Reklama

"Gwiezdne wojny: Część I - Mroczne widmo 3D": INDUSTRIAL LIGHTS&MAGIC O KONWERSJI 3D

Ogólne przemyślenia:

Reklama

Filmy 3D to iluzja. Twórcy imitują to, jak ludzkie oko widzi obraz. Tworzą złudzenie optyczne. Na czym to polega? Spójrzcie na swoją dłoń i zamykajcie uczy na przemian. Powstaje przesunięcie. Obraz 3D to nałożenie na siebie dwóch obrazów z uwzględnieniem przesunięcia - jeden obraz to to, co widzimy lewym okiem, a drugi - prawym. Dziś istnieją specjalne kamery, który rejestrują obraz w trójwymiarze, ale ponieważ "Mroczne widmo" to film sprzed kilkunastu lat, należało dokonać konwersji.

Pragnęliśmy, żeby produkcja była jak najbardziej realistyczna. Jak gdyby została nakręcona tym specjalnym sprzętem. Sceny z szerokiego planu nie mają tak dużego potencjału 3D jak zbliżenia czy kadry półplanu. Skupiliśmy się na scenach, którym trójwymiarowość dodała metaforycznej, a nie tylko wizualnej, głębi. Nie chcieliśmy przesadzić i zrobić z filmu pokazu sztuczek 3D. Prime Focus i Industrial Lights&Magic zadbały o jak najlepszy efekt końcowy.

P: Czy poza "Mrocznym widmem" przerabialiście inny film na 3D?

ILM:Bez przerwy pracujemy nad nowymi projektami. Właśnie skończyliśmy "Piratów z Karaibów 4" i "Transformers 3". Odpowiadamy za rendering (obrazowanie). Nie zajmowaliśmy się konwersją, bo oba filmy kręcono kamerami 3D.

P: Konwersja 3D spotyka się z krytyką, bo w przypadku kilku przerobionych filmów, efekty były słabe. Jakie błędy przy nich popełniono?

ILM:Takie prace wymagają dużej precyzji. To czasochłonny proces, nie da się przeprowadzić dobrej konwersji w krótkim czasie. Dobre efekty uzyskuje się dzięki zaangażowaniu i spokojnej pracy. Częstym błędem jest też nie poprawianie wykrzywionego obrazu. Nie raz twórcy nie przykładają wystarczającej wagi do ostrości i głębi, są nieuważni. Jeśli w jakiejś scenie obok głowy bohatera przelatuje mucha, to należy dokładnie sprawdzić, w jakiej odległości powinna przelatywać. Jeśli się tego nie dopilnuje, obraz nie będzie dobry. Nasza firma słynie z precyzji, Prime Focus również. Zadbaliśmy o najdrobniejsze szczegóły, żeby efekt końcowy zachwycał. Filmowcy muszą też pamiętać o tym, że pokazując zbliżenia twarzy należy przedstawić strukturę kości w 3D, inaczej obraz nie będzie realistyczny.

P: Czy możecie oszacować ile odtworzyliście statków, postaci i rekwizytów stworzonych techniką komputerową?

ILM:George'owi zależało na tym, żeby film był jak najlepszy, ale nie chciał tworzyć nowej produkcji tylko ulepszyć już istniejącą. Przerobienie "Gwiezdnych Wojen" na 3D było sporym wyzwaniem. Jedną ze scen, przy której mocno się napracowaliśmy, jest scena wyścigu podów, w którym bierze udział mały Anakin. W pewnym momencie sięga po oderwany przewód paliwowy. George natychmiast uznał, że to jedna z tych scen, która będzie świetnie wyglądać w trójwymiarze. Nieco zmieniliśmy wygląd narzędzia, którym bohater sięga po przewód, żeby dodać scenie głębi.

P:Które sceny konwertuje się łatwo, a które trudno? Możecie podać jakieś przykłady?

ILM:Wszystkie konwertuje się trudno! Najtrudniej przerabiało się sceny z Watto. Ta postać ma przezroczyste skrzydła, które wyglądają na rozmazane. Szybko nimi trzepocze, przypominają skrzydła kolibra. Niełatwo pokazać transparentne obiekty w 3D. Musieliśmy zapobiec sytuacji, w której widzowie mieliby wrażenie, że skrzydła znajdują się za Watto. Najważniejsze było dokładne oddzielenie postaci i obiektów od tła. To wymaga dużo pracy i precyzji. Łatwiejsze było przerabianie kadrów z planu pełnego. Co prawda kusiło nas, żeby przesadnie je podrasować, ale zadbaliśmy o to, żeby wszystko wyglądało jak najbardziej naturalnie.

P: Jakich zasad trzeba przestrzegać, żeby dobrze przekonwertować film na 3D, a czego należy unikać?

ILM:Głównym zarzutem do pierwszych przekonwertowanych produkcji było to, że wyszły zbyt ciemne. Częściowo jest to kwestia okularów 3D, które siłą rzeczy nieco przyciemniają obraz. George'owi bardzo zależało, żebyśmy uniknęli tego błędu, więc przeprowadziliśmy korektę barw. George uważał, że jaśniejszy obraz polepszy efekt końcowy.

P:"Mroczne widmo" jest pełne efektów cyfrowych. Jak się zabierzecie za część 4,5 i 6? Jakich metod użyjecie, żeby przerobić je na 3D?

ILM:To będzie duże wyzwanie, bo nie mamy dostępu do materiałów archiwalnych. Praca nad filmami z tamtego okresu będzie bardzo trudne i pracochłonne.

P:Czy sceny z użyciem mieczy świetlnych i statków były szczególnie trudne do przekonwertowania?

ILM:Zależało nam na tym, żeby jak najlepiej pokazać miecze świetlne w trójwymiarze, ale sceny walk są tak szybkie, że było to bardzo trudne. Co do statków, przerobiliśmy je tak samo jak inne obiekty.

P:Czy George Lucas brał czynny udział w procesie konwersji? Podejmował ostateczne decyzje?

ILM:Bardzo mu zależało na tym, żeby efekt końcowy był jak najlepszy. Jako reżyser sprawował pieczę nad całym projektem. Brał udział w każdym etapie konwersji i jest zadowolony z tego, co osiągnęliśmy.

P:Czy zaczęliście już prace nad kolejnymi częściami "Gwiezdnych wojen"?

ILM:Tak, ale całą naszą uwagę absorbuję fakt, że "Mroczne widmo 3D" wchodzi do kin. Poświęciliśmy wiele miesięcy na to, żeby fani sagi byli zadowoleni.

P:Czy "Poszukiwacze zaginionej arki" są następni w kolejce?

ILM:Póki co, nie ma takich planów.

P:Jakie było najbardziej skomplikowane narzędzie do konwersji, które musieliście opracować?

ILM:Nie stworzyliśmy żadnych narzędzi, ale musieliśmy opracować dokładny plan działań, bo różne sceny wymagały różnych metod pracy. Na szczęście technologia ciągle idzie do przodu i daje coraz większe możliwości.

P: Jak konwersja może rozwinąć się w przyszłości?

ILM:Następuje ciągły progres. Coraz więcej filmowców kształci się w tej kwestii, więc na pewno będzie coraz lepiej.

P:Czy konwersja jest tańsza niż nakręcenie filmu w 3D?

ILM: Zależy od produkcji i celu jaki ma zostać osiągnięty.

P:O jakich kosztach mówimy? Biorąc pod uwagę budżet filmu, czy konwersja to kolejne 15%-20%?

ILM:Zależy. Im większy był budżet, tym mniejszy koszt konwersji.

P: Ilu pracowników ILM pracowało nad "Mrocznym widmem" i ile miesięcy wam to zajęło?

ILM:Nie możemy tego zdradzić, ale zaangażowanych było tyle osób, ile zatrudniono by do kręcenia wysoko-budżetowej produkcji.

P: W Disneyworldzie otworzono "Star Tours 3D" inspirowane scenami akcji z "Mrocznego widma". Czy współpracowaliście z ludźmi z parku rozrywki, którzy odpowiadają za tę atrakcję?

ILM:To dwie zupełnie różne sprawy. Star Tours stworzono od zera, to całkowita nowość. My pracowaliśmy nad konwersją. Mieliśmy inne cele. Turyści odwiedzający park rozrywki przeżywają niezwykłe trzy minuty, podczas gry widzowie kin spędzą przed ekranem 2.5 godziny. W parku rozrywki liczą się spektakularne sztuczki. W filmie nie można ich nadużywać.

P: Czego się nauczyliście podczas pracy nad "Mrocznym widmem 3D"?

ILM:To było cenne doświadczenie. Zgłębiliśmy kwestię kina 3D, powiększyliśmy wachlarz możliwości, rozwinęliśmy się. Wiemy już, że chcemy nadal się tym zajmować i tworzyć realistyczne obrazy. Nie możemy się doczekać, aż widzowie zobaczą film.

P:Powiecie coś o kolejnych projektach?

ILM:Bierzemy się za następną część "Gwiezdnych wojen".

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Gwiezdne wojny: Część I - Mroczne widmo 3D

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje