Reklama

Reklama

"Gangi Nowego Jorku": SCENOGRAFIA

„Powróćmy, by zagłębić się w zaułki Five Points...” - Charles Dickens

Kiedy obsada została już skompletowana, filmowcy musieli stawić czoła nadzwyczajnie trudnemu wyzwaniu – zrekonstruowaniu nie istniejącego już Nowego Jorku, miasta, którego w ten sposób jeszcze nigdy nie pokazano na ekranie i którego nie można już znaleźć nigdzie indziej poza książkami i zamglonymi fotografiami. Scorsese, przywiązujący niezwykłą wagę do szczegółów, udowodnił po raz kolejny, że potrafi uczynić świat na ekranie bardziej realnym niż w rzeczywistości.

Reklama

Już na początku ustalono, że zamiast polegać na efektach cyfrowych, filmowcy spróbują odtworzyć dawny Nowy Jork od podstaw, podejmując się wskrzeszenia wyglądu i klimatu dni, w których po brukowanych, brudnych ulicach przemieszczały się zaprzężone w konie wozy.

Jakiś czas przed rozpoczęciem zdjęć grupa archeologów prowadziła wykopaliska pod Dolnym Manhattanem, poszukując informacji na temat stylu życia mieszkańców dzielnicy Five Points. Scorsese i jego ekipa wykorzystali kolekcję ponad 850 tysięcy odnalezionych przedmiotów, poczynając od naczyń, poprzez grzebienie do włosów, a skończywszy na zabawkach dla dzieci. Był to dobry moment, bowiem prawie cała kolekcja została zniszczona i utracona na zawsze pod gruzami budynków World Trade Center, po katastrofie z 11 września 2001 roku.

W dzisiejszym amerykańskim mieście nie zachowało się jednak nic z tamtych czasów, dlatego kręcenie tam zdjęć było niemożliwe. Całą produkcję przeniesiono więc do Rzymu, do legendarnego włoskiego studia Cinecitta. Scorsese czuł się tam jak u siebie w domu ze względu na bliskie więzi łączące go z włoskim kinem i ogromny szacunek jaki żywi dla dokonań mistrzów tworzących pod egidą Cinecitta Studios.

Oprócz swojej długiej historii rzymska wytwórnia miała dużo innych zalet. Przede wszystkim były to ogromne, niezabudowane połacie gruntu zlokalizowane na tyłach studia, na których można było odtworzyć Nowy Jork lat 1846-1863. Znajdował się tam również masywny zbiornik wodny, który mógł posłużyć do nakręcenia kluczowych scen portowych. „Zawsze uważałem, że Cinecitta ma w sobie jakąś szczególną magię ze względu na wspaniałe filmy, które w niej powstały” – mówi Scorsese. „Przez długie lata, w ciągu których myślałem o zrobieniu Gangów Nowego Jorku, zawsze wyobrażałem sobie, że film ten musi zawierać nutkę specyficznego artyzmu, do którego przywykłem jako chłopiec, oglądając włoskie filmy”.

Przy rekonstruowaniu zaginionego świata i dawno minionych czasów, pomagał reżyserowi Luc Sante, autor książki „Low Life”, współczesnej kroniki ciemnych zaułków dawnego Nowego Jorku. Został on doradcą technicznym na planie. „Najbardziej interesują mnie skrajności w społeczeństwie, życie w biednych dzielnicach. Właśnie w tym środowisku rozgrywa się większość scen filmu” – mówi Sante. „Przez pięć lat prowadziłem badania na temat tego okresu i byłem bardzo podniecony faktem, że mogę ich wyniki wykorzystać w pracy z Martinem Scorsese”.

Sante służył ekipie filmowej szczegółowymi opisami dotyczącymi codziennego życia w Five Points. Dzielnica, znana z biedy i rozwiązłego życia, wywodziła swą nazwę od przecięcia się pięciu śródmiejskich ulic, tuż przy skrawku zieleni zwanym Paradise Square. W dzisiejszym Nowym Jorku Five Points mieściłaby się na północny-wschód od Ratusza, w dużej mierze na terenie budynków Sądu Federalnego.

„Dzielnica Five Points bardziej przypomina Dziki Zachód, niż część dzisiejszego Nowego Jorku” – zauważa reżyser. To właśnie dziki miejski krajobraz Scorsese i jego ekipa starali się pokazać na ekranie.

Do wskrzeszenia Five Points, zatrudniono scenografa Dante Ferrettiego, dla którego była to już piąta współpraca ze Scorsese. Skonstruował on rzędy drewnianych chat oraz ceglanych i cementowych konstrukcji,do budowy których użyto włókna szklanego. Na piętnastu akrach gruntu Cinecitta, Ferretti zbudował brukowane i pokryte brudem ulice. Powstały tuziny przeróżnych struktur, takich jak: fasady browaru, lokalne sklepiki, lombard, zrujnowane hotele, zwęglone pozostałości spalonych budynków mieszkalnych i nadbrzeżny szynk.

Inne stworzone przez niego konstrukcje to m.in. nowojorska zatoka i stojące w doku dwie wielkie łodzie, przypominające te, które transportowały imigrantów z Irlandii do Ameryki i żołnierzy Unii na Wojnę Secesyjną. Ekipa zbudowała także obszar Dolnego Broadway'u, miejsca zamieszkałego przez przedstawicieli wyższej klasy. Znalazły się tam m.in.: Budynek Trybunału, muzeum P.T. Barnuma, restauracja Delmonico. Powstały także eleganckie sklepy i hotele, a także kilka prywatnych rezydencji. Nie zabrakło również katolickiego kościoła, wzorowanego na pierwotnym projekcie katedry Św. Patryka, znajdującej się dziś na ulicy Mulberry. Odtworzono także poruszane za pomocą siły ludzkich rąk pompy strażackie, na wzór tych, jakie znaleźć można w dzisiejszym Muzeum Pożarnictwa w Nowym Jorku.

Jeśli chodzi o wnętrza ważne dla klimatu Five Points, w Cinecitta Studios powstał m.in. upadający browar, który służył jako prowizoryczny hotel dla stale napływających imigrantów i zarazem kryjówka dla najgorszych kryminalistów w mieście. Zważając na fakt, że nie zachowały się żadne fotografie ani rysunki przedstawiające wnętrza budynków, Ferretti opierał swoje projekty browaru na obrazkach zamieszczonych w „Encyklopedii Diderota”, pochodzących mniej więcej z tego samego okresu. „W browarze pokazujemy ludzi żyjących jak w podziemnym tunelu, ledwo wiążących koniec z końcem, egzystujących w tych zacisznych dziurach” – mówi Scorsese.

Innym ważnym dla fabuły wnętrzem jest Chińska Pagoda, która funkcjonowała jako nocny klub, restauracja, kasyno, dom publiczny, palarnia opium a nawet teatr. Pagoda jest wspólnym pomysłem Scorsese i Ferretiego i jednym z najbardziej drobiazgowych projektów stworzonych na potrzeby filmu. Wygląd Pagody inspirowany był filmem Josepha Von Sternberga „The Shanghai Gesture” z 1946 roku.

„Marty nie chciał jednak, bym kopiował scenografię z filmu Sternberga” – mówi Ferretti. „Wymagał jedynie, bym zaczerpnął klimat z przedstawionych w nim miejsc i potraktował to jako punkt wyjścia”. Centralnym miejscem Pagody jest scena, od której odchodzą rozkładające się wachlarzem rzędy krzeseł i stolików, ułożone w małe gromadki za ozdobnymi balustradami udekorowanymi w gorgony i smoki. Pod sufitem umieszczony jest olbrzymi drewniany żyrandol z zapalonymi świecami, z góry zwisają także bambusowe klatki, w których młode kobiety, sprzedają swoje ciała tym, którzy zaproponują najwyższą stawkę.

Następnie stworzono Cyrk Szatana – bar, klub socjalny i sklep rzeźnicki, który służył także jako kwatera główna nacjonalistów, czyli gangu Billa „Rzeźnika”. Projektując te wnętrza Ferretti chciał uchwycić klimat klaustrofobii i pewnego rodzaju poczucie zagrożenia. „Główny pokój budynku, długi i wąski, sprawia, że czujesz się jakbyś był pod ziemią” – mówi scenograf. „Korzenie ogromnego drzewa rosnącego na zewnątrz Cyrku Szatana przedostały się do środka, zwisając nad barem. Przypominają rękę kościotrupa, symbolizując pogranicze życia i śmierci. Na tym odczuciu bardzo zależało Marty’emu”.

Stworzenie tak ogromnej i zróżnicowanej scenografii wymagało intensywnych prac badawczych, a gdy i ich zabrakło, także wielkiej siły wyobraźni. Ferretii czerpał inspirację z litografii, druków, książek z drzeworytami i dagerotypowych zdjęć z tego okresu. Był także pod wpływem późniejszych sławnych fotografii Nowego Jorku autorstwa Jacoba Riisa, które przedstawiały biedne dzielnice miasta. Ferretti dał się ponieść wyobraźni, tworząc bogate wnętrza Tammany Hall i luksusowego biura Bossa Tweeda. Wyposażył je w dębowy parkiet, mahoniowe biurko, fotele obite skórą, a także w 50 klatek dla kanarków, z których każda zawierała przynajmniej jednego szczebioczącego ptaka.

W Rzymie Ferretii stworzył modele prawie każdej sceny, bardzo dokładnie omawiając je ze Scorsese. „Zawsze przygotowuję makiety” – tłumaczy scenograf. „Ich wielką zaletą jest trójwymiarowość. Kiedy reżyser na nie patrzy, pomaga mu to dokładnie obmyślić sposób, w jaki chciałby nakręcić dane ujęcie”.

Kiedy już obaj panowie omówili poszczególne sceny, do pracy wzięli się stolarze, tynkarze, malarze, rzeźbiarze, blacharze, spawacze. Pracowali od świtu do nocy, by XIX-wieczny Nowy Jork, który w rzeczywistości budowano ponad wiek, mógł powstać w przeciągu zaledwie paru miesięcy.

Wkroczenie w żywy, barwny świat, XIX-wiecznego Nowego Jorku było magicznym doświadczeniem, pobudzającym wyobraźnię ekipy i obsady. „Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam scenografię, byłam totalnie oszołomiona. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę” - wspomina Cameron Diaz. „Nigdy sobie nie wyobrażałam nawet, że scenografia może wyglądać tak realistycznie”. Luc Sante dodaje: „Przechadzanie się po planie stworzonym przez Ferrettiego było kompletnie dezorientujące, zupełnie jak doświadczenie podróży w czasie. Każdy budynek sprawiał wrażenie, jakby stał tam nieprzerwanie od XVIII wieku. Marty’emu udało się dokładnie to, co zamierzał: z poetycką dokładnością oddać klimat tamtego okresu”.

Kiedy już rozpoczęły się zdjęcia, wszyscy poczuli także masową skalę i rozmiar produkcji.

W „Gangach Nowego Jorku” jest ponad 100 mówionych ról, a zanim zakończyły się zdjęcia, minęło ponad 22 tys. roboczogodzin z udziałem tłumu zatrudnionych statystów. Twórcy nie pominęli najmniejszego elementu. Na planie był ważny każdy z odtwórców epizodycznych ról czy statyści. Ze względu na umiejscowienie produkcji, statystami byli głównie Włosi, których selekcjonowano, wybierając posiadaczy jasnych włosów i jasnej cery, by mogli udawać Irlandczyków. Pojawiła się także duża grupa osób pochodzących z miejscowych baz armii amerykańskiej i marynarki wojennej.

Producent wykonawczy, Michael Hausman, wyjaśnia: „Są w filmie tylko 2 sceny, w których wykorzystujemy niebieski ekran (blue-box) i efekty specjalne. To, co przez większość czasu oglądamy na ekranie, jest rzeczywistym odzwierciedleniem tego, co się działo na planie. Pod tym względem można powiedzieć, że powróciliśmy do tradycyjnej, epickiej metody filmowania. Atmosfera, jaką stworzono na planie, daje widzom wrażenie niesłychanej realności.”

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Gangi Nowego Jorku

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy