Reklama

Reklama

"Intymność": PRACA NAD FILMEM

"Intymność" jest dziełem uznanego reżysera Patrice Chéreau, który był też autorem scenariusza. Film powstał w oparciu o powieść Hanifa Kureishiego, autora takich powieści jak "My Beautiful Launderette", "Samy and Rosie Get Laid", "My Son the Fanatic". "Budda z przedmieść", "Czarny album". Chéreau o współpracy z pisarzem: "Byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem pracować z Hanifem. Podczas przygotowań do filmu najbardziej cieszyło mnie to, że przez rok jeździłem co miesiąc do Londynu, żeby z nim dyskutować i wymieniać się pomysłami."

Reklama

"Intymność" poprzedzają uznane filmy Chéreau - "Ci, którzy mnie kochają, wsiądą do pociągu" ("Those Who Love Me Can Take the Train"), otrzymał nominację do brytyjskiej nagrody BAFTA w 1998 r. i był pokazywany na Warszawskim Festiwalu Filmowym, a "Królowa Margot" dostała nagrodę jury na Festiwalu Filmowym w Cannes w 1994 r. Nowy film Chéreau to pełna gorzkiej erotyki próba refleksji nad współczesną miłością i związkami między ludźmi żyjącymi w wielkim mieście. Jay, który opuścił żonę i dzieci, wikła się w dziwną, czysto fizyczną relację z Claire. Wkrótce jednak przestaje mu to wystarczać i chce dowiedzieć się czegoś więcej o swojej kochance.

Chéreau: "Najpierw była powieść 'Intymność' Kureishiego. Pokochałem jej surowość, dosadność w opisywaniu intymnych szczegółów, brak użalania się nad sobą i zjadliwe poczucie humoru autora. Potem przyszedł czas na jego opowiadania, jedno szczególnie, 'Nightlight', niezwykle klarowne, zaledwie na kilku stronach". "Intymność" łączy elementy powieści i opowiadania Kureishiego. Chéreau wyjaśnia: "Opowiadanie jest bliższe filmowi niż powieść. Dlatego zainspirowało mnie to do wykorzystania obu. Okrutna historia o pewnej nocy, kiedy mężczyzna opuszcza żonę i dzieci przeradza się w historię tego samego mężczyzny, który zapomniał, co to znaczy kochać, który myśli, że miłość zostawił za sobą i który wdaje się w związek z zupełnie obcą sobie osobą. Stopniowo jednak zaczyna ją poznawać. W książce jest zdanie: 'Jeżeli seks jest sposobem na spotkanie i poznanie drugiej osoby, to co on o niej wie?' I to jest istota mojego filmu, tajemnica dwóch ciał, tajemnica tego, co je łączy. Najpierw jest to seks bez miłości, bez najmniejszego śladu uczucia. Potem zaczyna się to zmieniać i wtedy jest już za późno. To jeszcze nie miłość, ale potrzeba, pragnienie, uzależnienie."

W filmie występują Mark Rylance ("Angels and Insects", kierownik artystyczny w Shakespeare's Globe Theatre) i Kerry Fox ("Anioł przy moim stole", "Płytki grób", "Chłopak na gwałt poszukiwany"). Grają oni parę kochanków, którzy szukają drogi do zrozumienia swoich potrzeb i pragnień. Te dwie znakomite główne role wspierają Timothy Spall (aktor Mike'a Leigha - m.in. "Topsy-Turvy", Życie jest słodkie", ostatnio - "Stracone zachody miłości" Kennetha Branagha) - jako Andy mąż Claire, postać w rodzaju Jekyll-and-Hyde oraz Marianne Faithfull jako Betty.

Dla Chéreau praca z brytyjskimi aktorami była wielką niespodzianką. "Kiedy przychodzili na plan, mieli przemyślane sceny. Dawali różne sugestie. Kiedy prosiłem ich, aby próbowali czegoś innego, nie grymasili, nie irytowali się. Nie czekali na wenę. We Francji aktorzy wierzą głęboko w spontaniczność, co w praktyce oznacza jednak nieumiejętność zgłębiania roli, brak poszukiwań" - wyjaśnia reżyser. Chéreau podziwia swoich aktorów, ale czy aktorzy odwzajemniają to uczucie? "Sceny erotyczne w filmie zaczynają się tam, gdzie w innych filmach się kończą - mówi reżyser. - Podczas zdjęć Mark Rylance zapytał mnie: 'Jak daleko według ciebie możemy się posunąć?' Odpowiedziałem: 'Tak daleko, jak to tylko możliwe'. To było wspaniałe obserwować długie, tajemnicze rozmowy pomiędzy Kerry i Markiem, jak dawali sobie moralne wsparcie. Byli nadzwyczajni. Nigdy nie widziałem takiego oddania pomiędzy dwojgiem aktorów w scenach erotycznych." W końcu kochankowie muszą przełamać ciszę. Znaleźli się w pułapce, którą sami na siebie zastawili. Jak mówi przyjaciel Jaya, Ian: "Wiesz, kiedy jesteście w związku, macie bardzo niewiele czasu, żeby dawać coś sobie za darmo... Kiedy żadne z was nie musi o to prosić. Ponieważ później wszystko, co robicie, to stawianie wymagań." Chéreau podkreśla jednak, jak wiele tych dwoje ludzi uzyskuje z tych przypadkowych kontaktów: "Na końcu filmu oboje znajdują spokój. Zrobili dla siebie wiele dobrego i dlatego czują do siebie wielką wdzięczność. To było coś więcej niż tylko romans. Tych osiem tygodni było jak prawdziwe małżeństwo. Skonsumowane, spełnione, zupełne. Pytaniem pozostaje: co o sobie wiemy? Co sobie nawzajem dajemy? I jak to dawanie się odbywa?"

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Intymność

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje