Reklama

"Hancock": EFEKTY WIZUALNE

Pracując nad wyglądem filmu, reżyser Peter Berg zdecydował się na zaangażowanie doświadczonych artystów. Począwszy od autora zdjęć, nominowanego do Oskara Tobiasa Schliesslera (Dreamgirls), scenografa Neila Spisaka, zdobywcy Oskara twórcy efektów wizualnych Johna Dykstra, koordynatorów kaskaderskich Simona Crane i Wade Eastwooda, a na guru efektów specjalnych Johnie Frazier kończąc, każdy departament ściśle współpracował ze sobą.

Reklama

Spora część filmu została nakręcona przy użyciu zdjęć z ręki, techniki, z której znany jest Berg. Zastosowano tutaj jednak pewną niespodziankę: te same sekwencje filmowano z różnych poziomów kamery i przy użyciu różnych obiektywów.

"Moim zamiarem nie było osiągnięcie takiego samego efektu, jaki wypróbowałem wcześniej w "Królestwie" ("The Kingdom")," wyjaśnia Berg, "dlatego też ustabilizowaliśmy trochę pracę kamery. Pomogło to zachować epicki wymiar opowieści, w chwilach kiedy nie sprawdzało się szaleńcze tempo." Pragnąc zachować swój styl i dotrzymać tempa akcji, Berg i Schliessler zasugerowali operatorom kamer założenie uprzęży podobnej do tej, jaką nosili Smith i jego dubler - kaskader.

Koordynatorzy kaskaderscy Simon Crane i Wade Eastwood nadzorowali szczegóły sekwencji lotu, jednak inaczej niż w większości filmów akcji, poproszono ich, żeby ruchy głównego bohatera były raczej pozbawione gracji.

"To nie tak, jak w przypadku Supermana czy Spider-Mana?, kiedy planowane jest łagodne lądowanie," mówi Eastwood. "Hancock potyka się, spada na kolana, musi łapać równowagę. Mówiono mi, że Will jest sprawny i zabawny, ale wszystkie te opinie były błędne; facet jest twardzielem".

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Hancock

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje