też producentem wykonawczym filmu. "Utożsamiam się z moją bohaterką i jej kłopotami w poszukiwaniu odpowiedniego faceta" - mówi Barrymore. "Podobało mi się też to, jak razem ze znajomymi próbuje zrozumieć związki uczuciowe w nowoczesny, niekiedy wyprany z romantyzmu, zawiły, technologiczny sposób. Jeszcze nie tak dawno całymi miesiącami czekało się na jeden list, a dziś żyjemy w czasach, gdy wszystko otrzymujemy natychmiast".

"Mary, postać grana przez Drew Barrymore, bardzo chce znaleźć chłopaka, ale wydaje się, że wpadła w pułapkę technologii. Jest ofiarą wiadomości e-mail, Internetu, poczty głosowej - ofiarą wszystkiego, jak sama mawia. Została odrzucona przez każdy możliwy portal" - mówi Kwapis.

"Drew bardzo pozytywnie odebrała postać Mary" - wspomina Juvonen. "Myślę, że ona sama jest trochę odurzona technologią, a już na pewno w głębi serca jest romantyczką. Mary żyje w pogoni za uczuciem - ma profile na portalach MySpace i Facebook - i w ten właśnie sposób angażuje się w znajomości, które prowadzą donikąd. Jej postać tak naprawdę miała pokazać wpływ technologii na związki, wszystkie matematyczno-elektroniczne sposoby poznawania ludzi, które zastąpiły bezpośredni kontakt. Według mnie nawet podczas rozmowy przez telefon trudno się porozumieć, ponieważ nie widzimy tej drugiej osoby, nie możemy jej dotknąć. Teraz jest jednak jeszcze gorzej, gdy czytamy dwie linijki sms-a i pytamy przyjaciół 'Co on, waszym zdaniem, miał na myśli? Czy powinnam do niego zadzwonić?'. Dziesięć lat temu było inaczej. To, z jaką łatwością można wysłać komuś zalotną wiadomość, jest trochę przerażające. Choć czasem też zabawne. Żyjemy w nowej epoce, w której dokonuje się przełom w tej dziedzinie".

Jeśli nie chce małżeństwa...

Podczas gdy Mary i Anna wciąż szukają miłości, Beth i Neil reprezentują osoby, które już ją odnalazły?ale nie są pewne, czy to im wystarczy. Ben Affleck wystąpił w roli Neila, fotografa, który od kilku lat zaangażowany jest w związek z Beth, bohaterką graną przez Jennifer Aniston.

"Neil to fascynująca postać, - mówi Juvonen - ponieważ zawsze się okazuje, że oczekiwania wobec niego mijają się z rzeczywistością. Neil nie wierzy w małżeństwo. Jest fotografem od siedmiu lat związanym ze swoją dziewczyną i bardzo w niej zakochanym. Sądzi jednak, że ślub wszystko między nimi zmieni. Ben jest czarujący, zabawny i wyluzowany - to taki typowy facet. Właśnie takiego Neila szukaliśmy - który byłby artystą i myślicielem, a jednocześnie błyskotliwym, inteligentnym gościem.

"Beth i Neil są razem od siedmiu lat" - mówi o parze Jennifer Aniston. "On czuje się dobrze bez obrączki, nie wierzy w sakramentalne 'tak' i nie rozumie, czemu w ogóle miałby je wypowiadać. Ona jednak chce wyjść za mąż i zaczyna się zastanawiać, czy Neil przypadkiem nie nabija jej w butelkę".

"Beth od dawna żyje z ta fanaberią, którą do tej pory wybaczała Neilowi ze względu na ich skądinąd świetną relację" - wyjaśnia Juvonen. "Chce jednak czegoś więcej. Gdy dowiaduje się, że za mąż wychodzi jej najmłodsza siostra, i to po dosyć krótkiej znajomości, przelewa się czara jej goryczy".

Jeśli sypia z kimś innym...

Beth i Gigi pracują w dziale marketingu firmy produkującej przyprawy. Ich koleżanka z pracy, Janine, żona Bena, właśnie przemeblowuje dom i chce mieć dziecko.

"Myślę, że Janine tak naprawdę nie chce przemeblować domu, tylko swój związek z Benem" - mówi Kwapis.

"Janine jest trochę staroświecka" - mówi Jennifer Connely, aktorka grająca tę postać. "Nienawidzi kłamstwa, w związku ważna jest dla niej absolutna szczerość i zaufanie do drugiej osoby. Podoba jej się idea małżeństwa. Gdy wychodziła za Bena, łączyła ich wieloletnia przyjaźń. Krótko po ślubie wiele rzeczy, do których jesteśmy przyzwyczajeni, przechodzi w nawyk. W związku Janine i Bena pojawiła się rutyna".

Męża Janine - Bena - zagrał Bradley Cooper.

"Nasze poszukiwania aktora do tej roli skończyły się, kiedy pojawił się Bradley" - stwierdza Juvonen.

"Wiedzieliśmy, że on tę postać zagra najlepiej. Bradley był tak szczery, że w jego postaci nie ma nic, co mogłoby nas odrzucać. Ten człowiek ma serce na dłoni".

"Bardzo chciałem zagrać Bena, ponieważ ma on w sobie tyle sprzeczności, jego obawy paraliżują go" - wyjaśnia Cooper. "Jest mężem Janine, swojej sympatii z czasów studiów. Zajmuje się swoim życiem, stwarza trochę pozorów, ale nie jest w stanie zająć stanowiska w sprawie swojego małżeństwa. Wtedy poznaje tę dziewczynę i nie potrafi się od niej uwolnić. Podobało mi się to, że w filmie przedstawiony został prawdziwy obraz związku, to, czego ludzie naprawdę chcą i co robią, bez koloryzowania".

...to po prostu mu na tobie nie zależy.

Jeśli chodzi o kobiety, Alex (w tej roli Justin Long) nie ubarwia niczego.

"W rezultacie uosabia on punkt widzenia przedstawiony w książce" - stwierdza Kwapis.

"Moja postać jest czymś w rodzaju doradcy" - dodaje Long. "To szczery, asertywny facet, który mówi to, co myśli. Rozumie kobiety, ponieważ ma za sobą wiele związków - mówi z szerokim uśmiechem aktor - ale nigdy nie był zaangażowany emocjonalnie. Gdy spotyka Gigi, która potrzebuje - przynajmniej jego zdaniem - rady, powstaje między nimi relacja rodem z 'My Fair Lady', gdzie Alex jest Henrym Higginsem, a Gigi - Elizą Doolittle. On stara się jej uświadomić, że mężczyźni nie są tak skomplikowani, jak jej się wydaje. Że jeśli facet nie dzwoni do niej, nie oznacza to wcale, że jej nie lubi lub że ona mu się nie podoba, tylko że nie jest nią tak bardzo zainteresowany i prawdopodobnie dzwoni do kogoś innego".

"Alex serwuje swoim koleżankom gorzką pigułkę prawdy" - komentuje reżyser. "Jest menedżerem w restauracji, ma więc wiele okazji, by obserwować pary w akcji - ludzi wykonujących taniec godowy, spotykających się, witających się, próbujących nawiązać ze sobą kontakt. Udało mu się rozgryźć zasady rządzące związkami. Gdy poznaje Gigi, postanawia się nią zająć jak Pigmalion, wbić jej do głowy prawdę, która brzmi 'Nie należy mylić sygnałów'".

Juvonen wyjaśnia dalej: "Alex woli obserwować. Robi dowcipne uwagi na temat związków, ale sam trzyma się od nich z daleka. Podczas gdy wszyscy inni skaczą na głęboką wodę i wychodzą na głupków, on stoi bezpiecznie na brzegu i wydaje opinie".

Prawdopodobnie jedynym bohaterem w całym filmie, któremu naprawdę udało się rozszyfrować prawa rządzące uczuciami, jest Ken, ojciec Beth. Zagrał go weteran filmu i muzyk Kris Kristofferson.

"To fajna postać, człowiek, który mówi to, co myśli. Jest emerytem i nie liczy się ze zdaniem innych, dlatego mogę się z nim identyfikować" - uśmiecha się Kristofferson. Aktor świetnie się bawił uczestnicząc w produkcji. "Film miał znakomity scenariusz i kapitalną obsadę. Ekipa również okazała się fantastyczna - milszych ludzi ze świecą szukać".

Według Kwapisa cała współpraca była nad wyraz udana. "Miałem nadzieję, że różnorodność postaci pozwoli widzom zobaczyć na ekranie samych siebie z kilku perspektyw. Myślę, że dzięki tej obsadzie to się udało".

"Wszyscy spisali się na medal. W filmie nie ma przesady, ale jego twórcom udało się podkreślić zalety tego, o czym była mowa w książce" - oświadcza autor, Greg Behrendt.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Kobiety pragną bardziej

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy