Reklama

Reklama

"Intymność": KILKA SŁÓW OD REŻYSERA

Temat tego filmu Anglicy uznają za bardzo francuski, podczas gdy Francuzi określili już go jako typowo angielski. Oczywiście, idealnym byłoby połączyć obie te tezy, umieścić je na granicy, gdzie jeden kraj uczy się od drugiego. Angielskie kino, a zwłaszcza telewizję, cechuje ogromna żywotność, wielka uwaga skierowana na sprawy społeczne, brutalność i czasami zupełny brak dbałości o to, co ludzie uważają za dobry gust. Chciałem odkryć tajemnicę tego i zmieszać ją z tym wszystkim, co ostatecznie stałoby się po prostu abstrakcją w duchu francuskim. Cała moja kariera (proszę wybaczyć to słowo), moja praca, zawsze odżywiała się bliskością i oddziaływaniem innych europejskich kultur. Tak było kiedyś we Włoszech, a potem w Niemczech. Dzięki temu, że kręciłem zdjęcia w Londynie, że film jest w języku angielskim, dzięki temu, że pozostałem wierny duchowi powieści Hanifa Kureishiego, że wybierałem plenery, które go inspirowały, chciałem przekazać moje głębokie wewnętrzne przekonanie: że, powtórzę to jeszcze raz, potrzebujemy prawdziwie europejskiego kina. Uczenie się innej kultury, zanurzanie się w niej, poznawanie innych aktorów - to było ponownie zupełnie nowa lekcja dla mnie, i coś co zawsze kochałem. Podobnie jak w Milanie w 1970 r., w Bayreuth do 1980 r. To były dwa doświadczenia, które wypełniły wtedy moje życie i do których chciałbym teraz dodać Londyn.

Reklama

Jedyne pytanie, na które nigdy nie znajdzie się odpowiedzi, to: Dlaczego robi się albo tamto? Taki albo inny film? Dlaczego wybiera się właśnie taką powieść? A czasem to powieść wybiera.

Hanif Kureishi pojawił się w moim życiu, jak też pewnie u innych, wraz ze wspaniałym filmem Stephena Frearsa "Moja mała pralnia" ("My Beautiful Launderette"). To było dawno temu. Wtedy zwykłem zamawiać jego książki za każdym razem, kiedy wydawano jedną z nich. Ogromnie podobała mi się książka "Budda z przedmieścia" ("The Buddha of Suburbia") oraz "Czarny album" ("Black Album"), a także całkiem niedawno, bo dwa i pół czy też ze trzy lata temu, przeczytałem "Love in a Blue Time", zbiór krótkich opowiadań. Pewnego dnia, wczesnym kwietniowym rankiem 1998 roku, zobaczyłem w księgarni jego nową powieść - "Intymność". Sprzedawczyni powiedziała mi, że książka ukazała się tego samego dnia. Kupiłem ją. Musiałem wyjechać i zrobić zdjęcia na oddalonych paryskich przedmieściach. Byłem zadowolony, że to miejsce było daleko, gdyż dzięki temu miałem czas, aby czytać ją na każdych światłach na ulicy. Książkę przeczytałem zanim wróciłem do domu.

Postanowiłem spotkać się z Hanifem Kureishim. Pierwsza myśl po przeczytaniu "Intymności" była taka, że to co wyczuwałem we wszystkich dotychczas przeczytanych książkach Hanifa, w tej właśnie stało się bardziej zwięzłe i mocniejsze. Było to też zdecydowanie bardziej uczciwe i okrutne, ale jednocześnie klarowne i wesołe pomimo smutnej historii. Zrozumiałem jak bliski był mi jego styl pisania, jego sposób szydzenia, poczucie humoru, jak bliscy byli mi ludzie, których opisywał, ludzie należący do mojego pokolenia. Tego właśnie dnia postanowiłem, że chcę pracować z tym pisarzem, który wie jak rozmawiać ze mną o mnie samym, o moim pokoleniu i naszych oczekiwaniach w latach 70. i 80., pracować z pisarzem, który próbował opowiedzieć mi o współczesnych związkach i o tym, co dwoje ludzi może i czego nie może robić razem.

Spotkałem się z Harifem w Londynie. Miałem już wtedy nieco inne zamiary niż zaraz po przeczytaniu "Intymności". Wraz z Annie-Louise Trividic (która razem ze mną napisała scenariusz) przeczytaliśmy "Love in a Blue Time", w której odkryliśmy przepiękną nowelę "Nigtlight": pięć lub sześć stron doskonale napisanego, krótkiego i zwięzłego tekstu. To była historia zagubionego mężczyzny, który podobnie jak w "Intymności", odszedł od żony i dzieci. Żyje bardzo skromnie w suterenie w Londynie i utrzymuje tajemniczy i cichy związek z kobietą, która przychodzi do niego w każdą środę o umówionej porze. Kochają się i nie rozmawiają ze sobą. Tu właśnie rozpoczyna się ta historia. Od razu pojawia się mnóstwo pytań: kim oni są? czego pragną? jak zamierzają to kontynuować? I jaką rolę w tej miłosnej grze odgrywa właśnie miłość? Co to znaczy kochać się z kimś? Tworzyć parę? I przez jak długi czas? Anne-Louise i ja chcieliśmy znaleźć na te pytania odpowiedzi, dlatego też napisaliśmy scenariusz i zrobiliśmy ten film.

Gatunek noweli często jest bliższy filmowi niż powieść. Usiłowałem - szczerze mówiąc nie wiem dlaczego, ale stało się i film jest już nakręcony - połączyć te dwie historie, nowelę i powieść. "Nightlight" było kluczem, który potrzebny był mi do otwarcia wrót "Intymności". Dzisiaj to właśnie Twoja kolej, widzu, by przekonać się, czy bliskie są Ci te dwie postaci, Claire i Jay, czy mogą one nauczyć nas czegoś o nas samych, tego kim dzisiaj jesteśmy.

(Patrice Chéreau - wrzesień 1999 rok)

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Intymność

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje